Opublikowano Jeden komentarz

Geometria Bożego wołania

XXIII Niedziela Zwykła, rok A; Ez 33, 7–9; Ps 95 (94), 1–2. 6–7c. 7d–9; Rz 13, 8–10; aklamacja: 2 Kor 5, 19; Mt 18, 15–20; Winnica, 6 września 2026 r.

Wyobraźmy sobie taką sytuację… W naszym kościele oprócz księdza są tylko dwie osoby. Jedna z nich jest w lewej nawie z przodu, a druga – w prawej nawie z tyłu. I ksiądz woła: „Podejdźcie, proszę, do mnie”.

Może być tak, że jedna z tych osób lub obie nie usłyszą tego wołania. Może usłyszą to wołanie, ale je zlekceważą albo zwyczajnie nie będzie im się chciało podejść.

Jeśli jednak osoby te odpowiedzą na wezwanie, ruszą ze swoich miejsc i przyjdą do księdza, który wołał, to… No właśnie… Co się stanie?

Najprostsza z możliwych odpowiedzi… Spotkają się ze sobą. Byli daleko od siebie: jedno po prawej, drugie po lewej stronie, jedno blisko, drugie daleko, ale gdy podeszli do tego, który wołał, stali się sobie bliscy, spotkali się.

Ja nikogo wołać nie będę, bo tu nie o mnie ani o żadnego księdza chodzi, ale o Boga.

Bóg woła: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy” (Mt 11, 28a). Bywa, że ten czy ów nie usłyszy, trzeci i czwarty zlekceważy, a piątemu nie będzie się chciało.

Ci jednak, którzy usłyszą Boże wołanie, odpowiedzą na nie i przyjdą pociągnięci przez Boga, to… No właśnie… Co się stanie?

Ci, którzy odpowiedzą na Boże wołanie, spotkają się z Bogiem i… z konieczności… ze sobą. Tak działa geometria Bożego wołania.

Polskie słowo „kościół” pochodzi od łacińskiego słowa castellum, czyli „zamek, warownia, gród”. Do języka polskiego trafiło najprawdopodobniej za pośrednictwem staroczeskiego słowa kostel.

Teologicznie brzmi to fatalnie i nie ma nic wspólnego z biblijnym greckim słowem używanym na oznaczenie wspólnoty Kościoła. Tym słowem jest ἐκκλησία (ekklēsía). Nie oznacza ono budynku ani warowni, lecz „zgromadzenie”, „zwołaną wspólnotę”.

Jest takie słynne zdanie z Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II: „Podobało się jednak Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył” (LG 9).

Tu odsłania się najgłębszy sens słowa „Kościół”. Kościół to nie budynek ani instytucja, lecz lud zwołany przez Boga, zgromadzenie ludzi wezwanych, święte zwołanie. Wiara chrześcijańska z natury jest wspólnotowa.

I to jest kontekst dla zrozumienia słów Ewangelii: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 19–20).

Pierwszym, podstawowym i domowym Kościołem powinna być rodzina. Mówię: „powinna”, bo bywa różnie. Jeśli w rodzinie jedno nie słyszy, a drugiemu się nie chce, to nie będzie to żaden Kościół. Niestety, coraz częściej tak bywa.

Jest prosty test pozwalający sprawdzić, czy rodzina jest takim domowym Kościołem. Jeśli modlicie się razem, całą rodziną, to jesteście Kościołem. Jeśli się nie modlicie, to nim nie jesteście.

Jeśli się modlicie, ale każdy w swoim kącie, to również nie jesteście Kościołem.

Ktoś może zaprotestować… Przecież wierzę w Boga, czytam słowo Boże, modlę się gorliwie. Co prawda przeżywam to wszystko w samotności, ale tak po prostu jest.

Jeśli tak po prostu jest, to zbadaj swoją duszę, zbadaj swoje serce. Jeśli jesteś przekonany, że wzywa cię Bóg, że idziesz do Niego, to po przyjściu rozejrzyj się wokół siebie. Jeśli tam nikogo nie ma, jeśli nie spotkałeś się z żadnym człowiekiem, to może nie poszedłeś za głosem Boga, lecz jakiegoś bożka, jakiegoś swojego wyobrażenia o Bogu?

I zamiast być w Kościele, we wspólnocie wierzących, zbudowałeś sobie własną warowną twierdzę. A w tej twierdzy ani ludzi nie ma, ani Boga – jesteś tylko ty ze swoim samozadowoleniem.

A czy parafia nie jest wspólnotą? Zapewne teologicznie jest, czy też powinna nią być, ale w tym wszystkim chodzi o wymiar ludzki.

We wspólnocie ludzie powinni się znać, być sobie bliscy, dzielić się nie tylko wiarą, ale i życiem.

A jak to jest w parafii? Ilu z obecnych teraz na Mszy Świętej znasz z imienia? Ja, po siedemnastu latach bycia proboszczem, nie powiem, że znam wszystkich tu obecnych. O jakiej więc wspólnocie mówimy?

Jeśli masz zamiar poważnie przeżywać wiarę, to powinieneś mieć swoją konkretną wspólnotę – dwóch lub trzech ludzi, z którymi będziesz się wspólnie modlił. Może, daj Boże, będzie to twoja rodzina, ale jeśli nie, to szukaj takiej wspólnoty.

Możesz odnaleźć się w tym, co jest w naszej parafii, albo pomyśleć o czymś zupełnie innym, nowym.

Nie wszystko jest dla wszystkich. Są różne style, różne duchowości, różne sposoby przeżywania wiary. I w tej różnorodności zawsze znajdziesz coś dla siebie.

Jedno pozostaje niezmienne… Jeśli Bóg cię woła, a ty idziesz do Niego, to na końcu spotkasz nie tylko Boga, ale i innych ludzi, do których Bóg także wołał, a oni usłyszeli i przyszli.

Taka jest geometria wiary!


Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.

Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.

1 komentarz do “Geometria Bożego wołania

  1. I oto chodzi w tym życiu Kościoła. Bardzo budujące i mocne słowo. W dzisiejszym świecie, gdzie wszyscy się spieszą chyba zapomniano o tym co jest treść życia wspólnoty – to jak w tym żarcie z czasów współzawodnictwa pracy w PRLu , robotnik z tarczką tak szybko pracował dla wykonania planu pracy, że zapomniał taczkę napełniać materiałem potrzebnym do budowy –
    Trzeba o tym co zawiera to słowo artykułu przypominać, mówić ale najważniejsze czy u mnie jest wspólnotą zacząć od początku . I będzie dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *