
Prowadziłem kiedyś szkolenie dla katechetów w Łowiczu i dla małej przerwy i odprężenia zadałem katechetom zagadkę. O czym rozmawiają proboszczowie jak się spotykają?
Odpowiedzi są różne, w zależności od ludzkiego nastawienia. Wrogo nastawieni będą przypuszczać, że tematem będzie kasa, samochody i kobiety albo kasa, samochody i chłopcy.
Życzliwie nastawieni sądzić będę, że proboszczowie żywo dyskutują o aspektach nowej ewangelizacji, o Redemptor Hominis i o synodzie dla Amazonii.
Prawda jest jednak taka, że rozmawiają najczęściej o… śmieciach na cmentarzu.
Było to niedługo po wprowadzeniu nowej Ustawy Śmieciowej. Mieliśmy spotkanie koleżeńskie święconych w jednym roku. Gdy wszedłem na plebanię, zanim zobaczyłem swoich kolegów, usłyszałem jak dyskutują, wręcz krzyczą, dzieląc się relacjami i rewelacjami ze swoich gmin i decyzjami swoich wójtów. Ogień emocji – śmieci na cmentarzu.
Wracam jednak do Łowicza. Opowiedziałem tę smutną w sumie anegdotę katechetom. Po szkoleniu i obiedzie ksiądz organizator wziął mnie jeszcze na kawę przed odjazdem. Wziął też swojego kolegę, proboszcza, który akurat tego dnia był w kurii.
Zobaczyłem tego księdza pierwszy raz w życiu. Nasz gospodarz poszedł robić kawę. My usiedliśmy w fotelach i pierwsze zdanie tego księdza było takie: „Zakład Komunalny proponuje mi 300 zł za tonę śmieci. Dużo to czy mało?”
Synod o Amazonii i nowa ewangelizacja przegrywa ze szkłem po zniczach i liśćmi na jesieni.
Wchodzimy w wielki zakręt historii Kościoła. Bez wątpienia Kościół znalazł się w wielkim kryzysie. Jest mocno atakowany z zewnątrz i trzeba przyznać, że nieźle na to zasłużył. Jest też rozdzierany wewnątrz, przez rozmaite frakcje, nurty i koncepcje.
Co z tego wyjdzie? Mam nadzieję, że jakieś oczyszczenie i dobro.
Czy jednak świadomie przeżywamy ten kryzys? Czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy właściwie reagujemy?
Prosty podział z zakresu zarządzania mówi o rzeczach z jednej strony pilnych i niepilnych. Z drugiej zaś ważnych i nieważnych. Krzyżując te podziały mamy cztery rodzaje czynności.
- Rzeczy ważne i pilne.
- Rzeczy ważne i niepilne.
- Rzeczy nieważne i pilne.
- Rzeczy nieważne i niepilne.
Gdybyśmy posłali człowieka z kamerą za proboszczem, za katechetą, za biskupem. A następnie dokonali analizy i oceny wszystkiego co zastało nagrane pod kątem przynależności do właściwych kategorii. Ciekawy jestem rezultatów.
Stawiam tezę, że większość naszego czasu zajmują sprawy nieważne i niepilne.
Pomijając już sprawy Facebooka i innych mediów, to sprawy nieważne i niepilne lub nawet pilne, ale jednak nieważne, będą zajmować większość naszego czasu pracy.
Proszę sobie (to do katechetów) przypomnieć kwestie dokumentacji związanej z waszą pracą lub awansem zawodowym.
Proszę przypomnieć sobie (to do proboszczów) zarządzanie administracją parafii – płacenie rachunków, liczenie tacy, szukanie majstra, bo klamka się urwała, albo, jak w czasie pisania tego tekstu, przyjechał kolarz i chciał parafialną pieczęć w swojej książeczce na potwierdzenie zaliczenia miejscowości.
Na sprawy ważne brakuje czasu, brakuje sił.
Najbardziej brakuje na ważne i niepilne, a te są w sumie najważniejsze.
Czasami bardzo gorliwie biegniemy. Rzecz w tym, że w niewłaściwą stronę.
Warto zatrzymać się i pomyśleć – dokąd i po co?




