Opublikowano 17 komentarzy

Całemu światu głoście Ewangelię

21 Niedziela Zwykła, C; Iz 66,18-21; Ps 117,1-2; Hbr 12,5-7.11-13; J 14,6; Łk 13,22-30; Winnica 21 sierpnia 2016 roku.

Czy kiedykolwiek słuchając Bożego Słowa lub czytając Je miałeś dreszcze? Dostawałeś gęsiej skórki? Rozpłakałeś się?

Jeśli nie, to znaczy, że jeszcze nigdy Boże Słowo do ciebie nie dotarło, jeszcze nigdy Go nie usłyszałeś.

Choćby dzisiejsza Ewangelia: „Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” (Łk 13,25-28a)

Porusza cię to? Powinno, z dwóch przynajmniej powodów. Może to jest wprost o tobie? Może to akurat ty dopuszczasz się niesprawiedliwości, choć jesteś praktykującym katolikiem – jesz i pijesz z Jezusem. I dlatego „płacz i zgrzytanie zębów”, to twoja osobista perspektywa.

A może to jest perspektywa twoich bliskich – rodziny i przyjaciół? Czy porusza cię to, że może idą oni na wieczne potępienie?

Chcę w tym kazaniu mówić o naszej odpowiedzialności za ludzi i w czym się to powinno wyrażać.

Żyjemy w społeczeństwie i wierzymy we wspólnocie, w Kościele. To nie jest bez znaczenia jak żyje i wierzy twój mąż, żona, sąsiad, kolega w robocie.

Różna jest nasza odpowiedzialność, ale nigdy nie można powiedzieć, że jej nie ma.

Jesteś odpowiedzialny za ludzi – jak żyją, i jak wierzą.

Warto może w tym kontekście przypomnieć uczynki miłosierne co do duszy: Grzesznych upominać, Nieumiejętnych pouczać, Wątpiącym dobrze radzić, Strapionych pocieszać, Krzywdy cierpliwie znosić, Urazy chętnie darować, Modlić się za żywych i umarłych. Oraz te co do ciała: Głodnych nakarmić, Spragnionych napoić, Nagich przyodziać, Podróżnych w dom przyjąć, Więźniów pocieszać, Chorych nawiedzać, Umarłych pogrzebać.

Zobaczcie jak wiele jest odniesień wobec tych, którzy są wokół. Nie można powiedzieć ich życie – ich sprawa. Nie można mieć końskich klapek na oczach – nie widzieć tego co obok. Nie można swojego życia ograniczyć do swoich czterech ścian i przekręcenia swojego klucza w zamku swojego mieszkania.

Dlaczego?

Dlatego, bo Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski (por. Łk 13,22), bo obchodził Go (użyjmy takiej gry słów) człowiek.

A mamy być Jego naśladowcami.

Jezus nauczał kogo trzeba. I pomagał komu trzeba. Tak samo my, zachowując wszelkie proporcje i możliwości, mamy nauczać kogo trzeba i pomagać komu trzeba.

I to nie jest opcja – jeśli masz ochotę i czas. To jest ścisły obowiązek. Refren psalmu brzmiał: „Całemu światu głoście Ewangelię.”

To jest wasza odpowiedzialność. Nie księdza!

Ksiądz ma swoje zadania i obowiązki, ale w docieraniu do ludzi stoi obecnie na przegranej pozycji. Z racji liczby, do której powinien dotrzeć jak i muru, który przed nim stoi.

Dawno temu (nie było to w Winnicy) jechaliśmy gdzieś autobusem – to był parafialny wyjazd. Usiadłem koło kierowcy, dokładnie naprzeciw notesu z przyssawką. Okładka notesu to było zdjęcie kobiety z niczym nie przysłoniętymi, nazwijmy to tak, damskim walorami.

Kierowca zauważył tę sytuację zanim ruszyliśmy i zagiął tę okładkę tak, by jej treść nie konfrontowała się z moim wzrokiem.

Ta trochę komiczna sytuacja jest obrazem na czym polega problem w kontaktach księdza z ludźmi. Jest to pewna sztuczność, sztywność, blokada, chęć pokazania się w lepszym świetle. Ksiądz widzi często maski, udawanie, czasem sam w to wchodzi – „Ja wiem, że wiem. On wie, że ja wiem. Ja wiem, że on wie, że ja wiem.” [Kabaret – OT.TO: Stirlitz i Kloss] I milczymy w temacie o którym należałoby porozmawiać. Czy czasem tak nie wygląda kolęda? Często nie może inaczej wyglądać, choćby w sytuacji gdy temu wszystkiemu przysłuchują się dzieci.

Z drugiej strony księdza traktuje się ulgowo a przez to nie do końca poważnie: „jest księdzem, więc MUSI tak mówić a życie jest przecież życiem i ma swoje prawa”.

Inaczej gdy człowiek spotyka się z „normalnym” (niech wszyscy księża wybaczą) człowiekiem.

Nie mówię, że nie ma tu żadnych przeszkód, ale są jakby mniejsze, sytuacja bardziej naturalna i możliwości większe.

Bądźcie więc odpowiedzialni za ludzi – jak żyją, i jak wierzą. Nie uciekajcie od tego zadania i obowiązku. „Całemu światu głoście Ewangelię.”

Za dziewięć lat będą w naszej parafii misje. Już trzeba się do nich przygotowywać. Chciałbym, by wtedy, do każdego domu, przyszli misjonarze – by rozmawiać o Bogu, zwiastować Ewangelię, modlić się. Mamy takich domów w parafii ok. 950. Temu nie podoła żaden misjonarz nawet jak przyjedzie z zespołem.

Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wy staniecie się takimi misjonarzami. Niech się nikt nie ogląda za siebie, do każdego z was wprost to mówię.

I nie chodzi tu o to, spiąć się na jedną akcję, by zrobić supermisje, ale by wykształcić w sobie pewien styl życia. Nie „idziemy ewangelizować”, ale „idąc ewangelizujemy”. Życie każdego dnia będzie nam stwarzać możliwości. Wykorzystajmy je.

Potrzebujemy do tego: odwagi, mocy Ducha Świętego i pewnych umiejętności. Wszystko jest w zasięgu naszych możliwości. Do tematu będziemy wracać.

Bądźcie odpowiedzialni za ludzi – jak oni żyją, i w co wierzą. „Całemu światu głoście Ewangelię.” Nie uciekajcie od tego zadania i obowiązku.

Niżej jest miejsce na komentarze!

17 komentarzy do “Całemu światu głoście Ewangelię

  1. A ja myślę, że Ksiądz moralizuje i się usprawiedliwia przed sobą i całym światem. Że ten proces usprawiedliwiania się i moralizowania Księży trwa latami (że takiego użyję słowa), dostrzega to obecny Papież, który przecież powiedział „pasterz powinien śmierdzieć owcami” (myślę szczególnie tymi zaginionymi).
    Nikt z nas świeckich nie jest w stanie dotrzeć, nawet do najbliższych (nie mamy u nich autorytetu).
    Księża zamiast, jak to było od początku (wtedy Starsi[prezbiter]) powinni żyć wśród ludzi a nie tylko chodzić do nich z doroczną wizytacją…

    1. Nie dyskutuję w komentarzach. Jeśli to kazanie stanie sie dla Pana okazją do stworzenia dużo dłuższego, merytorycznego i szczegółowego tekstu, to wtedy chętnie się do niego odniosę. Punktem wyjścia takiego tekstu powinno być streszczenie przekazu tego kazania. Wtedy to będzie miało jakiś sens.
      Niech Bóg daje wszelkie łaski.

  2. Dziękuje, Księże Pawle!

  3. Kazanie jest jak zwykle wspaniałe, ja się niczego innego nie spodziewałem, bo zawsze jak je czytam to jest to taki dotyk Boga, aby wstać i zacząć działać, aby zrobić coś dla Chrystusa, tak jak On zrobił tak wiele dla nas. Dlatego też wyszedłem na przeciw jednej rodzinie i chce im pomóc, bo mają dwójkę chorych dzieci. Nie zawsze są potrzebne do pomocy pieniądze, aby choć trochę pomóc.
    Ewangelia to taki środek motywujący i warto wsłuchiwać się w Słowa Boga, aby móc służyć innym.
    Nie tylko pisząc, mówiąc, ale także działając. I oto mam dla was okazję do włączenia się do tej pomocy, aby odsunąć pieniądz jako największego bożka i posłużyć się nim aby pokazać, że nie on rządzi nami ale Bóg i nasze serce otwarte na Boga i na bliźniego.

    Wejdźcie na poniższą stronę i zapoznajcie się z sytuacją rodziny – dwóch chorych dziewczynek, które czekają na pomoc ludzi o dobrych sercach a kto chce pomóc to na końcu tekstu są dane do przesyłania pieniędzy. Tak nie wiele potrzeba aby dzieci mogły być szczęśliwe – wystarczy nasz gest pomocy. To nie wielka cena za ich radość, za ulgę w cierpieniu. Gorąco zapraszam wszystkich do niesienia pomocy:

    http://viaaddeum.pl/strefa-pomocy/ogoszenia/7127-ile-jest-warte-szczcie-dziecka–pomoc-dla-marceliny-i-gabrieli

  4. ja się boję upominać innych, bo sama jestem grzesznikiem i każdy mi to wytknie. Nie będę wiarygodna. Dlatego modlę się za siebie i innych.
    Szczęść Boże.

  5. Wątpimy w nasze umiejętności ewangelizacyjne. Na wszystko potrzeba czasu – kropli drążącej skałę. W pracy wcześniej się ze mnie śmiano,teraz mnie obserwują,czasami zagadują,bardzo chętnie odpowiadam i nie okazuję wyższości ani zniecierpliwienia. Jeszcze dużo czasu minie zanim będzie „normalnie”,ale nie tracę nadziei i robię dalej swoje-jestem sobą-z różańcem na ręku,krzyżem naszego Pana w pokoju i staram się być dobrym człowiekiem mimo upokorzeń i głupich uśmieszków. Bo najtrudniej jest w swoim środowisku. ODWAGI !!!

  6. Tak to bardzo ważne, w dzisiejszym świecie myślę, że więcej może zdziałać sąsiad, koleżanka pokazując swoim życiem i czasami słowem wiarę w Boga. Wczoraj w Licheniu na Narodowych Rekolekcjach o. John Baptist Boshabora też podkreślał te słowa „Jesteście na mocy chrztu zobowiązani, by iść i głosić Ewangelię w swoim domu, pracy i Kościele”. Szczęść Boże

  7. Zgodność słowa i czynu to najtrudniejsze, ale na pewno warto. Dzis bardzo trudno grzesznych upominać – twierdząc tak w pewien sposób usprawiedliwiamy własny konformizm.

  8. Trudno jest ewangelizować, gdy wokół coraz więcej biednych ludzi, tracących (chyba) wiarę w Pana BOGA

    1. Andrzeju, żyj ze Słowem Bożym a będziesz cudownym narzędziem Pana Boga do ewangelizacji swoim życiem, nawet tam gdzie trudno i wydaje nam się że mało lub brak wiary w ludziach.Może trzeba szerokiego otwarcia oczu – czasem wiara w drugim człowieku jest uśpiona. Może właśnie ktoś czeka na twoją pomoc aby tę wiarę (którą ma każdy) pobudzić , ożywić ???????? Odwagi !!!
      Pozdrawiam w Duchu Świętym.
      B:)

  9. Proszę księdza. Nie zgadzam się z tym , że jestem odpowiedzialna za to jak żyją inni.nie mam na to wpływu.Jestem natomiast odpowiedzialna za to,jak ja żyję.

    1. proszę nie żartować

    2. Nie mamy kontroli, czyli możliwości sterowania innymi, ale mamy nieustannie wpływ, m. in. właśnie przez to jak sami żyjemy, co mówimy , jak traktujemy otoczenie. Ludzie obserwują i odbierają, mogą świadomie uwzględnić nasze poglądy (nie muszą – jest wolna wola), ale wpływamy też pozaświadomie, między wierszami, na emocje, nastrój, nastawienie.

  10. Służę w szkole nowej ewangelizacji w moim mieście Bydgoszczy. Zawsze co rano proszę o Ducha Świętego i jego dary (mądrość, umiejętność i dar męstwa). Nie wychwytuję okazji, okazja do głoszenia, mówienia o miłości Bożej do człowieka, okazja jest zawsze i wszędzie.O każdej porze dnia i w każdej sytuacji. Pan pokazuje i prowadzi, posyła ludzi na moją drogę do których mam mówić o Nim. Ja zazwyczaj daję świadectwo co uczynił Bóg w moim życiu podczas zwyczajne rozmowy. Bo cóż że czasem teoria wiedza wykształcenie pozycja zawodowa itd…..daje. Mało – choć to też ważne. Najpiękniejszym głoszeniem słowa Bożego jest nasze życie w Bogu i z Bogiem.

  11. To wszystko prawda ale dla nas ludzi zawsze istnieje problem teoria a praktyka wszystko wiemy lecz teoretycznie jak dochodzi do zderzenia z życiem to z reguły robimy tak ,co będę komuś mówił to i tamto jest dorosły to wie co czyni musimy najpierw pracowac nad sobą i przestac bac się konsekwencji i rozmowy . Potrzeba też wierzy biblijnej .

  12. lubię czytać księdza kazania. Pragnę aby Duch Święty dal mi odwagi i mądrością do niesienia ewangelii wsrod moich najbliższych.

  13. Bardzo trafne kazanie słowo Boże i przekazanie dzisiejszemu światu jest bardzo trudne ale musimy zaufać Panu i Duchowi Świętemu a on nam pomoże.

Skomentuj Emana Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *