XXI Niedziela Zwykła, rok A, (Iz 22, 19-23); (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 6 i 8bc); (Rz 11, 33-36); Aklamacja (Mt 16, 18); (Mt 16, 13-20); Winnica 23 sierpnia 2026.
Święty Paweł pisze, a w zasadzie wykrzykuje pełen zachwytu: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga!” (Rz 11,33a)
Zdaje mi się, że widzi on coś, czego wielu z nas nie widzi w ogóle albo widzi tylko bardzo cząstkowo.
Nie widzimy ani bogactwa, ani mądrości, ani wiedzy.
Wydaje się, że mogą być tego trzy powody: niewiara, pycha lub głupota. Powody te mogą istnieć samodzielnie lub tworzyć duety lub tercet. Wydaje się, że zwykle pycha idzie w duecie z głupotą.
Niewiara to proste odrzucenie całości. Boga nie ma, nie ma więc niczego, co mógłby dać. Wszystko to wymysł ludzki, bajki, mity.
Pycha to poczucie (złudne oczywiście), że Bóg nie ma do zaoferowania niczego atrakcyjnego, że w gruncie rzeczy my sami stoimy wyżej od Boga.
A głupota to głupota. Nie wiem, nie rozumiem i dobrze mi z tym.
Tak czy siak nie dotykamy Boga w ogóle albo bardzo delikatnie, po omacku i tylko częściowo.
I na co się tu przyda księżowskie gadanie? Na nic!
Trafi ono albo na mur niewiary, albo rozbije się u podnóża góry, na której szczycie siedzieć będzie pycha, która niczego nie potrzebuje, albo wsiąknie bez efektu w głupotę, która niczego nie wie, nie rozumie i nie zamierza nic z tym zrobić.
Oczywiście rzecz wyostrzam, bo w życiu najczęściej niewiara nie będzie taka absolutnie stanowcza i w pysze będą znajdować się jakieś wątpliwości, i głupota może być nieszczelna i coś tam może się dostać do środka.
Jednak, tak czy inaczej, na niewiele się zdaje księżowskie gadanie.
Jeśli jednak na nic księżowskie gadanie, to gdzie szukać tego co ma sens, co jest skuteczne, co jest istotne.
A to co istotne to Damaszek, a dokładnie droga do Damaszku, a jeszcze dokładniej to spotkanie z osobą Jezusa, doświadczenie spotkania.
W domu przeczytasz dziewiąty i dwudziesty drugi rozdział rozdział Dziejów Apostolskich. Teraz tylko w wielkim skrócie: Szaweł, którego potem znamy jako Pawła, ten właśnie od „głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga”, był zagorzałym prześladowcą chrześcijan.
Przypomnijmy, że ci, którzy kamienowali Szczepana złożyli szaty u jego stóp. Dzieje Apostolskie opisują Szawła z tego okresu tak: „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich.” (Dz 9,1a)
I ten oto Szaweł wyrusza do Damaszku, by tam tropić i niszczyć chrześcijan. I przed bramami Damaszku następuje spotkanie.
Biblia tak to opisuje: „Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” (Dz 9,3-4)
Traci wzrok, ale otrzymuje słowo, że w mieście dostanie wyjaśnienie tego wszystkiego co się z nim dzieje.
I przychodzi do niego Ananiasz, kładzie na niego ręce, Paweł odzyskuje wzrok, przyjmuje chrzest i z miejsca staje się gorliwym apostołem Jezusa.
Biblia mówi: „Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym.” Dz 9,20
Kopernikański przewrót w jego życiu. Z prześladowcy apostoł, założyciel Kościołów, natchniony autor więcej niż połowy pism Nowego Testamentu.
To jest właściwy kontekst dla zrozumienia tego okrzyku: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga!”
I to jest droga każdego z nas. Wiara nie zaczyna się od spotkania z księżowskim gadaniem, ani nie zaczyna się od spotkania z katechizmem, ale zaczyna się od spotkania z Jezusem.
Różnie to może wyglądać, nie musi być tak spektakularne jak w przypadku Pawła, ale musi być spotkanie z Jezusem.
Duchowe, ale realne i rzeczywiste, i mocne, przemieniające życie. Obalające mury niewiary, kruszące góry i szczyty pychy, zdobywające twierdze głupoty.
Byłem kiedyś pełen niewiary, pełen pychy i pełen głupoty. Bóg był bajką a moja bezbrzeżna głupota przekonywała mnie, że samemu można zbawić siebie i dodatkowo cały świat. Pycha pozwalała w to uwierzyć – przypomnę pycha i głupota chodzą w parze.
Miałem siedemnaście lat i odbijało się ode mnie całe to kościelne gadanie jak piłeczka pingpongowa od czołgu, spływało jak woda po kaczce.
I przyszedł ten moment, to spotkanie z Jezusem. Było to w moim domu, na korytarzu, w drodze z pokoju do pokoju, wieczorem, 23 sierpnia 1982 roku.
Tak się jakoś dziwnie składa, że mijają dzisiaj dokładnie 44 lata od tej chwili.
I życie się zmienia, kompletnie, nie do poznania. Niewiara odeszła, pycha także. Najwięcej zostało jeszcze głupoty.
Niemniej jest to życie z Bogiem. Na dobre i na złe!
Czy poznałem „głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga?” Chyba nie do końca, na pewno nie do końca, ale wiem, że tam, w Bogu, to jest. Wszelkie bogactwo, cała mądrość i wiedza, i sens, i wszystko.
Nie szukaj księżowskiego gadania, nie poprzestawaj na tym, szukaj Boga, spotkania z Nim, bo tam jest wszystko.

Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.
Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.





Czyta się to bardzo dobrze i jest w tym smak żywej wiary co motywuje do czytania Dziejów Apostolskich no i to świadectwo to napędza całe kazanie. Dziękuję