Opublikowano 12 komentarzy

Puknij się w głowę i nadstaw ucho

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

4 Niedziela Adwentu, B; 2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16; Ps 89, 2-5.27.29; Rz 16,25-27; Łk 1,38; Łk 1,26-38; Winnica, 18 grudnia 2011 roku

Król Dawid chce Bogu zbudować dom, chce wystawić mu wspaniałą świątynię. Król jest u szczytu swego powodzenia i sławy, poskromił wrogów i umocnił państwo. Jest bogaty. W czasach Dawida, przy osłabieniu Egiptu i Asyrii, Izrael mógł być uznany za lokalne imperium.

Dawid mieszka w pięknym, cedrowym pałacu. Arka Przymierza, czyli znak przymierza i największa świętość Izraelitów, gdzie umieszczone są kamienne tablice przykazań, umieszczona jest w namiocie. Mimo, że od końca drogi przez pustynię, gdzie namiot był bardzo praktyczny, minęły wieki, największa świętość przechowywana jest w zwykłym namiocie. Oto jak trwałe są prowizorki.

Dawid chce to jednak zmienić. Mówi do proroka Natana: “Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie.” (2Sm 7,2b) A Natan odpowiada od siebie: “Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą.” (2Sm 7,3b) Potem jednak w to wszystko wtrąca się Pan Bóg, przecież to chodzi o Jego dom, i przez proroka Natana ogłasza co myśli: “Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? (…) Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. (…) Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki.” (2Sm 7,5.8b-9.11c-13)

To są tylko fragmenty. Chciałbym to jednak streścić jeszcze bardziej i sądzę, że mogłoby to wyglądać tak: “Dawid – zbuduję ci dom. Pan Bóg – Ty mi zbudujesz dom? Chłopcze puknij się w głowę, to ja zbuduję dom… Tobie!”

Kiedyś w kazaniu mówiłem o błędnym mniemaniu niektórych ludzi, którzy sądzą, że mogą być sponsorami Pana Boga, że Bogu mogą coś dać.

Człowiek faktycznie może dać Bogu. Swoje życie, swoje talenty, swoje pieniądze, swój czas. Może i powinien to robić.

Zważmy jednak proporcje. W porównaniu z tym, co Bóg daje człowiekowi, to co człowiek daje Bogu nazywa się… NIC.

Czy człowiek buduje dom Bogu? Nie! To Bóg buduje dom człowiekowi.

I chciałbym, byśmy tak się uczyli patrzeć na Boga, jak na rozrzutnego dawcę obfitego daru. My nic nie możemy Bogu dać. Najwyżej możemy od-dać.

Spójrzmy co dostała Maryja. Została wybrana na Matkę Boga. Poczęła w sobie wcielonego Boga. Nosiła w łonie Stwórcę świata. Przyjęła, urodziła, wychowała i… oddała światu. Oddała Jezusa nam.

Nigdy by nie oddała, gdyby wcześniej nie przyjęła. Miała czyste serce i głęboką wiarę: “Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38a)

Jesteśmy po rekolekcjach. Wielu z nas wyspowiadało się, przyjęło komunię, więcej nas niż zwykle w kościele. Może ktoś czuje poryw serce, by ofiarować coś Bogu? Dobrze, ofiaruj. Pamiętaj jednak, że to najpierw Bóg obdarza. Dał ci dużo, a będzie chciał ci dać jeszcze więcej. Otwieraj tylko serce i pragnij daru. Najpierw musisz dostać, by potem móc dawać.

Ja modlę się za moją parafię o jedno, o otwarcie się na dar Bożego Słowa. O przyjęcie i rozmiłowanie się w Bożym Słowie. Wierzę, że to Słowo najpierw będzie budowało naszą wiarę a potem będzie tym światłem, który nas poprowadzi.

Ja wiem, że wielu z was może nie rozumieć tego, co chcę powiedzieć. Nie przez trudność słów, ale przez pewną nowość oczekiwań. Proszę się tym nie przejmować, to nie jest najważniejsze.

Proszę jednak, na ile mi wierzycie, na ile mam u was jakiś autorytet, czytajcie Boże Słowo, otwierajcie każdego dnia Ewangelię, słuchajcie, co Bóg chce wam powiedzieć.

Bóg nie jest skamieliną zaklętą w katechizm. Bóg to żywa osoba, która każdego dnia chce z nami rozmawiać, każdego dnia mówić.

Wierzę, bo tak mówi Biblia, że Bóg przygotował dla każdego z nas piękne życie, ale wiem, że po ludzku słuchanie Boga jest bardzo ryzykowne. Słuchanie Boga wywołuje katastrofy.

Matko i ojcze, gdy twój jedyny syn zacznie słuchać Boga, być może pojedzie zastąpić księdza Henryka w Archangielsku. Może twoja ukochana córka zostanie, tak jak marzyliście, lekarzem… i pojedzie do Indii pracować z trędowatymi.

Wszystkie ludzkie plany mogą runąć, gdy zaczyna się słuchać Boga. Ja jednak mówię: nadstaw ucho, Bóg chce ci coś powiedzieć. I pamiętaj, by odpowiedzieć: “niech mi się stanie według słowa TWEGO.

 

Skomentuj
Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

12 komentarzy do: “Puknij się w głowę i nadstaw ucho

  1. Trzeba dojść do wewnętrznej pokory by powiedzieć Bogu Tak niech się stanie wola Twoja nie moja. I tę pokorę można budować dzięki łasce Bożej czytając Pismo święte i odpowiadając sercem na usłyszane SŁOWO, tylko trzeba je rzeczywiście usłyszeć, dać sobie czas. Nie zawsze mi to wychodzi bo ciągle gdzieś się biega faktycznie i w sercu nie ma ciszy. Ale mam takie doświadczenie jak po przeczytaniu fragmentu Pisma św.na 15 minut chociaż, rozmawiam sercem z Panem Bogiem . Życzę wszystkim braciom i księdzu wiele radosnych przeżyć i wewnętrznej ciszy.

  2. Jak dojść do Boga ? drogą rozumu ? wiary ?…. o tę łaskę trzeba prosić wystarczy tak naprawdę chcieć. A Pan Bóg w nas i nami tak pokieruje jak On chce. Jego wola jak to ma przebiegać nie moja jak ja chciałabym.Jeśli wsłuchamy się w słowo które do nas kieruje Bóg, jeśli przyjmiemy Boga do naszego życia i będzie On na pierwszym miejscu, to robimy mu miejsce w naszym sercu.Zapraszajmy Boga do naszego życia, do naszej codzienności zawsze, nie tylko wtedy gdy coś złego w naszym życiu się dzieje. Ale codziennie. Bóg przychodzi do człowieka bardzo po cichu. Czasem stąpa na palcach bez szelestu. A wtedy będziemy śpiewać…. Panie jest miejsce dla ciebie w świątyni mojego serca…

    Pięknych świąt ojcze z Duchem Świętym.
    Amen.
    b 🙂

  3. Pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło mi się już na początku czytania kazania, to modlitwa św. Ignacego Loyoli:
    “Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę moją całą, cokolwiek mam i posiadam.
    Ty mi to wszystko dałeś – Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko.
    Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli.
    Daj mi jedynie miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarcza”
    Piękną muzykę do tego tekstu napisał zespół Mocni w Duchu. Tytuł utworu “Modlitwa o miłość”. Bardzo lubię tę modlitwę i dosyć często z niej korzystam. Łatwiej mi dzięki niej wykrzesać w sercu wdzięczność Bogu, zwłaszcza w momentach, gdy dziękczynienie przychodzi mi z trudem.
    Inna myśl, jaka nasunęła mi się podczas czytania kazania związana jest z pełnieniem woli Bożej. Kilka lat temu przeczytałam kilka książek o. Józefa Kozłowskiego, jezuity, który prawdopodobnie trafi na ołtarze (trwają przygotowania do procesu beatyfikacyjnego). Pisał on m. in. o “dziełach Boga” i “dziełach dla Boga”. Chciałam tu się skupić na tych dziełach dla Boga. Czasem mamy pomysły, w naszej ocenie jak najbardziej dobre, pożyteczne i na pozór mające służyć chwale Bożej. Jednak jeśli są to nasze własne pomysły, a nie pełnienie woli Boga, to albo nic z nich nie wyjdzie, albo wręcz narobią szkody. Czasem mam duży problem (pewnie nie tylko ja) z rozeznaniem, czego Bóg ode mnie oczekuje. Recepta na to jest prosta – modlitwa, ale nie mówienie, a właśnie wsłuchiwanie się w Jego głos. Tylko dlaczego czasem tak trudno jest usiąść i po prostu słuchać?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Szczęść Boże!

    1. Właśnie przeczytałam czytania na jutro. Anna, matka Samuela, swojego wymarzonego, wymodlonego jedynaka oddaje Panu – na zawsze i z wdzięcznością.
      A Maryja wielbi Boga, za wielkie rzeczy, jakie Jej uczynił. I też odda swoje jedyne dziecko Bogu.

  4. Dziekuje za najprawdziwsza prawdę przedstawiona w kazaniu.
    Cóż ja mogę dać Panu Bogu?
    Cały czas natomiast czuję pomoc i opiekę że strony Pana.
    Pozdrawiam
    Joanna

  5. Dziękuję za kazanie następne rzeczy do przemyślenia i życzę Błogosławionych Świąt

  6. Podobnie jak król Dawid pragniemy zbudować Bogu świątynię. Żeby było wiadomo, gdzie jest, gdzie Go można znaleźć. Świątynię piękną i trwałą, na miarę naszych możliwości i naszego wyobrażenia o wielkości Boga. Budujemy ją z najbardziej wzniosłych pojęć, subtelnych poruszeń serca, tkamy misterne zasłony definicji. Tu będziesz, mówimy do Boga, i na chwilę czujemy się bezpiecznie. Ale Bóg się wymyka, nie może usiedzieć na miejscu. Jest wszędzie. „Z nami”.
    Błogosławionej niedzieli życzę.
    B:)

  7. Szczęść Boże! Serdecznie dziękuję za e-maila…
    …Bóg buduje dom człowiekowi i my mamy dziękować, dbać, szanować dom, od Boga piękny dar…

  8. …wielu z was może nie rozumieć tego, co chcę powiedzieć…rozum i wiara zawsze beda z soba walczyc…Czy mozna dojsc do Boga droga rozumu ? Już dawno temu pięknie wyraził to św. Augustyn: uwierz, abyś zrozumiał – oraz – zrozum, abyś uwierzył.

  9. Serdecznie dziękuję za przesyłane kazania.

  10. Proboszcz w mojej parafii nigdy nie zachęca do czytania Pisma Świętego. Natomiast  mówi, że koniecznie należy czytać tygodnik katolicki "Niedziela".

  11. To prawda Słowo Boże ma moc i choć rodzice czasem chcą by dziecko było dobrym lekarzem czy prawnikiem Głos Boga jest silniejszy. Woła po imieniu i nie  jest się w stanie go zagłuszyć, wtedy z pokorą się mówi i wciąż powtarza – oto ja służebnica Pańska. Chwała Panu za tych, którzy odważnie odpowiedzieli na głos powołania. Chwała Panu za Rodziców i Rodzeństwo, które wspiera na drodze powołania, Chała Panu za moich Rodziców i Rodzeństwo z Rodzinami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *