Opublikowano 16 komentarzy

Chciwość pieniędzy

Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. (1Tm 6,10)

Pieniądze są bardzo potrzebne. Są także potrzebne do budowania Królestwa Bożego na ziemi.

Pieniądze są także pokusą, i to bardzo silną.

Historia Kościoła w Polsce doprowadziła do stanu, w którym finanse parafii skupione są w ręku proboszcza. Pozostają praktycznie bez żadnej kontroli i nadzoru. Można powiedzieć, że w zasadzie każdy proboszcz odpowiada tylko przed Bogiem i historią. Jeśli któryś uzna, że Boga się nie boi a historia go nie obchodzi to może być bardzo źle.

Ten stan to bardzo głębokie koleiny, z których wcale nie jest łatwo się wyrwać. Nie chodzi tu bynajmniej o chcenie bądź „niechcenie” jakiegoś proboszcza, ale także niechęć ludzi – parafian do zmieniania stanu rzeczy. Mimo mniejszego lub większego psioczenia to najlepiej niech zostanie tak jak jest.

Jest kilka problemów, z których niektóre mogą rodzić głębokie patologie. Wiele rzeczy należałoby zmienić. Zapewne będzie okazja, by o tym jeszcze kiedyś napisać.

Teraz chcę się podzielić pewnym eksperymentem kolędowym. Ogłosiłem swoim parafianom, że od tego roku, w czasie kolędy, księża nie będą zbierać żadnych ofiar – ani kolędowych, ani na kościelne remonty, ani żadnych innych. Nie zwalnia to z obowiązku utrzymania parafii, ale ten obowiązek będzie realizowany inaczej – przez anonimowe ofiary składane w kościele.

Ogłoszenie poczynione w Boże Narodzenie brzmiało tak:

Rozpoczynamy w środę kolędę. Wizyta duszpasterska to spotkanie rodziny z księdzem, wspólna rozmowa i wspólna modlitwa. I to jest istota, i najgłębszy sens tego wydarzenia. Tradycyjnie jest to także okazja do złożenia ofiary kolędowej. To ostatnie, niestety, jest czasem powodem do niezdrowych i niepotrzebnych emocji i komentarzy.

Z tej racji, z troski o to, by wizyta kolędowa skoncentrowana była na tym co najważniejsze, by z góry odciąć wszystkie oskarżenia, od tego roku, przy okazji kolędy żaden z księży nie będzie przyjmował żadnych ofiar – ani kolędowych, ani na remont kościoła, ani żadnych innych.

Niech kolęda będzie tylko tym, czym być powinna – czasem rozmowy i modlitwy. To my, księża, będziemy w czasie kolędy dawać – małe książeczki autorstwa księdza Krzysztofa i listkowe kalendarzyki na przyszły rok z nowym wersetem z Pisma Świętego.

Czy pieniądze nie są ważne? Są ważne! Na nas wszystkich ciąży obowiązek utrzymania naszej parafii. Nikt za nas tego nie zrobi. Zróbmy jednak to wszystko inaczej.

W czasie kolędy, w każdym domu zostawimy dwie koperty – jedną na ofiarę kolędową i drugą – ofiarę na kościół. I proszę teraz uważnie posłuchać i zrozumieć, i nie przeinaczać. Jeśli ktoś będzie mógł (to jest pierwszy warunek), będzie chciał (drugi warunek) i sprawi mu to radość (trzeci warunek) to może w tej kopercie złożyć ofiarę i nie podpisując koperty, anonimowo, przynieść ją do kościoła i wrzucić do przezroczystej skarbonki w kościele, na stoliku za ławkami.

Podkreślam raz jeszcze – jeśli ktoś może, chce i będzie się z tego cieszył – niech złoży ofiarę anonimowo w kościele. Jeśli ktoś nie może, nie chce, nie sprawi mu to radości to uprzejmie prosimy o nieskładanie ofiar.

Nie podpisujemy kopert i nie będziemy czytać ofiarodawców, bo pozostaną wszyscy anonimowi. Jeśli ktoś się czuje obserwowany przez sąsiadów niech przyniesie i wrzuci pustą kopertę.

Czy zbierzemy przez to mniej pieniędzy? Może mniej, może tyle samo, a może więcej. To się okaże za miesiąc. Gdybyśmy jednak zebrali mniej to rację mieliby ci, którzy w ofiarach zbieranych w czasie kolędy widzieli jakiś przymus. Nigdy nie był to przymus ze strony księży, każdy uczciwie myślący i obserwujący naszą parafię musi to przyznać, ale możliwe jest, że niejeden czuł się wewnętrznie przymuszony przez samego siebie czy sytuację. Nie chcemy tego.

Gdyby tych ofiar było mniej będzie to mocny argument, by robić to właśnie po nowemu – by nikt nie czuł się przymuszony albo, nie daj Boże, składał ofiarę, by być wyczytanym w kościele.

Jeśli ktoś z racji wieku czy choroby nie może przyjść do kościoła a chce złożyć ofiarę niech ją przekaże przez zaufaną osobę. Jeśli ktoś miał zwyczaj robienia przelewu, z racji odliczeń podatkowych, to może przy tym pozostać a w kopertę włożyć kartkę z informacją.

Zwykle przed kolędą podawaliśmy cel składanych ofiar na kolędzie. Pomysłów i potrzeb jest wiele – należałoby zrobić nowe drzwi do kościoła, wycyklinować podłogę, naprawić parkan, oczyścić i zaimpregnować dachówkę na kościele. Co będziemy mogli zrobić i w jakim zakresie okaże się jednak dopiero po kolędzie.

Skoro jesteśmy przy pieniądzach to chcemy przypomnieć, że z racji pogrzebu, ślubu, chrztu, odprawionej Mszy Świętej, przyjętych wypominek i innych religijnych posług nigdy nie żądamy pieniędzy. Zawsze jest to prośba o ofiarę. Można ją złożyć większą lub mniejszą, lub nie złożyć jej wcale – nie ma to nigdy żadnego wpływu na fakt spełnienia jakiejś posługi i jej formę.

Od dzisiaj taka informacja będzie wywieszona w kancelarii a każdy, kto będzie w kancelarii składał jakąkolwiek ofiarę będzie dostawał kartkę – pokwitowanie z taką samą informacją.

I niech to raz na zawsze utnie wszelkie spekulacje i pomówienia.

I już na zakończenie. W czerwcu tego roku, jako fundator, założyłem Fundację Nasza Winnica. Od wakacji Fundacja wydając i sprzedając książki – moje i księdza Krzysztofa, wypracowała zysk w wysokości ok. 40.000 zł. Cały ten zysk przeznaczony jest na wspieranie różnych dzieł – głównie domu kultury. Ja osobiście oraz ksiądz Krzysztof, który mi pomaga, nie mamy z tego ani złotówki. Możemy tak, chcemy i sprawia nam to radość.

Co ty na to?

***

Pewien młody dominikanin kolędował w parafii, która była potężnym blokowiskiem. Mieszkanie za mieszkaniem, na każde tylko kilka minut.

Odezwała się fizjologia. Mocno zażądała swoich praw. Chłopak więc wchodząc do kolejnego mieszkania, zdesperowany, z miejsca poprosił panią domu o wskazanie toalety. 

Gdy wyszedł z niej, odprężony i szczęśliwy, zapominając o wszystkim, skierował się od razu do drzwi wyjściowych, zbierając się do odejścia.

Pani domu biegnie za nim i woła: „Ojcze! Jeszcze koperta!”

I śmieszno, i straszno.

 

 

 

16 komentarzy do “Chciwość pieniędzy

  1. A tak z życia…?Był u nas Proboszcz na kolędzie, śmiertelnie chory , długo nie pożył.Powiedział -nie musicie dawać pieniędzy jeśli nie macie .Odpowiedzieliśmy -teraz mamy to dajemy, jeśli zabraknie nie damy.Zawsze dajemy , ale kwoty bywają różne …jak w życiu:)

  2. Niezły pomysł. w mojej parafii (Wa-wa) nigdy przy kolędzie księża nie chcą brać pieniędzy. Daję ile mogę i zawsze mówię że jak kiedyś by mi zabrakło to może przyjdę poprosić o wsparcie. I jest normalnie, jak w rodzinie.

  3. jestem pod wrażeniem !!! super pomysł,gdyż Kościół to mój dom i pomagam w jego utrzymaniu. Potrafi Ksiądz zawsze mi skierować myśli na dobrą drogę, dziękuję.Pozdrawiam .

  4. Wszystko pieknie zgadzam sie tylko skad brac na to wszystko pieniadze,jak nasze zarobki sa bardzo niskie a koszty zycia w rodzinie duze.Zyjac skromnie ledwo starcza na podatki,oplaty itp
    Zarobki musza byc takie aby starczylo na caly miesiac.W szkolach od dzieci tez ciagle wydatki…jak tu dalej wegetowac,mamy tylko rowery nie mamy zadnych samochodow itd

  5. Podziwiam.
    Bóg zapłać!

  6. ,,Kolenda” jest bardzo trudnym tematem. Zawsze ktoś musi zrobić pierwszy krok. Jeżeli ksiądz jest dojrzałym duszpasterzem i jest przekonany, że da sobie radę utrzymać obiekty parafialne (kościół, cmentarz, plebania itp.) czasami bez stałych dochodów to jest to odważny krok. Tylko tą odwagą i starannością winny wykazać się obydwie strony. Jest wszystko w porządku jeśli parafianie mają wysokie poczucie odpowiedzialności za lokalny Kościół. Gorzej kiedy nastawieni są roszczeniowo do posługi księdza. Wychodząc z założenia, że ksiądz musi udzielić sakramentów i innej posługi swoim parafianom. Nie bacząc na to, że ksiądz musi coś jeść, mieć czyste i stosowne ubranie, mieć czym przyjechać do chorego czy do innej posługi (czasem jest to wiele kilometrów, szczególnie poza miastem gdzie brak komunikacji publicznej), zimą ogrzać budynek kościoła i inne zobowiązania.
    Ideałem jest funkcjonowanie parafii na zasadzie wspólnej odpowiedzialności za lokalny Kościół, tylko do tego potrzebna jest dojrzałość obydwu stron, czego serdecznie księdzu życzę. Z Panem Bogiem. Jestem osoba świecką z diecezji lubelskiej.

  7. „Rozpoczynamy w środę kolędę. Wizyta duszpasterska to spotkanie rodziny z księdzem, wspólna rozmowa i wspólna modlitwa. I to jest istota, i najgłębszy sens tego wydarzenia.” – o tym wczoraj rozmawiałem ze znajomymi, przypominając, że ponad 20 lat temu na zajęciach na KUL-u tak mocno mówił nam o tym ksiądz – dziś już biskup (chwała Panu!) Andrzej Czaja.

    Dobrze, że takie parafie są – a właściwie tacy księża – i dają impuls (oby!) innym.

    No właśnie – i co na to wszystko ci inni współbracia w kapłaństwie służebnym (na czele z pasterzami diecezji)?

    Życzę, by parafia jeszcze bardziej stawała się Kościołem – domem, komunią.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę, by siły i otwartości na dary Ducha Bożego Księdzu i wszystkim budującym Winnicę w nowym 2017 roku nie zabrakło
    Katecheta świecki z Lublina.

  8. Drogi Księże Zbigniewie ! O tym, że jest Ksiądź duchownym ” z ludzką twarzą” przekonałam się już dawno czytając Księdza kazania i uczestnicząc w internetowym kursie modlitwy. Swoim ostatnim pomysłem utwierdził mnie Ksiądz w tym przekonaniu po raz kolejny. Faktycznie ofiara -koperta kolędowa budzi wiele komentarzy i niepotrzebnych kontrowersji wśród ludzi przyjmujących księdza ( przecież z różnych powodów to czynią). Decyzją o nieprzyjmowaniu ofiar w czasie kolędy dał Ksiądź szansę parfianom, by sami odpowiedzieli sobie na pytanie, na ile czują się członkami wpólnoty, do której formalnie ( zapewne większość faktycznie) należą. Przecież o to chodzi, by intencje były szczere, a nie wymuszone, bo wtedy mają one o wartość dla Boga i dla ludzi. Gratuluję pomysłu. Żaluję, że nie jestem Księdza parafianką i to nie tylko ze względu na ten pomysł…..

  9. Kochany ojcze Zbigniewie. Od wielu lat mieszkam w Niemczech i tutaj nie ma koledowania. Ofiary skladane sa w bardzo malych ilosciach. Jezeli jestem w Polsce z okazji swiat Bozegonarodzenia i czas na kolede jest jeszcze w moim terminie urlopowym, zawsze czekalam na odwiedziny kaplana w moim domu i z wielka radoscia ofiarowalam kwote, niekiedy mniejsza, niekiedy wieksza. Nigdy nie robilam kopert, lecz z salego serca ofiarowalam tyle ile moglam ofiarowac.

  10. W mojej parafii od lat ( nie pamiętam, 4-ch, czy 5-ciu), przypominane jest co jakiś czas hasło roku ,, Kościół moim domem”. Jest ciągle żywe. Jeżeli jest moim domem, to mam o niego dbać! Sprzątanie, gotowanie, remontowanie, zmiana mebli, tak jak w mieszkaniu. Nigdy mnie nie dziwiła zbiórka pieniędzy, ofiara w czasie kolędy, czy inna forma wspierania Kościoła. Pewnie, że ważne jest podejście kapłanów do tych spraw finansowych i gdzie te finanse lądują, ale nie popadajmy w paranoję. Wspierając i dbając o Kościół jest moim chrześcijańskim obowiązkiem i z tego będę rozliczana przed Panem Bogiem. Jak i inni… Powodzenia księże. Pozdrawiam z Mazur

  11. w zupełności się zgadzam bo ofiara czy datek ma wnosić w życie radość i przyjemną woń, a jeśli jest to wymuszone to pozostaje tylko niesmak.
    Pozdrawiam

  12. No właśnie dlatego my kiedyś mieliśmy dylemat czy wspierać swoją parafię, gdzie podłoga jest za kilkaset tyś, czy biedne Siostry, które nie mają na opał i dach im przecieka… Odpowiedz rodzi się sama…

  13. Czy to ksiądz czy nie każdy dysponuje własnym charakteremw którym altruizm przeważa lub nie nad chciwością. Świetnie kiedy sprawy pieniądza w kościele traktuje się tak jak powinno. W końcu Pan Jezus posyłając apostołów powiedział im że nie mają brać ani trzosa ani jedzenia na drogę , że on się zatroszczy o nich. Dla nas jest to też dobra lekcja z przykazania miłości i wspólnej troski o wspólnotę. Trudno dba się o Kościół widząc niegospodarność „zarządcy” i trwonienie pienędzy na cele na to niewskazane. Cudownie ogląda się „zarządcę”, który nie boi się zakasać rękawów i pracować na równi z robotnikami i lepiej przyjmuje się ciało pańskie z rąk sparacowanych aniżeli wypachniałych najlepszą wodą kolońską. Artykuł bardzo trafnie ujmuje problematykę z jaką dziś się borykamy bo kwestie ile dać na tacę co roku odżywają właśnie podczas kolendy. A datek na wspólnotę powinien być darem serc nie wymogiem urzędowym. Pozdrawiam i dziękuję za pokrzepienie duchowe:)

  14. Są parafie w Olsztynie gdzie to działa od wielu lat. I wtedy ludzie czekają na spotkanie z kapłanem, a nie przeżywają i ,, złorzeczą” co niektórzy, ile dać kasy.
    Gratulujemy.Jesteśmy dumni z Ciebie Ojczulku, że w diecezji płockiej ktoś wreszcie się zdecydował. Życzę zatem by parafianie zrozumieli i poczuli odpowiedzialność za parafię. Z Panem Bogiem . Ania i Mariusz

  15. znam parafie, gdzie taki eksperyment działa od lat i znajdują się sponsorzy gotowi sfinansować remont kościoła, plebanii, wesprzeć inicjatywy parafialne, wyjazdy dzieci i młodzieży;
    ale znam też parafie, gdzie proboszcz znając sytuację materialną rodziny nie chce nawet słyszeć o mniejszej ofierze przy okazji ślubu, chociaż młodzi nawet nie wyprawiali wesela, bo ich na nie nie było stać…
    skoro Bóg natchnął Was taką myślą, On też zatroszczy się o resztę 🙂

  16. Szczęść Boże!
    Bardzo mi się podoba ten kolędowy eksperyment.
    Życzę powodzenia! A na Nowy Rok: wszystkiego,
    co dobre i piękne, no i samych najlepszych natchnień!

Skomentuj Daniela Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *