Opublikowano 12 komentarzy

O Żydach

Skąd bierze się ogromny wpływ Żydów na kształt świata?

Zobacz film (5’27”):

 

Maristella Botticini , Zvi Eckstein

Garstka wybranych. Jak edukacja ukształtowała dzieje Żydów. 70-1492

KLIKNIJ: [ https://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2362,strona,Garstka_wybranych_Jak_edukacja_uksztaltowala_dzieje_Zydow_70_1492,katid,31.html ]

„W 70 r. n.e. Żydzi byli ludem rolniczym i niepiśmiennym, zamieszkującym głównie Ziemię Izraela i Mezopotamię. Do roku 1492 stali się niewielką grupą piśmiennych mieszkańców miast trudniących się rzemiosłem, handlem, działalnością kredytową i medycyną, rozproszonych w tysiącach miejsc Starego Świata, od Sewilli po Mangalore. Co było powodem tej radykalnej zmiany? Książka wskazuje nową odpowiedź na to pytanie, poddając analizie ekonomicznej główne fakty piętnastu formacyjnych stuleci żydowskiej historii.

Maristella Botticini i Zvi Eckstein wykazują, wbrew wcześniejszym interpretacjom, że motorem owej transformacji nie były prześladowania Żydów ani krzywdzące ich ograniczenia prawne, lecz zmiany zachodzące w samym judaizmie po roku 70 n.e. – w szczególności pojawienie się nowej normy, która wymagała, by każdy żydowski mężczyzna czytał i studiował Torę oraz posyłał swoich synów na naukę. W ciągu następnych sześciu wieków Żydzi, którzy uznali normy judaizmu za zbyt wymagające, zmieniali religię, przez co żydowski świat się kurczył. Później zaś, gdy wskutek urbanizacji i rozwoju handlu w nowo powstałych kalifatach muzułmańskich wzrosło zapotrzebowanie na pracowników w zawodach, w których przydawała się umiejętność czytania i pisania, Żydzi okazali się ludźmi piśmiennymi wśród niemal powszechnego analfabetyzmu. Od tego czasu prawie wszyscy Żydzi znajdowali zatrudnienie w handlu i rzemiośle, a wielu z nich zaczęło się przemieszczać w poszukiwaniu dobrych okazji do interesu, czego rezultatem było powstanie światowej diaspory.

Książka proponuje nową, przekonującą interpretację jednej z najważniejszych transformacji, jaka dokonała się w żydowskiej historii, jak również dostarcza świeżych inspiracji dla rozwijającej się debaty o społecznym i ekonomicznym oddziaływaniu religii.”

12 komentarzy do “O Żydach

  1. Wiele tych wpisów jest nie logicznych. Tylko głupiec może wątpić w istnienie Boga . Wszystko cały wszechświat stworzył i nas ludzi Bóg „Cokolwiek istnieje jest w Bogu i nic bez Boga nie może istnieć” Bóg jest Światem , anie poza nim . W przyrodzie nie ma nic przypadkowego wszystko działa w określony sposób dzięki Bogu ta piękna przyroda stworzona przez Boga i w naszym życiu jest Bóg musimy go odnajdywać poprzez dobre uczynki i wiarę w niego . Rozmawiać z nim ,modlić się d niego i bezgranicznie mu ufać. Zaufaj Panu jeszcze dziś . Oczywiście mamy wolną wolę i dlatego zło i dobro jest w nas ale dzięki Bogu i kontakcie z nim potrafimy wybierać Dobro. Dlatego czytajmy mądre książki artykuły słuchajmy mądrych ludzi ich wykładów i wywiadów a będziemy mieli jasny umysł . Lektura księdza Z.P.Maciejewskiego jest b. Pasjonująca Powodzenia

  2. Dzięki,
    do przemyślenia 🙂
    Pozdrawiam Księdza i wszystkich zaglądających tu,
    Z Bogiem, dobrego dnia

  3. Kochani :bardzo,bardzo,bardzo dziękuje Wam za te mądre treści.
    Czy mogę księdza prosić o informację „Co jest z tą nową
    zapowiadaną ewangelizacją’
    Wszystkim Szczęść Boże z Nowym Rokiem

    1. Nie bardzo rozumiem pytanie?

  4. Co jest zadziwiającą rzeczą dla narodu żydowskiego: nigdy nie opuścili tego plemienia. Właściwie to jest najlepszy opis tej zagadki, którą nazywamy naród żydowski: plemię z epoki brązu rezydujące na wietrze nowoczesności. To także najlepszy sposób na wyjaśnienie ich rytuałów, przedmiotów sakralnych, świętych przestrzeni i mistycznych okazji, które są tak wyklęte dla współczesnego umysłu. To prawda – są absurdalni w ramach racjonalistycznego umysłu, tak jak niedźwiedzie polarne polujące na morsa na Saharze.
    Rytuały dotyczą tożsamości, kontekstu, w którym funkcjonuje intelekt. Tożsamość z kolei jest klejem, dzięki któremu plemię trzyma się razem.
    To jak przynieść kwiaty swojej żonie lub kupić jej diamenty. Czy to ma sens? Dobre pieniądze, które zostały zmarnowane na przedmioty, które nie są przydatne. Ale o to chodzi: jeśli miałoby to dla ciebie sens, nic by to dla niej nie znaczyło. Tylko wtedy, gdy robimy to, co irracjonalne, tworzymy trwałe więzy zaangażowania i wspólne tożsamości.
    Ich- „nieuczący się, nie może być religijny”.
    Ich- Tora (Nauka) to nasza Biblia i Tora sze-be-al.-pe (Tora Ustna) spisana przez wielkiego uczonego Hillela I z przełomu wieków. Tora sze-be-al.-pe bez której NIE MOŻNA zrozumieć Biblii.
    „W każdym razie człowiek powinien się uczyć, gdyby nawet to, czego się naucza, zapomniał, chociażby jednorazowego wykładu nie zrozumiał. Kto jest Mądrym? Ten, kto od każdego naukę przyjmuje (Awot 4,1)”
    Szawua Tow! Szczęść Boże.

    1. Podoba mi się Twój przykład o kwiatach lub diamentach dla żony , zwracasz uwagę na ważną rzecz. Jednak myślę że nie chodzi o to że „Tylko wtedy, gdy robimy to, co irracjonalne, tworzymy trwałe więzy zaangażowania i wspólne tożsamości.” Raczej wtedy gdy odczytujemy rzeczywiste potrzeby czy preferencje drugiej strony (a nie cenzurujemy które nam sie wydają „rozsądne” czy „naprawdę ważne”, bo wtedy już w dużym stopniu zaspokajamy siebie samego) i jesteśmy gotowi dużo z siebie dawać ze względu na nie. To czy dla nas jest sens (na przykład przy okazji dobrze ulokujemy swoje zasoby- w diamentach, czy poświęcimy bez korzyści) nie jest ważne, nie decyduje. Żydzi ponosili i ponoszą ogromne koszty zw. ze swoja religią (m. in. wysiłek edukacji) ze względu na wierność Panu. Przez miłość do niego robią to czego Bóg pragnie (tu akurat chodzi o studiowanie Pisma), mimo że wymaga to lat nauki, trudnych rytuałów, postów itd. Czasem też wypada to takim w miejscu i czasie że wydaje się to kompletnie irracjonalne.

      1. Dziękuję Pani Joanno za tego link.
        Tak jak piszesz, że „a nie cenzurujemy, które nam się wydają „rozsądne” czy naprawdę ważne, bo wtedy już w dużym stopniu zaspokajamy siebie” Tak personifikacja zaspakaja siebie samego.
        To, dlatego nie możemy być racjonalni w miłości tak jak w wierze. Czy Jezus jest racjonalny? To jak „inwestycja w diamaty”, to jak twoje i moje oczekiwanie, że jutro wzejdzie słońce.
        Gdy Żyda spytasz czy wierzy w Boga? -odpowie NIE!
        Ja ufam Bogu, że jest.
        Czy „Żydzi ponosili i ponoszą ogromne koszty zw. ze swoja religią ” myślę, że nie. Czerpią ogromny potencjał i zaplecze swej istoty bycia Żydem. Cały Żyd od stóp do głów, musi być zaangażowany. Nie kradnij, odwiedzaj chorych, zaszczycaj mamę i tatę…. I kipiał dowcipem z siebie.
        „Bóg jest zawsze sprawiedliwy: bogatemu daje jedzenie, a biednemu daje apetyt” i wiele innych…

  5. A czyż zniszczenie Pierwszej Świątyni przez Nebuzaradana w 587 r. p. Ch. nie spowodowało tego, że lud wybrany na wygnaniu zwrócił się ku Torze i jej studiowaniu? Dalej mamy powstanie instytucji synagogi i reformę Ezdrasza. Powstawały szkoły rabiniczne, by studiować Pismo Święte. Jezus kiedy nauczał często zaczynał od „napisano” i ludzie rozumieli co mówi, poznawali którego proroka cytuje. A więc czytali (przynajmniej niektórzy), znali (choćby słuchając tych, którzy czytali i wykładali Torę) i rozumieli Pismo. Można powiedzieć, że historia się powtarza. Brak Świątyni skutkował zwróceniem się do Pisma. A żeby poznać Pismo trzeba się wyedukować. Tak więc nie zaczęło się to chyba w 70 r., tylko znacznie wcześniej.

    1. Dużo racji.
      Acz pierwszy okres „bezświątynny” trwał bez porównania krócej niż ten po 70 roku.

    2. Powiem tak. My katolicy mamy bardzo dużo kościołów ( w sensie
      ; budynków) a dopiero nie tak dawno dano nam – prostaczkom Pismo Święte, w którym zawarte jest wszystko., a iluż z nas je prawdziwie studiuje? Ile katolickich dzieci zna którykolwiek Psalm na pamięć? Ubolewam nad tym i czasem mam żal do naszych katechistów. Mam wrażenie, że uczą religijności bardziej niż przybliżają Boga. Nie dziwmy się więc, że świątynie katolickie pustoszeją. Zatem, parafrazując; Panie Boże dajże katolikom mądrość, co dzieli tron z Tobą, ześlij ją od tronu Twej chwały. By będąc przy nas pracowała z nami, byśmy poznali co jest Tobie miłe.

      1. Tak Pani Jagodo, dzisiaj mój syn stwierdził przy obiedzie.
        Dlaczego nie ma dowodów na istnienie Boga?
        Aż mi łyżka wazowa z ręki wypadła. A on dalej.
        -Jak można racjonalnie myślący człowiek wierzyć w Boga, gdy nie ma absolutnie żadnych dowodów na jego istnienie. Dziś mamy roentgena, radar, satelity, teleskop Hubble’a, Wielki Zderzacz Hadronów w Genewie, fotografie w podczerwieni a mimo to wciąż nie znaleźliśmy Jego śladu. Jeśli on ma być wszędzie, dlaczego jest on nigdzie nie widoczny. Na pewno, jako Bóg zna mój numer komórki. Moja logika mówi mi, że jeśli nigdzie to znaczy nie istnieje.
        Oczywiście cisnęłam łyżką w zupę, otarłam ręce i za telefon. Gdzie do księdza! Ale, ale… ale co mu powiem?…że syneczek i ja mamy pytanie, co, do…co mi powie?
        – Pani Ulu to nie jest rozmowa na telefon. Proszę słuchać moich kazań. Proszę zajrzeć do Św. Augustyna-„Wyznania”, dobry jest Spinoza- „Traktaty” no i nie umniejszając mojej roli przydałoby się Pani przeczytać „Dotyk, który zmienia życie”…
        Stoję tak z tym telefonem a syn- mamusiu może „koło ratunkowe”, tatuś nie lepszy – kochanie może „50 na 50”.
        Popatrzyłam na nich i usłyszałam głos babci- Ula chłopa nakarm to złagodnieje.-święte słowa.
        – Oj wiem moja babciu,wiem- moja pomidorowa i bitki wołowe w sosie grzybowym, rozpuszczą każdą ich złośliwość.
        Już przy pomidorowej im wypadły łyżki, kiedy stwierdziłam, że z Bogiem to tak jak z naszą lodówką! A ich oczy???… –przepiękne, cha, cha…
        -Bóg będąc wszędzie nie sprawi, że łatwo go zobaczyć, wręcz przeciwnie logika mówi, że jeśli jest wszędzie to tak jakby nigdzie. Jak nasza rodzina rosła potrzebowaliśmy więcej miejsca w lodówce, więc kupiliśmy mało używaną lodówkę w Internecie. To była okazja. Wkrótce okazało się, dlaczego taka okazja? Gdy podłączyliśmy ją zaczęła szumieć i śpiewać i to dość głośno. Na początku myśleliśmy, że nie możemy żyć w domu z takim ptakiem z jej jednostajnym szumem, jej chichotem dochodzącym z kuchni. Ale po jednym lub dwóch dniach nie zauważyliśmy już tego wcale.
        -To nasza lodówka szumi? -odezwała się zdziwiona nasza średnia latorośl.
        Słychać tylko szum, jeśli hałas czasem milknie to jednak jest tam zawsze a jeśli to jest zawsze, to go nie ma w ogóle. Jeśli mieszkasz z hałaśliwym lodówką brzęczenie jest ciszą. To samo jest z Bogiem. Żyjemy w rzeczywistości gdzie gwar Boga jest wszędzie, nie ma miejsca pozbawionego Jego, nie ma chwili, gdy on jest nieobecny tak jak oczywiste jest to, że można wykryć czyjąś obecność tylko wtedy, gdy można wykryć jego nieobecność. Sama definicja znalezienia czegoś to jest wiedzieć gdzie to jest. Ale jeszcze trzeba wiedzieć gdzie tego nie ma.
        – Jeśli wiem jestem czymś. Jeśli nie wiem, jestem niczym. – Tak synku.
        -To prowadzi do ciekawego wniosku. To nie tak, że nie można zobaczyć Boga tak naprawdę nie można go przegapić Wszystko zależy jak się patrzy. Dlaczego Bóg sprawia, że człowiek nie ma absolutnej pewności, że On istnieje? Może mieć głęboką wiarę, ale nie ma nigdy absolutnej PEWNOŚCI.
        -Kochanie widzę, że ten obiad nie tylko jest pyszny, ależ o wiele pyszniejsze rozważania- mąż popatrzył tymi swoimi niebieskimi oczami na mnie.

        1. To dalszy ciąg tej rozmowy…

          -Czyli brak PEWNOŚCI w kwestii istnienia Boga zapewnia mi wolność wyboru zarówno dobra i zła? Aby być DOBRYM muszę mieć poczuci, że mogę być ZŁY. Mając całkowitą pewność, że Bóg istnieje, że obserwuje nas, dostrzega każdy nasz krok byłbym synu niczym twój stróż i za każdym razem patrzył, co robisz i poprawiał…-stwierdził mąż.
          – Tato to ja już mam całkowitą PEWNOŚĆ, co do istnienia Boga i wiem, że to stróżowanie twoje było by zabójcze dla mnie.
          – No, więc dziewczynki pozbierają talerze, a wy chłopcy, aby się doskonalić duchowo, dojrzewać etycznie, pracować nad własnym charakterem i uświęceniem, pozmywacie talerze.
          -Mamusiu ja już znalazłam mój piórnik- odezwała się mała Elżbietka.
          -Gdzie był kochanie?
          -Był na biurku pod zeszytami. Był tam cały czas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *