Jak podejść do kwestii telewizyjnych i radiowych Mszy Świętych?
Pierwsza rzecz – nie ma żadnego obowiązku uczestniczenia (oglądania, słuchania) w takich transmisjach. To nie jest tak, że w jakikolwiek sposób taka transmisja spełnia nasz obowiązek, czy zastępuje, udział we Mszy Świętej.
Powiem więcej – sugerowałbym, by Domowy Kościół ten czas przeznaczył na inne formy modlitwy i formacji – wspólne i indywidualne.
Mam jednak też przekonanie, że będą osoby, które z takich transmisji czerpać będą dobro. Ani przez myśl mi nie przeszło, by czegoś takiego zabraniać.
W jaki sposób taką transmisję potraktować?
Pierwszy ze sposobów nazwałbym formacyjno-katechetycznym. Wybierz z całej transmisji kazanie i skorzystaj z jego przesłania. Jeśli będziesz mógł to uczynić ze stuprocentowym skupieniem to super. Jeśli prowadzisz samochód i słuchasz kazania – także nie zgrzeszysz. Jeśli przygotowujesz obiad dla rodziny – też nie miej skrupułów.
Drugi sposób jest modlitewny. Wykorzystaj ten czas na modlitwę, w duchowej łączności z Kościołem i jego cząstką, która w tej właśnie Eucharystii uczestniczy.
Ta forma jednak wymaga większego zaangażowania. Pamiętając, że jednak nie uczestniczysz w liturgii Mszy Świętej, zachowuj takie postawy jak uczestnicy transmisji – wstawaj, siadaj, klękaj. Módl się z nimi, odpowiadaj. Śpiew pozostawiam do uznania – czasem może warto milczeć.
Gdy siedzisz, to siedź tak jak w kościele – tam nie ma miękkich foteli. Jeśli uznasz za potrzebne – zapal świecę. Niektórzy sugerują odpowiedni strój – to nie jest głupie. Wyłącz komórkę i powiadomienia w komputerze.
W czasie takiej transmisji możesz przeżyć swoją duchową komunię. Pamiętaj jednak, że do przeżycia takiej komunii nie jest potrzebny udział w transmisji.
Komunia duchowa to nic innego tylko twoja modlitwa, w której starasz się wyrazić i zaktualizować twoje zaproszenie dla Jezusa i pragnienie wspólnoty z Nim. Nie ma oficjalnej formuły jak to zrobić. Można krócej, można dłużej, w sposób bardziej rozbudowany i w akcie strzelistym. Bardziej spontanicznie i posiłkując się jakimiś tekstami.
Słuszne są uwagi tych, którzy zwracają uwagę, że czyniący „komunię duchową” powinien być w stanie łaski uświęcającej.
Czy jednak patrząc na osobę, która szczerze, osobiście, na kolanach w pokorze, wyznaje swoje głębokie pragnienie Boga i tęsknotę za Nim, powiemy, że nie ma ona więzi z Bogiem? Powiemy, że ta więź jest całkowicie zerwana?
A może bardziej będziemy skłonni zauważyć, że ten grzesznik przeżył swoje pojednanie z Bogiem na drodze pozasakramentalnej? Odsyłam do rozdziału – jak pojednać się z Bogiem bez udziału księdza.
Nie rozstrzygając teologicznych dyskusji zachęcam, by w pokorze i szczerze mówić Bogu o swoim głębokim pragnieniu i tęsknocie. Nie trzeba tego czuć, wszak nie o uczucia chodzi – prawda?
I tak to należy wyjaśniać dzieciom. Modlimy się, by Jezus przyszedł do nas. I jednocześnie pewni jesteśmy, gdy modlimy się szczerze, że On przychodzi, bo modlimy się zgodnie z Jego wolą.
Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili. ( 1J 5,14-15 )
Jeśli jesteś singlem w domu, który nie potrafi uszanować twojej wiary, to zrezygnuj z takiej transmisji, chyba, że masz swój własny kąt, gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał.
Pamiętaj – nawet bez transmisji możesz być z Bogiem.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++
To szkicowy fragment powstającego poradnika „Jak przeżyć i zachować wiarę bez kościoła i księdza?”




