Opublikowano 3 komentarze

Wilson

Boże Narodzenie, Msza w nocy – Pasterka, Iz 9,1-3.5-6; Ps 96,1-3.10-13; Tt 2,11-14; Łk 2,10-11; Łk 2,1-14 ; Winnica 25 grudnia 2025. Czytań z pasterki mozna uzyć na wszystkich Mszach Świętych

Wiecie kto to jest Wilson? Jeśli nie, to dowiecie się z tego kazania. Ale to za chwilę, bo zaczniemy od chrztów.

Od zawsze w tzw. drugi dzień świąt mamy w Winnicy chrzest dzieci. To znaczy… tak było kiedyś. W tym roku chrztu nie będzie, bo nie ma kogo ochrzcić.

Przychodzi na świat Boże Dziecię i razem z tym wielka radość, zwłaszcza dla dzieci. Z tym tylko, że tej radości mniej, bo dzieci mniej.

Prorok woła: „Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. (…) Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany.” (Iz 9,2.5a)

Dawniej cieszono się bardzo z narodzin dziecka, dzisiaj też, ale jakby mniej, za to skrupulatnie wylicza się ile to kosztuje.

Całkowity koszt wychowania dziecka do 18. roku życia to około 350–360 tys. zł (czyli 1600 – 1660 zł miesięcznie) przy założeniu minimalnego poziomu utrzymania, bez luksusów. To dane Centrum im. Adama Smitha.

Dziecko staje się wyzwaniem, staje się problemem, kosztem, zagrożeniem.

Nie tylko zresztą dziecko. Izolujemy się od innych, zamykamy przed innymi. Dane europejskie pokazują, że nie tylko dzieci jest mniej. W Europie coraz mniej kawiarni, pubów i restauracji. W Irlandii od 2005 roku zamknięto 2,1 tys. pubów. Co oznacza spadek ogólnej liczby o blisko 25%.

Dawniej martwiło nas, że młodzi realizują swoje relacje damsko-męskie bez ślubu. Dzisiaj widzimy jeszcze inny trend, młodzi w ogóle nie chcą wchodzić w żadne relacje, bo można przeżyć rozczarowanie, odrzucenie, można być zranionym. Po co ryzykować?

Zwróćcie uwagę na rzecz następującą: Gdy narodził się Jezus zaczęto się do Niego schodzić. Najpierw pasterze, potem mędrcy. Potem, gdy stał się dorosły, schodziły się do niego tłumy.

Dzisiaj tyle przeszkód stoi na drodze. Dzisiaj nawet Boże Narodzenie, nawet Wielkanoc, nie ma już siły, by tego i owego przekonać do pokonania drogi do kościoła.

Może powinno być dzisiaj słodko, miło i grzecznie, ale nie będzie. Trudno, by było słodko i miło, gdy statek na którym płyniemy tonie. Odnoszę to zarówno do Kościoła jak i do społeczeństwa. Toniemy, giniemy, idziemy ku zagładzie.

Przejdźmy teraz do obiecanego Wilsona.

Dwadzieścia pięć lat temu, na ekrany kin wchodził film z Tomem Hanksem – „Cast Away”. Po katastrofie samolotu transportowego FedEx-u, bohater trafia na bezludną wyspę Pacyfiku, gdzie przez wiele lat musi walczyć o przetrwanie.

Początkowo skupia się na podstawach: zdobyciu jedzenia, rozpaleniu ognia i zrozumieniu nowego, brutalnego rytmu życia. Największym wrogiem okazuje się jednak nie głód ani natura, lecz skrajna samotność.

Przełomowym momentem jest znalezienie piłki do siatkówki w jednej z ocalałych paczek FedEx-u. A nawet nie tyle znalezienie tej piłki, co nadanie jej innego znaczenia.

Bohater, który przed chwilą zranił się w rękę, przy nieudanej próbie rozpalenia ognie, maluje na niej zakrwawioną dłonią twarz i nadaje piłce imię Wilson. Od tej chwili Wilson staje się czymś znacznie więcej niż przedmiotem: pełni rolę towarzysza rozmów, pomaga bohaterowi zachować zdrowie psychiczne, zastępuje ludzką relację, której bohater jest całkowicie pozbawiony.

Mam pytanie… Czy trzeba roztrzaskać się samolotem o skały bezludnej wyspy, by zrozumieć, że potrzebujemy drugiego człowieka?

Może warto powtórzyć to pytani9e w liczbie pojedynczej…

Czy musisz roztrzaskać się samolotem o skały bezludnej wyspy, byś zrozumiał, że potrzebujesz drugiego człowieka?

Może warto, zanim nastąpi katastrofa, pomyśleć o budowaniu i pielęgnowaniu relacji?

Najpierw tych relacji z Bogiem.

Kardynał Ryś, jeszcze w Łodzi, organizował ewangelizacyjne spotkania dla młodzieży. Jedno z takich spotkań poprzedziła uliczna sonda, w której pytano ludzi, jakie mają pytania do Pana Boga. O co chcieliby zapytać, gdyby mogli.

Potem biskup Ryś w kazaniu nawiązywał do jednej odpowiedzi. Ktoś powiedział: ja nie ma żadnych pytań.

Ani przyjaciel, ani wróg, ani brat, ani swat, po prostu nikt, ktoś obcy, nam obojętny.

Odnówmy relacje z Bogiem. Bóg od dawna jest gotowy!

Odnówmy relacje małżeńskie. Samochody oddajemy do przeglądu a związki małżeńskie pozostawiamy sobie.

A nie ma ważniejszej troski, niż troska o swój związek. I bywa, że z tego braku troski wszystko się wali. Na świecie masz czyściec, wracasz do domu a tam piekło.

Mądrze zrobicie jak przyjdziecie do proboszcza i powiecie: zrozumieliśmy wreszcie i chcemy wstąpić do kręgu domowego kościoła.

Odnówmy wreszcie więzy rodzinne. Nie dość, że dzieci mało, to wydają się one… kompletnie opuszczone.

Wiem co mówię – ubrane, nakarmione i kompletnie opuszczone.

Przejmujący widok, którym dzielił się przed kilkoma dniami ktoś z was. Dziadkowie z wnukami poszli do mocno wypasionej sali zabaw. I taki oto obraz; dzieci szaleją a po bokach rodzice, każdy ze smartfonem w garści.

Do jednego ojca podbiega dziecko i woła: tata zobacz, tata zobacz. Ojciec na to: tak, tak. Może spojrzał na to dziecko, może nie. To co było na ekranie telefonu ważniejsze było od dziecka.

Odnówmy rodzinne więzy.

Odnówmy więzy z Bogiem, z bliskimi, z dziećmi. Zanim będzie katastrofa.

Na koniec trochę szantażu, trochę horroru.

Odnów swoje więzi, zadbaj o nie, zatroszcz się. Jeśli tego nie zrobisz, to za jakiś czas leżąc samotnie w łóżku namalujesz na ścianie swojego Wilsona.

Twój Wilson także będzie czerwony. Namalujesz go swoimi palcami, które będą pogryzione do krwi… z rozpaczy.

Tak nie musi być. To jednak zależy także od ciebie.


Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.

Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.

3 komentarze do “Wilson

  1. Wilson nie zginął , odpłynął szukać pomocy. I znalazł.
    Mniej dzieci, to mniej ich cierpienia.
    A samotność? Zawsze ktoś pomoże.
    Nie martwmy się tym. Jest Pan Bóg.

  2. Bardzo dziękuję za pieękne kazania! Życzę Księdzu, aby Jezus, który przychodzi w cichości i pokorze Dzieciątka Bożego, darzył obficie swoim błogosławieństwem i łaskami. Niech zgiełk tego świata nie odbiera nigdy Pokoju i Radości, a Wcielony Bóg rozwija Wiarę, umacnia Nadzieję i ciągle uczy Miłości do Boga, do ludzi i siebie samego. Niech Nowy Rok 2026 każdego dnia promieniuje świadectwem tej Wiary, że Zbawiciel przyszedł na świat, aby nieść Pokój i Miłość. Pozdrawiam serdecznie! ks. Jarek

  3. Smutne jest życie bez Boga. Brak radości, miłości, kontaktów między ludzkich, a nawet rodzinnych. Życie powierzamy sztucznej inteligencji oraz w różnej postaci Wilsonom. Zamiast dzieci są w naszych domach zwierzątka. Obchodzimy czas Świąt Bożego Narodzenia. Warto pochylić się nad słowami świętej Teresy z Kalkuty.
    ,,Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei ,,więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie. Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie. Bóg zapłać księże Zbigniewie za Twoje Boże Narodzenie, które niesiesz swoimi naukami.
    Życzę, aby każdy z nas miał w swoim sercu Boże Narodzenie.
    Błogosławionych Świąt.
    Mirosław

Skomentuj Mirosław Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *