Opublikowano Jeden komentarz

Cztery myśli na granicy kontynentów

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Sobota piątego tygodnia okresu Wielkanocnego; (Dz 16,1-10); (Ps 100,1-5); Aklamacja (Kol 3,1); (J 15,18-21); Pułtusk 21 maja 2022. Msza Święta na zakończenie pielgrzymki trzeźwościowej.

Zwykle wiosną, na Jasnej Górze, odbywają się pielgrzymki maturzystów. Jednak w pewnym powiatowym mieście postanowiono, z pewnych powodów, nie jechać do Częstochowy, tylko zorganizować pieszą pielgrzymkę do lokalnego sanktuarium. Szosą wyszło 37 kilometrów, lasami, polami, pewnie trochę więcej.

Doszli, wiele ich to kosztowało, ale doszli. Pomyślcie, wczujcie się, co poczuli, gdy zobaczyli kościół – cel swojej drogi. Gdy wreszcie doszli, weszli z ulgą do kościoła i zaczęła się Msza Święta. Ksiądz wykorzystując niepowtarzalny kontekst powiedział bardzo krótkie i proste kazanie: „Życzę wam, byście zawsze z taką radością patrzyli na kościół jak patrzyliście dzisiaj. Życzę wam, byście zawsze tak ochoczo do niego wchodzili, jak wchodziliście dzisiaj.”

Zapewne uczestników naszej pielgrzymki nie trzeba przekonywać do radości płynącej z kościoła, ta zapewne jakoś jest obecna. Uszanować jednak trzeba trud i zmęczenie, więc nie będzie to długie kazanie.

Jestem jednak pełen nadziei, że nie będzie puste w środku i bez znaczenia.

To co uderza w czytaniu z Dziejów Apostolskich to owo przejmujące wołanie Macedończyka: „pomóż nam!” (Dz 16,9d)

Kontekst naszej pielgrzymki każe nam widzieć tutaj ludzi zniewolonych, którzy sami nie mogą się wyzwolić i wołają: „pomóż nam”. Wołają do nas.

To pierwsza sprawa, którą warto przypomnieć – nie GOPS i MOPS, nie urzędy i policja, ale ty i ja jesteśmy odpowiedzialni za trzeźwość członka naszej rodziny czy sąsiada.

Za dużo jest oglądania się na innych, spychania na innych, wyręczania się innymi.

Zniewoleni wołają „pomóż nam”. Ciebie wołają.

Druga rzecz to, nazwałem to tak, poszukiwanie dróg. Zobaczmy jak wiele różnych prób podejmował Paweł. Chciał tu, nie mógł, chciał tam, też nie wyszło, ale nigdy nie spoczął w bezczynności. Znalazł wreszcie te właściwą drogę, ten właściwy kierunek i… ruszył.

Trzecia rzecz dotyczy tego gdzie ruszył. Weźcie mapę i zobaczcie. Przeprawa z Troady do Macedonii to przeprawa z Azji do Europy, to otwarcie zupełnie nowych drzwi.

Może warto spojrzeć na to w sposób duchowy? Może warto zacząć coś zupełnie nowego? Będąc dalej w nurcie trzeźwościowym, ale odkryć i zacząć coś nowego. Bóg podpowie a my możemy to usłyszeć o ile będziemy słuchać.

Czwarta, ostatnia rzecz. Także wzięta z Dziejów. To nasze czytanie jest świadectwem pewnego przełomu, zmiany narracji. Założę się, że nie wszyscy to zauważyli.

Początek czytania to: Paweł przybył… postanowił… obrzezał… przechodził… nakazywał… szedł… nie mógł… On, on, on, oni, oni, oni. Łukasz opowiada o trzeciej osobie.

A tu nagle, w ostatnim wersecie, narracja zmienia się na „my”. Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię.

MY się staraliśmy.

Odczytajmy to jako wezwanie do wspólnoty, troskę o wspólnotę.

To czego ja nie zrobię, to czego on nie zrobi, możemy zrobić MY.

I niech Bóg będzie uwielbiony.


1 komentarz do “Cztery myśli na granicy kontynentów

  1. O Wielki Boże, jak My możemy wiele zrobić. Tylko żebyśmy chcieli.
    Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *