Opublikowano Dodaj komentarz

Słowo daje życie… i nie tylko to…

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Nowenna przez Zesłaniem Ducha Świętego; Winnica 31 maja 2022.

Badając naturę Słowa warto zobaczyć, co to Słowo mówi o sobie. Mówiąc „Słowo” mam na myśli Wcielone Słowo Boże, czyli osobę Jezusa Chrystusa.

On, Jezus, wypowiada słowa, które traktujemy najwyższym autorytetem. Mówimy „oto Słowo Boże”, „oto Słowo Pańskie”. On, Jezus, sam jest Słowem. Pamiętamy początek Ewangelii Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.” (J 1,1)

Skupmy teraz naszą uwagę na jednym tylko wersecie, który będzie swoistym „samookreśleniem” Jezusa – Wcielonego Słowa. Wydaje mi się, że ten werset może być dla nas dużą inspiracją.

Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14,6b)

Ważna jest droga, ważna jest prawda, ważne jest życie. Ważne jest też „i”, „i” – łączność tego wszystkiego. To nie jest jakaś poetyczna wyliczanka, ale pewna logiczna konstrukcja.

Zacznijmy od prawdy.

Modne jest dzisiaj głoszenie, że każdy może mieć swoją prawdę. Ja mam swoją prawdę i ty masz swoją prawdę. I mogą to być różne prawdy, czasem sprzeczne ze sobą.

Nie dajmy się ogłupić. Prawda jest tylko jedna. Jest to zgodność wyobrażenia, sądu z rzeczywistością.

Rzeczywistość jest taka, jaka jest, i nie jest różna dla różnych osób. Owszem możemy mieć „niejasne wyobrażenie”, „mgliste pojęcie”, możemy mieć „cząstkę prawdy”, możemy nie być czegoś pewni, ale prawda pozostaje zawsze jedna i trzeba ją, na ile to możliwe, odkrywać, dochodzić do niej.

Prawda jest jednak tylko pewnym opisem rzeczywistości, świadomością, że „jest jak jest”.

Nie można jednak pozostać tylko na poziomie poglądu, sądu, opisu rzeczywistości.

Poznanie, że „coś jest jakie jest”, to jedno. Druga zaś rzecz, to jakie to „coś” być powinno. Czyli mamy “jak jest” i mamy “jak być powinno”. Między jednym a drugim jest… droga.

Nie interesuje nas sam stan rzeczy, ale droga, przejście z tego stanu, do innego, lepszego. Interesuje nas przemiana i to jak do tej przemiany się dochodzi.

To wszystko jednak jest za mało! Nie wystarczy prawda o rzeczywistości, nie wystarczy znajomość drogi – sposobu przemiany. Trzeba jeszcze energii, mocy, by tą drogą pójść, tę drogę przejść.

Dlaczego tak ważne jest życie.

Chcę to zilustrować przykładem. Nasuwa mi się przykład trzeźwościowy, może dlatego, że niedawno w pielgrzymce trzeźwościowej szliśmy do Pułtuska.

Alkoholik, jeśli chce wyzwolenia, powinien najpierw dojść do prawdy o sobie, o swojej chorobie, przyznać się, nazwać problem, zrozumieć.

Samo jednak poznanie, sama prawda o swoim stanie, nie da temu człowiekowi trzeźwości, wolności. Człowiek ten musi jeszcze zobaczyć drogę, zobaczyć sposób w jaki ma działać.

Elementami tej drogi będzie trzeźwość – ani kropli alkoholu, być może konieczne będzie dla niego odtrucie, na pewno konieczna będzie terapia – czy to indywidualna czy grupowa, leczenie zamknięte czy otwarte. Pomocną będą też grupy samopomocowe AA.

No i co? No i jeszcze nic. Nie wystarczy przyjęcie prawdy o sobie, poznanie i zrozumienie drogi wyjścia.

Trzeba jeszcze pójść tą drogą. Trup się nie ruszy – trzeba mieć w sobie życie.

W miejsce alkoholizmu możemy wpisać grzech – rzecz stanie się przez to bardziej uniwersalna, dla każdego.

I znowu zobaczmy w tym prawdę, drogę i życie. Najpierw jest poznanie prawdy o sobie, o swoim grzechu, uznanie tego grzechu. Potem przychodzi poznanie drogi wyjścia, ale zawsze najważniejszy będzie ten ostatni, konkretny krok – życie, która ruszy drogą do Jezusa.

Każdy z tych elementów – droga, prawda, życie – jest wpisany w naturę człowieka, ale każdy też z tych elementów jest też swoistym darem Boga.

Łaską z nieba będzie zrozumienie rzeczywistości, łaską będzie poznanie drogi, łaską będzie życie – moc i siła, by wyruszyć drogą, by się nie zatrzymać, a gdy się upadnie – powstać.

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14,6b)

Potrzebujemy prawdy, drogi i życia. Obcowanie ze Słowem Bożym otwiera nas na te łaski.

Czasem (raczej rzadko) będzie to błysk, chwila i… wszystko gotowe. Częściej będzie to proces, który musi potrwać.

Mówiłem kiedyś, że nasza natura jest dość odporna na słowo – nieprzemakalna, trudno nasiąkliwa.

Zbyt często słowo spływa po nas jak woda po kaczce. Stąd postulat i metoda, by nastawić się na systematyczność i cierpliwość. Stałe, codzienne, cierpliwe i spokojne obcowanie ze Słowem Bożym

Gdy tak będzie, Słowo nigdy nie wróci do Boga bez owocu naszej przemiany.

Słowo daje życie. I nie tylko życie! Daje prawdę i pokazuje drogę. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14,6b)


Chcesz wiedzieć?

KLIKNIJ: [TUTAJ]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *