Opublikowano 3 komentarze

Byłem niewidomy, a teraz widzę

IV Niedziela Wielkiego Postu; (1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13); (Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6); (Ef 5, 8-14); Aklamacja (J 8, 12); (J 9, 1-41); Winnica 19 marca 2023.

[podcasty moje znajdziesz na Spotify https://open.spotify.com/show/2k601ARpVtkryCfeJBizQP, Podcasty Apple’a https://podcasts.apple.com/pl/podcast/kazania-ks-zbigniew-pawe%C5%82-maciejewski/id1526946076, Spreaker https://www.spreaker.com/show/kazania_1 i innych miejscach – szukaj maciejewski kazania]


Jest taki film „Gra”, który można już zakwalifikować do starego kina. Film z 1997 roku z główną rolą Michael’a Douglas’a. „W dniu 48. urodzin Nicholas Van Orton zostaje zaproszony do tajemniczej gry, która odmienia jego monotonne życie.” Intryga, spisek, zwroty akcji, perspektywa straty milionów majątku a wreszcie życia. Wszystko to doprowadza bohatera do finału, gdzie tropi spiskowców a następnie (uwaga spojler) najpierw zabija brata a potem zabija samego siebie skacząc z dachu wieżowca.

Z tym, że to jednak od początku do końca była gra, wszystko było ukartowane, pozorne, łącznie z zabiciem brata. Prawdziwe było samobójstwo, a raczej jego sprowokowana próba, bo bohater wylądował na strażackiej dmuchanej platformie.

Gra miała pomóc w zobaczeniu co tak naprawdę w życiu jest ważne. Gdy bohater zszedł z dmuchanej platformy, gdy zobaczył żywego „zabitego brata”, gdy zobaczył masę ludzi, którzy tak naprawdę martwili się o niego i kochali go, zaczął nowe życie.

Jest w tym filmie wątek biblijny. Bohater na początku akcji przypadkiem podsłuchuje rozmowę jakiś biznesmenów, którzy wspominali własny udział w owej grze.

Ciągnięci za język nie powiedzieli wiele. Jeden z nich tylko podał sigla biblijne wersetu „Jan, dziewięć, dwadzieścia pięć”.

Ten werset to fragment dzisiejszej Ewangelii. Niewidomy, który odzyskał wzrok powiedział do faryzeuszy: „Byłem niewidomy, a teraz widzę” (J 9,25b).

Słowa te rzeczywiście doskonale pasowały do bohatera naszego filmu. Chodzi oczywiście o duchowe przejrzenie. Przez 48 lat szedł przez życie mając zdrowe oczy, ale nic albo niewiele widząc i jeszcze mniej rozumiejąc. Gra w której uczestniczył otworzyła mu oczy, zrozumiał po co żyje.

I o to tak naprawdę chodzi w życiu każdego z nas – zacząć widzieć. Nie tylko mieć oczy, ale widzieć. Nie tylko mieć mózg, ale z niego korzystać, nie tylko mieć serce, ale używać tego serca.

W bieżącym numerze Gościa Niedzielnego (11/2023, s. 8.) opisany jest przypadek mężczyzny Adama Smith-Connor’a, który został ukarany grzywną za modlitwę przed kliniką aborcyjną.

Nic nie krzyczał, nikogo nie zaczepiał, nie dawał ulotek, niczego nie wywieszał, nie trzymał żadnego transparentu. Stał plecami do budynku i modlił się w sercu.

Nie chciał jednak kłamać, gdy policjant zapytał go co robi. Powiedział, że się modli. I tak oto myślenie stało się zbrodnią.

Gdzie jednak tu szukać otwartych oczu? Otóż ów mężczyzna przed dwudziestu laty opłacił aborcję swojego dziecka, której dokonano w tym miejscu.

Potem otworzyły się jego oczy. Skruszony pokutował a jednocześnie chciał innych chronić przed tym koszmarem. Dlatego się modlił.

„Jan, dziewięć, dwadzieścia pięć”. „Byłem niewidomy, a teraz widzę” (J 9,25b). Każdy z nas tego potrzebuje. Nie chodzi tylko o poszanowanie życia, choć zaraz do tego wrócimy, ale w zasadzie o wszystko.

„Byłem niewidomy, a teraz widzę”. Widzę co jest dobre a co złe, widzę człowieka w potrzebie, widzę najbliższych, widzę sąsiadów, widzę też ludzi w przypadkowych spotkaniach, bo widzę, że nie ma przypadków.

Widzę Boga i widzę, czego On ode mnie chce, gdzie posyła, jaki ma plan wobec mnie. Widzę sens życia, widzę życie.

„Byłem niewidomy, a teraz widzę”. „Jan, dziewięć, dwadzieścia pięć”.

Rzeczywiście chciałbym byśmy lepiej dostrzegali wartość nienarodzonego jeszcze życia.

Można to oczywiście robić na wiele sposobów. Jednych z nich jest „Duchowa adopcja dziecka poczętego”

To coś więcej niż tylko troska, by dziecko nie zostało zabite. To duchowe wsparcie dla dziecka, matki, ojca, rodziny. Ktoś, kto podejmuje się duchowej adopcji zobowiązuje się do dziewięciomiesięcznej modlitwy za dziecko, którego imię zna Bóg. Zwykle jest to specjalna modlitwa i dziesiątek różańca.

W Święto Zwiastowania często we wspólnocie i uroczyście wchodzi się w duchową adopcję, ale można to także zrobić indywidualnie w każdym czasie.

Oczywiście do modlitwy zaproszeni są wszyscy, nie tylko ci, co mają coś na sumieniu w przeszłości. Miejmy jednak świadomość, że przez lata przyzwolenia aborcyjnego miliony Polek dokonały aborcji a miliony Polaków, ojców, mieli w tym swój współudział. Jakaś ich cząstka jest i w naszej parafii.

Nic tak nie harata serca i duszy jak zabicie dziecka.

Bóg jednak czyni cuda a modlitwa te cuda wyzwala.

Przed czterdziestu latach na oazach i pielgrzymkach śpiewaliśmy:

„Kiedy byłem tak bardzo ślepy, / Ty powiedziałeś mi./ Idź i obmyj się w sadzawce Siloe. / Kiedy byłem tak bardzo daleko (…) Kiedy dobra, od zła nie odróżniałem, Ty powiedziałeś mi. / Idź i obmyj się w sadzawce Siloe.

„Jan, dziewięć, dwadzieścia pięć”. „Byłem niewidomy, a teraz widzę”.


3 komentarze do “Byłem niewidomy, a teraz widzę

  1. Piękne kazanie. Staram się widzieć, ale czasem rozumiem, że coś przeoczylam. Cieszę się, gdy Bóg stawia przede mną kogoś, kogo mogę zauważyć, pocieszyć, choćby się uśmiechnąć.

  2. Amen.

  3. Piękne i ważne słowa….abyśmy przejrzeli!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *