Opublikowano 3 komentarze

Puste beczki

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

1. Niedziela Wielkiego Postu, B; (Rdz 9,8-15); (Ps 25,4-5.6-7bc.8-9); (1 P 3,18-22); Aklamacja (Mt 4,4b); (Mk 1,12-15); Winnica 21 lutego 2021.

Mamy za sobą inną niż każdego roku kolędę. Czas na jej podsumowanie.

Mamy za sobą inną niż każdego roku kolędę. Czas na jej podsumowanie.

Najpierw to proszę, by nie patrzeć na to moje pielgrzymowanie przez wioski, jak na jakiś wyczyn. Bo to żaden wyczyn. Owszem, czasem pod wiatr i przez śnieg, ale to nie było zdobywanie jakiego K2. Jeśli potem bolały stopy, to tylko dlatego, że nie nawykłem do takiego trybu życia.

Wielu z was robi lepsze trasy, czy to rowerem, czy spacerem. Może tylko nie kumulują się one w styczniu.

Przy tej okazji chcę wspomnieć o tym, że ksiądz Piotr i kilka, czasem kilkanaście osób, co miesiąc ruszają w nocną, kilkunastokilometrową pielgrzymkę, w różne strony parafii, by za nią się modlić. Na pewno przeszli więcej niż ja. To jednocześnie odpowiedź na pytanie dlaczego ksiądz Piotr nie kolędował. Otóż kolędował i kolędować będzie.

Każdy dzień kolędy to był czas na modlitwę, za żywych, chorych i zmarłych. I był to czas na rozmyślania.

To rozmyślanie najczęściej dotykało teraźniejszości i przyszłości Kościoła. W wymiarze całego kraju i w wymiarze naszej parafii.

Przyznam szczerze, że była to karuzela myśli, w różnych odcieniach, od czarnych do bardziej optymistycznych.

Bez wątpienia Kościół w Polsce jest w głębokim kryzysie. Kryzys to jednak doświadczenie, z którego można wyjść wzmocnionym a przynajmniej oczyszczonym.

Przyznam, że absolutnie nigdy nie miałem tryumfalistycznych ocen wielkości i jakości Kościoła w Polsce. Nigdy nie trafiały do mnie te wszystkie liczby i wysokie procenty. Uważałem to i uważam za wielką zmyłę.

Wyznawców Jezusa Chrystusa w Polsce widziałem zawsze w mniejszości. I to takiej mniejszości radykalnej.

Nigdy jednak nie chciałem osadzać się w roli sędziego czyjejkolwiek wiary. Ani nie czułem się powołany, ani nie miałem właściwych narzędzi.

I teraz pewna dygresja. Przyznam się wam do głębokiego dyskomfortu, gdy ktoś przychodzący do kancelarii prosił o zaświadczenie, że może być ojcem chrzestnym. Miałem podpisać się pod karteczką, że ktoś jest wierzącym i praktykującym katolikiem.

Co ja mogę o tym wiedzieć? Co ja mogę powiedzieć o praktykach kogokolwiek, przy obecnej mobilności ludzi? Co ja mogę powiedzieć w dzisiejszych czasach dyspens, zagrożeń, ograniczeń? Umówmy się, że nic.

A jeszcze mniej mogę powiedzieć o wierze, która ukryta jest w sercu człowieka.

Czasem żartowałem, że takie zaświadczenie powinna wystawić mężowi żona, a żonie mąż. Oni wiedzą cokolwiek więcej, choć i tak wątpię, czy wszystko.

Obecnie jest to jakoś rozwiązane, bo przyjmujemy raczej oświadczenie kandydata o jego stanie niż zaświadczenie o czymkolwiek. Jak ktoś kłamie, to jego problem. Nie będziemy go podłączać do wykrywacza kłamstw, bo jesteśmy Kościołem a nie FBI. Koniec dygresji.

Myślę, że byli, a może jeszcze są, księża i biskupi, zachwyceni liczbami i procentami. Niczego nie widzą, a może nie chcą zobaczyć.

Posłużę się teraz pewnym obrazem. Myślę, że Kościół w Polsce można porównać do wielkiego placu, gdzie stoją ustawione, jedna przy drugiej, beczki. Mnóstwo beczek, tysiące i miliony.

Imponujący widok.

Z tym tylko, że dzisiejsza dziejowa zawierucha tym wszystkim gwałtownie poruszyła. Beczki się przewracają i oto okazuje się, że mnóstwo tych beczek jest po prostu pustych.

Więcej! Wiele z tych beczek zaczyna się toczyć w kierunku tych, którzy w zachwycie patrzyli i patrzą na te miliony beczek. Te beczki ich za chwilę zmiażdżą.

Niektórzy martwią się falą apostazji. Inni z tego samego się cieszą, publikując jakieś liczniki apostazji.

Jak należy na to patrzeć?

Gdy ktoś przychodzi do kancelarii, by dokonać aktu apostazji, to jego beczka wiary dawno jest pusta. On przyszedł dokonać jedynie aktu rejestracji pewnego faktu.

Tak naprawdę Kościół niczego nie stracił. A może nawet zyskał! Zyskał trzeźwiejsze i bardziej realne spojrzenie na swoją kondycję i siłę.

Chciałbym być dobrze rozumiany. Nie wolno nam powiedzieć, że ci ludzie nas nie obchodzą, niech sobie idą gdzie chcą. Jesteśmy za nich cały czas odpowiedzialni. Może to być też okazja do rachunku sumienia, dlaczego Kościół nie był dla nich atrakcyjny, dlaczego nie dotarł do ich serc z Ewangelią.

Niemniej sam fakt apostazji to tylko świadectwo prawdy. Prawdy nie trzeba się bać. Bać się należy fałszu i życia w zakłamaniu.

Z wdzięcznością i ulgą przyjąłbym fakt, gdyby puste beczki z naszej parafii po prostu odeszły. Z wdzięcznością przyjąłbym prawdę o rzeczywistej kondycji naszej parafii.

Ile rodzin w naszej parafii tak naprawdę pielęgnuje wiarę? Dla ilu ten Bóg jest naprawdę istotny i ważny? Ile to może być tych rodzin? Dwieście, trzysta, czterysta? I czy rzeczywiście można to jeszcze liczyć rodzinami? Przecież wiadomo, że wiele rodzin jest mocno podzielonych w kwestiach wiary.

Każdy obraz na pewno kuleje. Obraz pustej beczki może stwarzać wrażenie bardzo pejoratywne. Dodajmy więc uwagę, że nie chodzi tu o jakąś pustotę totalną, ale po prostu o brak wiary. To mogą być ludzie po ludzku dobrzy i szlachetni. Jednak nie mają wiary. Trudno o nich powiedzieć, że mają związek z Kościołem. Nie mam zamiaru, intencji kogokolwiek obrażać. Chcę tylko wyrazić pewien problem.

A pełne beczki niech nie myślą o sobie w poczuciu wyższości i dumy. Raczej niech będą Bogu wdzięczni za łaskę wiary i w pokorze niech pokutują za swoje grzechy.

Obawiam się, że na placu z beczkami niewiele się zmieni. Stać będą dalej, w posłusznym układzie.

Trudno znaleźć powody. Zapewne mogą być różne.

Może jakiś konformizm? W wielu małych społecznościach odejście może jeszcze trochę kosztować ludzkich plotek i przykrości. Może jakieś wyrachowanie? Może totalna już obojętność? Może jakaś asekuracja?

A może brak pewności? Może gdzieś, na dnie tej pustej beczki, chlupie jeszcze trochę wiary?

Lepsza byłaby czysta i klarowna sytuacja, ale żyć trzeba i działać w takich warunkach, jakie są. Misja Kościoła pozostaje niezmienna i jedyna. Kościół istnieje dla ewangelizacji, dla napełniania beczek.

Może to byłoby zbyt proste – zobaczyć pustą beczkę i napełnić ją.

Zadanie jest niestety trudniejsze – należy jeszcze beczkę znaleźć, odkryć, sprawdzić. Czasami przekonać samą beczkę, że jest pusta.

Bo problem z Kościołem jest taki, że bardzo wiele beczek jest totalnie pustych, ale nie zdają sobie z tego sprawy. Więcej – uważają, że wszystko jest w absolutnym porządku.

Czy mamy jakiś test na zawartość beczki?

Nie ma takiego, gdy chodzi o inne osoby. Nie mamy możliwości zbadania serca innej osoby. Możemy jedynie przyjąć, co każdy mówi o sobie.

Możemy jednak badać sami siebie! Możemy sprawdzać zawartość własnej beczki.

Dzisiejszy psalm – pierwsza zwrotka, jest pięknym obrazem zachowań osoby wierzącej. To, co słyszymy w tym psalmie, może o sobie powiedzieć tylko człowiek wierzący:

„Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.” (Ps 25,4-5)

Mamy tu tęsknotę za Bogiem. Głębokie pragnienie poznania Go i przyjęcia Jego woli. Mamy mocne zawierzenie i oddanie. Mamy wiarę, że przez życie idzie się z Bogiem.

Ścieżki Pana, o których mówi psalm, to bynajmniej wcale nie droga do kościoła, do świątyni, i z powrotem. Przynajmniej nie tylko.

Ścieżka Pana prowadzi do pustej beczki albo dziurawej. Chodzić „ścieżkami Pana”, to mieć w sercu ludzi potrzebujących, zagubionych duchowo, bez wiary, czy bez nadziei. Na takiej ścieżce głosi się Ewangelię, ale przede wszystkim po ludzku wspiera.

Takich potrzebujących osób i rodzin jest w naszej parafii – sto, dwieście, trzysta, czterysta. Raczej zgaduję niż cokolwiek twierdzę.

Wiele z nich będzie totalnie zamkniętych, odrzucą jakakolwiek próbę przyjścia z pomocą. Będą jednak i takie rodziny, takie osoby, które pomoc przyjmą. I wcale nie chodzi tu o pieniądze.

Chodzi o wspieranie i obecność, o jakąś mobilizację, życzliwe przypilnowanie.

To jest zadanie dla Kościoła. Tylko przestańmy mówiąc „Kościół” widzieć proboszcza. Bo jest to wymiar zadań przekraczający możliwości kogokolwiek, jakiejkolwiek pojedynczej osoby.

Tu sąsiad musi widzieć sąsiada, krewny, krewnego. To nie może być instytucjonalne, to musi być naturalne, organiczne, zwykłe.

I albo to zrobimy albo trzeba „zamknąć interes”.

„Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.” (Ps 25,4-5)

Można z kościoła zrobić sobie duchową cieplarnię.

Tymczasem kościół powinien być raczej pasem startowym, z którego ruszamy na ratunek światu.

Zwykle Msza Święta kończy się wezwaniem: Idźcie w pokoju Chrystusa.

To nie jest wezwanie: Skończyło się, obowiązek zaliczony, możecie iść do domu.

To jest wezwanie: Oto teraz wszystko się zaczyna. Idźcie, bo jesteście posłani, macie zadania. Szukajcie i napełniajcie puste beczki.

Potrzebne jest zrozumienie, że stajemy się małą trzódką, bardzo małą trzódką. Jednak tej trzódce powierzono wielkie dzieła.

I albo to zrozumiemy, stając się zaczynem odnowy, albo będziemy topnieć jak bałwan wiosnę.


Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania

“Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania” to roczny, optymalny i elastyczny program przygotowania młodzieży do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Może być realizowany tylko przez spotkania ogólne i pracę indywidualną a można też dołączyć do tego pracę w małych grupach. 

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Przygotowanie-do-bierzmowania/16

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

3 komentarze do: “Puste beczki

  1. Niestety to smutna prawda. Niech Bóg Błogosławi i pociesza.
    Duchu Święty -jeżeli ty nas nie ogarniesz ,to marny nasz los.
    Bóg zapłać za prawdę!!!!!!!!!!!!Szczęść Boże w każdej naszej sekundzie życia
    Pamiętaj Siostro Bracie ,że Bardzo miłosierny Bóg jest również sprawiedliwy!!!!!!!!!!!!!!
    Z wyrazami przyjacielskiego szacunku – Zdzisław.

  2. Niestety to smutna prawda. Niech Bóg Błogosławi i pociesza.
    Duchu Święty -jeżeli ty nas nie ogarniesz ,to marny nasz los.
    Bóg zapłać za prawdę!!!!!!!!!!!!Szczęść Boże w każde naszej sekundzie życia
    Pamiętaj Siostro Bracie ,że Bardzo miłosierny Bóg jet również spr5awiedliwy!!!!!!!!!!!!!!
    Z wyrazami przyjacielskiego szacunku – Zdzisław.

  3. Dziękuję za kazanie.
    Co się stało, że beczki są puste?
    Pozdrawiam.
    https://www.youtube.com/watch?v=e4zMFUjJpGU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *