Opublikowano 49 komentarzy

Uchodźcy, przybysze, emigranci, obcy, kowalscy i malinowscy

Chciałbym by Polska była taką potęgą jak Stany Zjednoczone i tak zasobnym krajem. Nie wszystko w historii i teraźniejszości tego kraju trzeba gloryfikować, ale mamy się do czego odnieść. Ten kraj został zbudowany przez uchodźców, przybyszów, emigrantów i obcych. Kluczowe jest jednak zrozumieć czego ci wszyscy w odległym dla siebie kraju szukali. Szukali wolności i perspektyw, w ramach których ich praca dałaby im utrzymanie, rozwój i zasobność.

Płynęli zatem do Stanów ludzie ceniący wolność (nie, nie wszyscy cenią wolność, większość chce być niewolnikami za cenę bezpieczeństwa), potrafiący myśleć perspektywicznie, odważni i pracowici. I zbudowali potężny kraj.

Dzisiaj trwa dyskusja – wpuszczać czy nie wpuszczać uchodźców do Polski. To jest dyskusja nad wtórnym problemem. Pierwszym i podstawowym problemem jest jak urządzić nasz kraj, jakimi zasadami ma on się rządzić, co ma promować, a co tępić. A tym samym – kogo ma do siebie przyciągać.

Dyskusja o uchodźcach jest wtórna i wydumana, bo jakoś nikt się jeszcze do naszego kraju nie wybiera. Jeśli ktoś się pojawia, to na zasadzie etapu drogi, która wiedzie dalej. Mamy za to dużą grupę emigrantów ekonomicznych. Niektórzy przyjeżdżają na pewien okres, inni wiążą swój los z naszym krajem na stałe. I jest to bogactwo naszego kraju, niezależnie czy są to Ukraińcy czy Wietnamczycy.

Czy nasz kraj urządzony jest prawidłowo? Wydaje mi się, że nie. Uzasadnię to przykładem. W pewnej miejscowości jest zakład produkujący „coś tam”. Potrzebuje on ludzi do pracy. Nie potrzeba kwalifikacji – można być przyuczonym. Niemniej jednak właściciel stawia pewne warunki – tydzień pracy zaczyna się w poniedziałek (a nie we wtorek), kończy w piątek (nie w czwartek), obowiązuje trzeźwość i uczciwość. Ogłasza się regularnie, jego oferta jest też w Urzędzie Pracy. Nie ma chętnych. W tej samej miejscowości jednak spotykam młodych, zdrowych mężczyzn, którzy… szukają pracy. To nie jest duża miejscowość. Dlaczego nie potrafią się spotkać? Oto jest pytanie. Zapewne nie chcą przyjąć nieludzkich (poniedziałek, piątek) warunków pracy jakie daje kapitalista. Jest to jednak ich wybór a my szanujmy wolność. Najdziwniejsze jednak jest to, że ci młodzi i zdrowi mężczyźni nie umierają z głodu. Jeśli karmi ich mamusia, to problem mamusi. Jednak zasadniczym problemem jest to, że utrzymujemy ich z podatków ludzi, którzy ciężko pracują. Zasiłki, renty socjalne, pomoc materialna. Z jednej strony demoralizuje się i trwale wykrzywia tych ludzi, z drugiej strony ograbia się z pieniędzy ludzi, którzy uczciwie i ciężko pracują.

Chrześcijańskie podejście do takich ludzi to z szacunkiem pozwolić im umrzeć z głodu. Apostoł Paweł naucza: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2Tes 3,10b) Podkreślam mocno – chodzi nie o tych, którzy nie mogą pracować, ale nie chcą. Przypuszczam, że jednak nikt z głodu nie umrze. Głód jest dobrym nauczycielem.

A co zrobić z głodnymi dziećmi w szkole? „Przychodzą do szkoły bez śniadania, nie mają kanapki, nie jedzą obiadu. Niedożywione jest co dziesiąte dziecko w podstawówce – alarmuje Fundacja Pomocy Dzieciom >Maciuś<.” [źródło] I pomagamy dzieciom, dajemy obiady, mleko, jabłka. Mam przekonanie, że za zdecydowaną większością przypadków głodnego dziecka w szkole stoi nie pustka w lodówce, ale leniwa matka, której nie chce się wstać i zrobić dziecku śniadania. Może nie będzie to zrównoważona dieta, najlepszej jakości wędliny i naturalne soczki, ale dziecko na pewno nie będzie głodne. Taka matka nie jest jednak pozbawiona myślenia – dobrze wie, że dziećmi zajmie się szkoła, GOPS i kto tam jeszcze. Nawet pralki nie chce się włączyć – bo i po co? Będą nowe ciuchy.

Czy pomagając ludziom nie czynimy im czasem krzywdy? Piszę to nie dlatego, że pomaganie jest złe, ale dlatego, że jest bardzo trudne. Naprawdę pomagając można uczynić krzywdę.

Nie zapomnę widoku dzieci, które rzucały się mandarynkami z paczek, które przed chwilą dostały.

Jeśli uczymy ludzi, że im się coś należy, to budujemy społeczeństwo roszczeniowe.

Czy nic się ludziom nie należy? Owszem – sprawne i sprawiedliwe sądy, bezpieczna ulica (wioska), bezpieczne granice, korzystanie z dobra wspólnego (naprawdę wspólnego) i wolność. I radź sobie chłopie, kobieto sam. To tak jak w preambule Konstytucji Stanów Zjednoczonych: My, Naród Stanów Zjednoczonych, w celu tworzenia doskonalszej unii, ugruntowania sprawiedliwości, zapewnienia spokoju wewnętrznego, umożliwienia wspólnej obrony, popierania ogólnego dobra i zagwarantowania dobrodziejstw wolności dla nas samych i dla naszych potomków, uchwalamy i ustanawiamy niniejszą Konstytucję Stanów Zjednoczonych Ameryki.”

Czy taki kraj wybiorą uchodźcy? Kraj, który nie da im nic, żadnych zasiłków, całego socjalu, funduszy na integrację? Oczywiście, że tak. Tonący brzytwy się chwyta, jak ktoś ratuje swoje życie i życie swojej rodziny to pójdzie wszędzie. I takich ludzi trzeba ratować. I przed nimi otworzyć granice. Podkreślam „otworzyć granice” a nie pozwolić, by je obalono.

Czy taki kraj wybiorą emigranci ekonomiczni? To zależy czego emigrant szuka. Jak szuka socjalu to go nie znajdzie a zatem i my tego emigranta nie znajdziemy w takim kraju. Jeśli szuka miejsca do ciężkiej pracy, która pozwoli mu się dorobić i cieszyć tym dorobkiem to przyjedzie. I cieszmy się z tego przyjazdu, bo będzie z tego pożytek i dostatek tego kraju.

Innej przynęty potrzebują pracowite pszczoły, innej muchy. Od nas zaś zależy co znajdzie się w kraju.

Skażeni jesteśmy socjalizmem. Trudno oprzeć się hasłom, żeby wszystkim było dobrze. Doświadczenie jednak uczy, że wszelkie wyrównywanie przynosi (często niezamierzony) efekt równania z ziemią.

Równość powinna oznaczać jedynie równość wobec prawa i równość w godności. Poza tym wszyscy jesteś nierówni. Jeden jest wyższy, drugi niższy. Jeden ma krzepę i będzie dźwigał wory z cementem, inny nie. Jeden ma więcej inteligencji a drugi jest jej pozbawiony. Jeden jest oszczędny a drugi jest rozrzutny.

I oni wszyscy nie mogą mieć po równo. Jeden będzie się bogacił a drugi będzie klepał biedę. I tak musi być. Bogaty może wesprzeć biednego i często tak będzie czynił, bo mamy to wpisane w naszą naturę. Mamy też rozeznanie kto potrzebuje pomocy a komu trzeba pomóc dając „szpica w d…”. Jednak zadekretowanie, że bogaty ma pomagać biednemu „ustawowo” jest okradaniem bogatego. I nie jest to żadna solidarność, bo trudno solidarnością nazwać coś, czego niespełnienie skutkuje więzieniem.

Załóżmy, że ktoś dorobił się majątku. Nie jest ważne w jaki sposób. Może odziedziczył po rodzicach. Może wygrał w totka. Może wykopał skarb (załóżmy, że legalnie, bo dzisiaj to co jest w twojej ziemi nie jest twoje). Może dorobił się własną pracą i pomysłem. I proszę mi znaleźć jakąś rację, powód, uzasadnienie, przyczynę, dla której bogaty MUSI podzielić się bogactwem z innymi. Ktoś na pewno ustanowił takie prawo, ale moje pytanie idzie dalej – jakim prawem uchwalono takie prawo?

Czy demokracja oznacza, że większość może zrobić wszystko? Biada samotnym kobietom na wyspie w towarzystwie dwóch mężczyzn. Ci ostatni może będą mieli nawet większość konstytucyjną.

Nie chodzi mi o podatki same w sobie. One są i być muszą – na sądy, obronę wewnętrzną i zewnętrzną i dobro naprawdę wspólne. Chodzi mi o to jak są nakładane i na co wydawane.

Jasne i do przyjęcia jest to, że każdy składa się po stówie, by mieć równy udział w obronie. Do przyjęcia jest również to, że skoro jeden ma trzy razy tyle co drugi (i trzy razy tyle do stracenia), to proporcjonalnie zapłaci trzy razy więcej. Jakim jednak prawem, w imię czego, ma zapłacić sześć razy więcej, dziesięć razy, sto razy?

No i wydatki. Jeśli wydajemy na dobro wspólne to sprawa jasna. Jeśli jednak zabiera się coś Malinowskiemu, by dać Kowalskiemu, to jakim prawem?

Pytanie o prawo jest tym bardziej prawomocne, gdy uświadomimy sobie jaki jest ciężar podatków. To nie jest jakaś głupia dziesięcina. Przeciętnie na podatki pracujemy do połowy czerwca.

Czy taki kraj wybierze uchodźca? Tak, bo nie ma wyboru.

Czy taki kraj wybierze emigrant? To zależy, czy nazywa się „malinowski” czy „kowalski”.

 

49 komentarzy do “Uchodźcy, przybysze, emigranci, obcy, kowalscy i malinowscy

  1. Dopiero dziś przeczytałam na spokojnie ten artykuł. Zgadzam się z księdzem na 100%. Jestem mama, ale przestałam robić dziecku kanapki do szkoły. Daję mu pieniądze żeby sobie coś kupił i obiady mu wykupiłam. Nie z lenistwa, po prostu kanapki nie były zjedzone i znajdowałam je w plecaku, uznałam, że skoro nie je, to ja robić nie będę. Kwestia pomocy też dobrze opisana. Znam sytuację gdzie rodzina żyje z pomocy opieki i różnych fundacji wszystko maja gratis, nic nie szanują, rowery które dostali całą zimę stały oparte na zewnątrz o płot. Po co mają szanować jak dostaną nowe, bo im się należy. Ja ciężko pracowałam i pracuję żeby zapewnić normalne życie mojemu dziecku. Mieszkanie musiałam kupić na kredyt, który jeszcze długo muszę spłacać, kolejny kredyt to aparaty słuchowe-bez nich ciężko mi funkcjonować. Latem mogę coś dorobić więc czasem w ogóle nie śpię, a czasem do 2-4 godz. na dobę. Do tego mam rzs (gościec) więc ból też daje się we znaki. Ale powiem księdzu, że jestem osobą szczęśliwą i cieszy mnie moje życie. Jestem wdzięczna Bogu za wszystkie doświadczenia, bo one uczyniły mnie silną, za ludzi, którzy mnie otaczają, za pracę i jej nadmiar. Z Panem Bogiem.

  2. Ja również dziękuję za ten tekst! Treść to strzał w dziesiątkę!!!
    A jeśli chodzi o komentarze/komentatorów – to trzeba go czytać ze zrozumieniem (…dyskusja o kanapkach, przecież nie o to chodzi!!!)
    Pogląd Księdza wyraźnie mówi, że nie powinniśmy się zastanawiać CZY pomagać, tylko JAK i KOMU pomagać… „Innej przynęty potrzebują pracowite pszczoły, innej muchy. Od nas zaś zależy co znajdzie się w kraju”

    Z Panem Bogiem!

    1. Dziekuje za oferte zakupu ksiazki Cztery kroki do milosci bo juz ja kupilam.
      Jest bardzo pouczajaca.

  3. „Kto nie rabotajet, tot nie kuszajet” Lenin (wiecznie żywy)
    Czy Ksiądz wierzy w to co właśnie powiedział? –myślę że-Tak!
    Czy Ksiądz kieruje się jakąś empatią do tych osób do których jest to kazanie? –myślę, że -Nie!
    Ksiądz mając tyle wiedzy i informacji, znający Rerum Novarum Leona XIII odnalazł tam:
    „Chrześcijańskie podejście do takich ludzi to z szacunkiem pozwolić im umrzeć z głodu” Ks. cytat z kazania.
    Katechizm Kościoła Katolickiego str.38, 108 „Chrzescijaństo” (Łk24,45).
    Przez konwencjonalne zrozumienie tego oświadczenia Ks. mówi nam, że ci, którzy nie chcą pracować powinni głodować i na pewno nie będą mieli prawa do zamieszkania lub prawa do istnienia. Ks. potępiający biednych.???
    A teraz przejdźmy do Apostoła Pawła, „Kto nie chce pracować, niech też nie je” (2Tes. 3,10).
    Jeśli wziąć treść listu i temat odstępstwa, to nie chodzi o bogactwo czy biedę, ale o chrześcijański sposób życia.
    Definicja koncepcji pracy Pawła różni się od definicji kapitalistycznej epoki przemysłowej. Nie jest wcale pewne, czy tekst grecki koniecznie oznacza ( pracę) jak rozumiemy to słowo teraz. Są greckie słowa „kopo”(trudzić się) i „ergazomai” (pracować) I rzeczownik ERGON (praca , trud) często powiązane ze słowem „poleo”(czynić, zrobić). Paweł rzeczywiście idzie nam powiedzieć, że,Ten, który nie działa, nie powinien jeść” jako dowód, że chrześcijaństwo (wtedy) było przeciwne lenistwu.? Paweł miał na myśli coś innego. Nie odnosi się to zdania do „leniwych”, ale do bogatych, którzy byli przyzwyczajeni do tego, by inni mogli pracować na nich, nie dla siebie. Ale w chrześcijańskiej wspólnocie dokładnie te hierarchie nie powinny już obowiązywać, szczególnie w przypadku wspólnego jedzenia: nie powinno się pracować, a drugiemu zasiadać do stołu, ale : „Jeśli nie pracujesz, nie powinieneś siadać i jeść bogaczu )”” Ten jest szczęśliwy kto swój chleb spożywa”.

    Te pozornie sprzeczne stwierdzenie można wyjaśnić tylko naprawdę, kiedy Paweł wskazuje, że jedzenie jest związane z działaniem Wieczerzy Pańskiej. Kto nie działa z wolą Pana, nie ma prawa przyjmować sakramętu, W 1Liście do Koryntjan 11 Paweł stwierdza, że można być niegodnym uczestnictwa w sakramęcie i że niegodne uczestnictwo jest nawet niebezpieczne, ponieważ jest się winnym Ciała i Krwi Pańskiej.

    Interpretacja tekstu zawsze cierpi na pewną chorobę: odbywa się w mentalnym horyzoncie danego tłumacza i jeśli nie nauczyło się pracować czysto naukowo, wtedy wygrywa świadomie lub nieświadomie zawsze horyzont mentalny, zamiast tekstu. Chciałabym powiedzieć: Interpretacja tekstu jest zawsze dzieckiem odpowiedniego ducha czasu. Od czasu opracowania metody historyczno-krytycznej i możliwości współczesnej archeologii wiele się poprawiło, ale wciąż kultura, w której żyje tłumacz, często decyduje o tym, co czyta się w tekście. Jeśli od samego początku ktoś rozpozna roszczenie do prawdy, wiele problemów i ataków zastanie otwarte drzwi.
    Zdania sprzed 2000 lat, „Kto nie chce pracować, niech też nie je” (2Tes. 3,10). nie nadają się do potwierdzenia lub obalenia obecnych modeli wynagrodzeń. Jeśli weźmiemy je dosłownie z wtedy przyjętym przesłaniem czasowym, to trzeba wziąć razem z nim i to, że dzisiejsi wszyscy chrześcijanie będą musieli jeździć na ośle.
    „Aby zrozumieć, co Paweł ma na myśli, ważne jest, abyśmy wiedzieli, że młoda entuzjastyczna wspólnota chrześcijańska w Salonikach w pierwszym wieku liczyła, że zmartwychwstały i wzniesiony Jezus Chrystus wkrótce powróci na ziemię ponownie. i wprowadzić zupełnie nowy sposób życia. W tej oczekiwanej sytuacji apostoł radzi ludziom, aby byli racjonalni i na razie żyli tak, jak są przyzwyczajeni. Zdanie może, zatem być rozumiane w następujący sposób: „Tylko, jeśli dbacie o siebie nawzajem jak poprzednio, twoje przetrwanie jest zapewnione”.
    A na koniec crème de la crème cyt. „Mamy też rozeznanie kto potrzebuje pomocy a komu trzeba pomóc dając „szpica w d”. Skąd to Ks. berze?
    Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do dyskusji.

    1. Tyle słów, a nie wiadomo o co chodzi. Jedynie porównanie słów św Pawła do słów Lenina było wyraziste 🙁

      1. Panie Janie
        Nie bójmy się tego, że nie rozumiemy tekstu. Bójmy się tego, że Bóg zostawia nas w takim stanie.

    2. srututu szpulka drutu

      1. Pani Violu
        Świetne a jak zmusza do myślenia.

  4. Wspaniale kazanie, zgadzam sie i uwazam ,ze przyklady z zycia wziete sa bardzo trafne .
    Jak jestes dobra matka to sie nie tlumacz , twoje dziecko to doceni!!!
    Pozdrawiam Ksiedza i
    Zycze Swiatla Ducha Sw
    na Caly Nowy2018 Rok
    Margaret

  5. Czysta utopia, idealny kapitalizm nie istnieje, tak samo jak nie istnieje idealny komunizm. Jest coś takiego jak czynnik ludzki i on zawsze na którymś etapie zawiedzie. Tego typu bajki od lat opowiada Janusz Korwin-Mikke a księdza tekst przypomina syntezę „myśli” złotoustego Janusza.

    1. Skoro tak, to zamieńmy niedoskonały socjalizm na niedoskonały chociaż kapitalizm. I zobaczmy co będzie.
      W każdym razie ja socjalizmowi mówię – NIE.

    2. A ja ciesze się, że Ksiądz pokazuje ludziom jak warto rozumieć wolność. Dziękuję za „nie wszyscy cenią wolność, większość chce być niewolnikami za cenę bezpieczeństwa”. A że akurat Korwin mówi podobne rzeczy – to nie powinno być argumentem przeciwko. Istotna jest prawdziwość lub zwodniczość myśli, a nie kto ją głosi. Najlepszym systemem organizacji państwa wolnych ludzi jest wolny rynek, z powszechnie głoszonymi i szanowanymi zasadami społecznymi, oczywistymi w Kościele Katolickim, takimi jak miłość bliźniego i dobrowolna pomoc potrzebującym. Mega kazanie, gratuluję!

      1. Są stereotypy przez które patrzymy na polityków. Także na Korwin-Mikkego. Zresztą on mocno na to pracuje. Proszę jednak posłuchać tego fragmentu https://youtu.be/MlKO3hnu14U to po prostu piękne.

  6. To, czy dziecko bierze rano kanapki, które przygotuje „nie leniwa” matka i czy je potem zje? zależy od tej właśnie matki… Trzeba usiąść z tym dzieckiem i porozmawiać na temat tychże kanapek, sposobu odżywiania, szacunku do czyjejś pracy, przyczyn niezjadania ich, bo np. za dużo chipsów, itp. I ustalić wspólnie z dzieckiem najlepsze rozwiązanie na to. Jestem mamą dwóch już dorosłych synów i zawsze robiłam im kanapki do szkoły. Czasem nie zadali, owszem. Ale dziś, jako dorośli wiedzą, że śniadanie to najważniejszy posiłek, a kanapki od mamy smakują najbardziej na świecie 🙂 w W pozostałych kwestiach też się z księdzem zgadzam. Warto porozmawiać o tym przy stole z rodziną podczas poobiedniej niedzielnej kawy 🙂 Pozdrawiam

    1. Pani Sylwio,nie zgadzam się, że śniadanie to najważniejszy posiłek. Jest to sprawa indywidualna.
      Każdy jest inny i nie chodzi o przekonywanie rozmowami,argumentami ale o uszanowanie naturalnego instynktu u dzieci,aby jadły wtedy kiedy są głodne a nie na przymus.
      W dzieciństwie rano nie odczuwałam głodu i posiłek zjadałam na siłę,z płaczem. To zaburza naturalną potrzebę i prowadzi do przejadania się. Człowiek, to nie maszyna,to co potrzebne jest jednemu,nie musi drugiemu.
      Z Panem Bogiem.

    2. Czasem to guzik daje…do pewnego wieku można formować dziecko, potem to już świat…nie byłam leniwą matką , gdy kanapki i własnoręczne soczki lądowały w koszu , pogadanki- bez skutku/przestałam to robić i trudzić się nadaremno/Gratuluję Sylwii, mnie się nie udało-zbyt wiele negatywnych czynników z zewnątrz.Przychodzi czas , że kanapki od mamy mniej smakują niż te od żony:):):)I tego życzę synom Sylwii.Przepraszam za złośliwość

  7. ,,Nie osądzaj”, przykre i niesprawiedliwe są dla mnie Księdza słowa o mamach. Moje dzieci często przynoszą kanapki czy owoce z powrotem domu. Bo np.zapomniały zjeść,nie zdążyły lub ktoś poczęstował je słodyczami. Czasami nie chcą wziąć ze sobą śniadania, bo koledzy w szkole mają słodycze,a one coś zdrowego.
    I jeżeli już, to dawanie dzieciom słodyczy jest problemem (a nie brak śniadań w domu i szkole) ,które szkodzą ich zdrowiu, obniżają odporność, mają zły wpływ na pracę mózgu,uzależniają itd.
    Pozdrawiam serdecznie. Z Panem Bogiem.

    1. Przepraszam, ale czy ja pisałem o Pani?

      1. Pisał Ksiądz, że to wina leniwych mam gdy dzieci nie jedzą rano śniadania. Mogą nie mieć takiej potrzeby. Dużo rówieśników moich dzieci cierpi na otyłość.Osobiście nie spotkałam leniwych mam. Te,które znam,starają się, jak najlepiej mogą opiekować i wychowywać swoje dzieci. Raczej obecnie rodzice są nadopiekuńczy (co przyczynia się do niesamodzielności dzieci).
        Spokojnej nocy. Z Panem Bogiem.

        1. No nie, czytam że winą leniwych mam jest gdy dzieci są w szkole głodne bo nic nie dostały, a nie wtedy gdy mając śniadanie nie chcą/nie mają potrzeby go jeść.

  8. Całkowiecie zgadzam się z księdzem chwała Panu za takich kapłanów

  9. Czasami dyskusje są zabawne, ale ile głów, tyle pomysłów.
    Oczywiste, że istnieje zasadnicza różnica między kobietami i mężczyznami; mają różną” płeć mózgu”, ale są sobie potrzebni i uzupełniają się. Jednak nie widzę problemu odnośnie do szykowania posiłków. Rzeczywiście niektóre kobiety potrafią ugotować coś z niczego, ale jest sporo mężczyzn, którzy świetnie gotują, lepiej niż niejedna kobieta i nawet w małżeństwie czy w ogóle w rodzinie (np. matka – syn) wykłócają się o pierwszeństwo w kuchni. Znam małżeństwa, gdzie żona nie pracowała zawodowo, wszystko w domu robiła, ale mąż robił śniadania. Żona była zmęczona. Dlaczego? – ponieważ był to dom bardzo gościnny. Nikt z niego nie wychodził głodny. Po śmierci żony, mąż nadal pracował zawodowo i rodzinie gotował, i to znakomicie. Znam rodzinę, gdzie mama szykuje śniadania synowi, a on przez chyba dziwny upór, nie je śniadania ani w domu, ani w szkole; zjada obiad dopiero po powrocie ze szkoły.
    Jedzenie drożdżówek w dużej mierze może przyczynić się do powstania cukrzycy. Odradzam młodym ludziom.
    Są też księża, którzy sami wolą sobie prać, gotować, sprzątać i dobrze wypełniać swoje kapłańskie obowiązki.
    Część mojej rodziny wyemigrowała do USA. Tam podjęła pracę, dzieci wszystkie wykształciła (założyły własne rodziny); żyją tam do dziś, ale w Ameryce liczy się każdy cent; jest się roztropnym, oszczędnym i pracowitym. Kto ma talent i jest pracowity, nie zginie tam z głodu. W Polsce mamy trochę inną rzeczywistość…, albo mieliśmy…
    Podatki należy płacić, bo jak to Papież Franciszek powiedział: nie płacenie podatków jest korupcją. Warto wiedzieć na co idą podatki i dobrze byłoby mieć wpływ na ich przeznaczenie.
    Papież zachęca do przyjmowania uchodźców. W końcu to ludzie w potrzebie. Przyjęcie ich, to uczynek miłosierdzia. Jednak część Polaków obawia się ich, czuje się w ich obecności zagrożona, co do życia i co do wiary. Ktoś kiedyś wygłosił kazanie: przyjąć, pomóc, ale najlepiej tak pomóc, aby mogli wrócić do swojej ojczyzny i tam bezpiecznie żyć. Byłoby to idealne rozwiązanie. Inny ktoś powiedział: wybudowano duże domy katechetyczne, są niezagospodarowane, można by tam ulokować cudzoziemców. To są głosy niektórych Polaków.
    W czasach apostolskich nawoływano do braterstwa i równości. Ludzie przynosili swoje majątki do Apostołów – jeden więcej, drugi mniej, a oni równo wszystkim rozdzielali. U Boga wszyscy są równi.
    W czasach św. Tomasza More’a bogaci niecierpieli biednych, bo przeszkadzali im rozkoszować się życiem. Fajna jest przypowieść o Bogaczu i Łazarzu. Tak mi się jakoś skojarzyła z bogactwem i biedą.
    To prawda są wśród ludzi cwaniacy, wykorzystujący innych i prawdziwie biedni, potrzebujący. Trzeba umieć to rozeznać. Nie wszyscy potrafią to zrobić.
    Dziękuję za kazanie i pozdrawiam.

  10. Dlaczego uważa się, że uchodźcy trzymający się razem tworzą getta, natomiast Polacy za granicą trzymając się razem, zachowują swoją tożsamość narodową ? Wypowiadając się o nich często nie mamy pojęcia jacy to ludzie. A kanapki pracująca matka może zrobić wieczorem, wsadzić do lodówki a rano ojciec przed wyjściem na pociąg o 4.11 może je wsadzić dziecku do plecaka.

  11. Bardzo ciekawe przemyslenia, szkoda ze Bruksela tak nie mysli….
    Nie chcialby sie ksiadz udzielic politycznie?
    Pozdrawiam Gosia

    1. nie takie moje powołanie

  12. Czyli jaki powinien być człowiek – Polak. Pasożytem czy Człowiekiem? Jak na razie robi się wszystko, żeby utrwalić postawę „ mi się należy”. Jeśli (nieważne z jakiego powodu) nie dajemy sobie rady, to bezwzględnie „muszą nam pomóc”. Skąd się to bierze?
    1. Nadopiekuńczość władzy (daje by zapewnić sobie poklask i poparcie przy urnach wyborczych)
    2. Szkoła (np. nieważne kto zrobił zadanie – ważne, że jest – młodzi ludzie bardzo szybko uczą się jak zyskać coś nic nie robiąc)
    3. My wszyscy (łatwiej jest dać parę groszy i mieć problem z głowy – nie umiemy dawać siebie)
    4. Rodzice (brak jakichkolwiek obowiązków dla dzieci)
    5. Media (zachłystywanie się powierzchownością, brak ochoty dochodzenia prawdy)
    6. Pozostałości (?) po tzw socjalizmie
    7. Środowiska kulturotwórcze
    Wszędzie jest tylko: ja, moje dziecko, moje stanowisko i nic poza tym –ja mam rację, mi się należy! Owszem musimy pomagać, mądrze pomagać – Ksiądz o tym pisze. Są ludzie, którzy bardzo potrzebują pomocy i pięknie tę pomoc przyjmują. Tak powinno być.
    Z postawy „mi się należy” wynika podejście do „obcych”. Boimy się, że nam coś zabiorą (pracę, spokój, przywileje, rolę tych mądrzejszych, wiarę – zawsze jest coś do zabrania)? Dziwne – boimy się uchodźców a nie boimy się np. LGBT. Bo pozornie nic nie tracimy – a może na zasadzie – nie widzę związku ze mną to niech sobie będzie? A może boimy się, bo gdzieś w międzyczasie ginie rola mężczyzny – zdobywcy, obrońcy i opiekuna a kobieta jest bardziej przygotowywana do roli lalki barbie niż do roli matki?

  13. No cóż, w tak krótkim tekście, a tyle zawartej prawdy.

  14. Gdyby tak umieć słuchać sercem,chcieć kochać i szanować
    bliżniego bez względu na jego statut i pochodzenie,
    gdyby tak zauważać dobro wokół nas,a nie karmić się uprzedzeniami i złem,gdyby cieszyło nas,że fajnie jest dobro wraz
    z radością rozsiewać ,gdyby moje Ja nie było najważniejsze
    to? Warto pomyśleć!

    1. Nie bardzo rozumiem. Ktoś, ale nie wiem kto, karmi się uprzedzeniami. Warto pomyśleć, ale naprawdę nie wiem do czego jestem wezwany.

  15. Zgadzam się w 100% z Księdzem.

    1. trochę dziwna ta logika …. może nie jesteśmy faktycznie szczególnie ,, komfortowym ” miejscem na ziemi , w tekście napisał autor o leniwych mężczyznach , leniwych matkach – może nie jesteśmy jacyś super , ale ta obecna imigracja nijako nie ma się do tej , o której wspomina autor , w USA – tam ludzie jechali jak ww napisane , natomiast ta ,, obecna ” fala jest jakaś dziwna , jakoś nie zauważono szczególnie zainteresowania pracą w krajach zachodnich , są natomiast roszczenia , tworzą się hermetyczne getta , niestety pogarsza sie bezpieczeństwo … jakby coś się działo … tylko pytanie co ? Kiedyś w jedynie słusznych czasach czasach pytano : KTO za tym stoi ? KOMU to służy ? … i coś mi się wydaje że chyba te pytania są nadal aktualne

  16. Mojemu dziecku nie robię kanapek do szkoły, a to dlatego, że kiedyś jak robiłam znajdowałam parodniowe nietknięte w jego plecaku. Teraz daje mu drobne i kupuje sobie drożdżówkę i sok. Obiady też mu wykupiłam w szkole, dlatego że jak gotowałam i zostawiałam do odgrzania, po powrocie obiad był nietknięty. Pytam czemu nie zjadłeś? -Bo nie byłem głodny. Jak to? Cały dzień nic nie jadłeś i nie byłeś głodny? -Jadłem. Płatki z mlekiem. Teraz ma obiady w szkole i w domu też podjada. Sama wychowuje dziecko i nie mam żadnych zasiłków, bo przekraczamy próg dochodowy. Choć pracuję nie jest mi lekko, gdyż spłacam kredyt mieszkaniowy i drugi kredyt, ale daję radę choć złość mnie bierze jak słyszę ile zasiłku dostają emigranci, ja nawet tyle nie zarabiam. Szczęść Boże

  17. Zgadzam się z księdzem, uważam, że kazanie to ma mądre przemyślenia. Taka jest niestety rzeczywistość, trudna do oceny. Ja pracuję w Caritasie przy parafii i widzę na co dzień te sytuacje opisane przez księdza. Jest grono ludzi którzy rzeczywiście potrzebują pomocy, wsparcia ale są też i tacy, którzy z wyboru wybrali taki styl życia albo tacy cwaniacy nazwę ich tak, którzy korzystają ze wszystkich możliwych żródeł nie pracując, często młodzi i kobiety żyjące w konkubinacie. Pozdrawiam serdecznie księdza.

  18. Drogi Księże, co tu komentować? Napisałeś rzeczy oczywiste….

    1. …z trudem przedostające się do ludzkiej świadomości

  19. Ja mieszkam w Warszawie , pracuję z ludzmi i spotykam mnostwo leniwych matek.
    Na prawde to jest plaga bo matka powinna byc matką.
    I niech nie bedzie spychologii a gdzie jest ojciec bo matka kojarzy się z czuloscią , opiekuńczoscią, pdpowiedzialnoscią.
    Oczywiscie ze podzial ról to rzecz umowana ale jako matka nie wyobrazam sobie zeby dziecko poszlo do szkoly głodne i bez drugiego sniadania.
    Nazwijmy rzeczy po imieniu, to po prostu patologia.
    Widzialam dzieci z bardzo bogatych rodzin super zaniedbane : w brudnych ubraniach z nieczesanymi od miesiąca włosami.
    Tak , to jest patologia i zgadzam się z Księdzem.
    Pozdrawiam serdecznie.

  20. Nie, to nie stereotyp. To wynik fizycznych i psychicznych dyspozycji.
    Myślenie, że kobieta i mężczyzna są jednacy we wszystkim to ideologia.

  21. Przykład z bliskiego otoczenia: dwoje ludzi mieszka bez ślubu (nawet cywilnego), mają dziecko niedługo już pełnoletnie, które nosi nazwisko ojca. Ona z dzieckiem zameldowana w miejscu zamieszkania, on – w innej miejscowości u swoich rodziców, bo rodziców lokatorskie mieszkanie, po ich śmierci zostanie dla niego. Oboje pracują, ojciec dziecka – nielegalnie, żeby nie wykazywać dochodów. Ona pobiera wszystkie możliwe zasiłki, bo matka samotnie wychowująca dziecko i „nie może” ściągnąć alimentów od partnera. Syn ma stypendium socjalne w szkole, bo z niepełnej rodziny… I druga „rodzina”: małżeństwo z jednym dzieckiem. Nie stać ich na kolejne. Ona straciła pracę, a mąż wyjechał za granicę za pracą, bo w ich miejscowości bardzo duże bezrobocie. Starają się jak mogą, by dziecko miało wszystko, co najpotrzebniejsze – ubrania, książki, jedzenie; było „zaopiekowane”, czuło się kochane. Ledwo wiążą koniec z końcem. Ale w świetle prawa nie przysługują im zasiłki, bo zarobki mężczyzny po przeliczeniu na złotówki przewyższają kryteria przyznawania zasiłków.

    1. Ci drudzy pracują na tych pierwszych.

  22. No, a co mieliby robić ci z dobrymi serduszkami, co to pomagają? WOŚP i inne dobroczynne fundacje, których założycieli znaleźli złota żyłę i sposób na życie? Tezy księdza nie mieszczą się w strategii ludzi z dobrymi serduszkami.

    1. Pomagać należy, to wręcz sens życia. Musi być to jednak mądre. Podoba mi się Szlachetna Paczka. Znajdują ludzi, którym pomagają stanąć na nogi. Zawsze jest w tym ryzyko, jeśli okaże się, że pomoc poszła na próżno, to w następnym roku pomoc się odcina. Odcina, bo pomoc wtedy staje się konserwacją niemocy.

  23. Dlaczego za głodnym dzieckiem stoi leniwa matka? Dzieci mają zwykle także ojca. Dlaczego mamy wbite do głowy myślenie dziecko = matka?

    1. Pewnie dlatego, że ojciec już dawno w oborze albo na polu, albo w Warszawie (pociąg o 4:12) a w domu została ciężko pracująca w domu matka.

      1. a może popijający piwo piwo bezrobotny tatuś? Albo po prostu dziecko zapomniało kanapki lub woli sobie kupić drożdżówkę w szkole? Opcji jest bardzo wiele, więc naprawdę stwierdzenie, że za dzieckiem bez kanapki stoi leniwa matka wygląda niestety na mizogynię, a „ojciec już dawno w oborze albo na polu, albo w Warszawie (pociąg o 4:12) a w domu została ciężko pracująca w domu matka” brzmi jak ironia dewaluująca kobiety niepracujące zawodowo albo przynajmniej głupi stereotyp, gdyż większość kobiet chodzi do pracy. Bardzo szkoda, gdyż z większością tez tego artykułu się zgadzam i chętnie bym go udostępniła, gdyby zbytnio nie upraszczał rzeczywistości

        1. Krótki tekst zawsze będzie upraszczał rzeczywistość.
          Tak – większość kobiet chodzi do pracy. Bo musi. Niech mi ktoś udowodni, że kobiety harujące w winnickiej mleczarni na taśmie albo w magazynie realizują się zawodowo lub życiowo.
          Pracujący na zewnątrz mężczyzna (czy to łowiący mamuty, czy jadący do pracy) i pracująca w domu kobieta (czy to oprawiająca jelenia, czy to to robiąca mądre zakupy) to nie stereotyp tylko podział zadań, z których każde jest potrzebne i równie wyczerpujące. Stąd matka robiąca śniadanie. Bo jak nie jest leniwa zrobi to lepiej od faceta. Żaden facet nie ugotuje czegoś z niczego. A kobieta potrafi.

          1. Ja Księdza serio cenię i szanuję, ale „matka robiąca śniadanie. Bo jak nie jest leniwa zrobi to lepiej od faceta” to stereotyp.

            1. Nie, to nie stereotyp. To wynik fizycznych i psychicznych dyspozycji.
              Myślenie, że kobieta i mężczyzna są jednacy we wszystkim to ideologia.

          2. Tak jest, dokładnie !

          3. Dziękuję za te bardzo trafne myśli !

Skomentuj Marek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *