19 Niedziela Zwykła, C; Mdr 18,6-9; Ps 33,1.12.18-20.22; Hbr 11,1-2.8-19; Mt 24,42a.14; Łk 12,32-48; Winnica 07 sierpnia 2016 roku.
Pewien dziennikarz i publicysta na swoim facebookowym profilu złożył uczestnikom światowych dni młodzieży życzenia a wraz z nimi swoje życiowe wskazówki.
Napisał tak: „Ruszają Światowe Dni Młodzieży. Wszystkim uczestnikom życzę wielu uniesień i dobrej zabawy. Pamiętajcie tylko, aby nie przesadzać z narkotykami i używać środków antykoncepcyjnych.”
Jak zwykle rozgorzała po tym dyskusja, w której uczestnicy prześcigali się w dostarczeniu argumentacji i dowodów, że uczestnicy Światowych Dni Młodzieży to (z jednej strony) wataha szukająca tylko rozrywki i mocnych przeżyć lub (z drugiej strony) zastępy świętych i błogosławionych, którzy już jedną nogą są w niebie a żyją tylko Słowem Bożym i miłością bliźniego.
Jaka była prawda? Po owocach ich poznacie. I zapewne jak każdy człowiek jest inny, tak w każdym sercu ten owoc będzie inny.
Nie o to jednak chodzi. Problem tego wpisu jest gdzie indziej. Zdradza on wartości, którymi żyje ich autor, jego myślenie i podejście do życia.
Jednocześnie autor ustawia się jako nauczyciel życia, mentor, który pokazuje młodzieży kierunek, w jakim mają iść. „Pamiętajcie tylko, aby nie przesadzać z narkotykami i używać środków antykoncepcyjnych.”
Podoba wam się „mądrość” tego nauczyciela?
Mnie nie. I mówię wam: „Strzeżcie się fałszywych proroków.” (Mt 7,15a)
Bogu dziękuję, że jako młody chłopak dałem posłuch innym nauczycielom. Mówili oni coś zupełnie innego.
Dostałem od księdza na katechezie Biblię a w niej przeczytałem słowa Jezusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23) Pojechałem na spotkanie młodych z papieżem i usłyszałem słowa Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.” [Częstochowa, 18 czerwca 1983, Apel Jasnogórski. Rozważanie wygłoszone do młodzieży]. Pojechałem na rekolekcje i usłyszałem kazanie księdza, który nawiązywał do poety Zbigniewa Herberta i powiedział: „Trzeba płynąć pod prąd, bo z prądem płyną tylko zdechłe ryby i ścierwo.”
Czy każdego dnia biorę swój krzyż? Nie, częściej nie biorę niż biorę!
Czy wymagam od siebie? Nie, często odpuszczam.
Czy zawsze idę pod prąd? Niestety, czasem płynę z prądem.
Mam jednak drogowskaz, który mówi prawdę. Gdy wstaję i idę to mam kierunek, który mnie nie zwiedzie i nie wprowadzi na manowce.
Mam prawdę Ewangelii: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. (Łk 12,48b) „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!” (Łk 12,35)
Mam pasterza, który mówi, że można leżeć na kanapie, ale on wzywa, by założyć buty.
Mam to wszystko i Bogu za to dziękuję. Bogu dziękuję, choć często nie dorastam i buty zamieniam na kapcie.
Wy też dziękujcie, że przychodząc do kościoła nie słyszycie: „Żyjcie sobie jak chcecie a wolnej chwili, jeśli oczywiście chcecie i was to nie znuży, powiedzcie trzy razy alleluja.”
Bogu dziękujcie, że nie słyszycie fałszywych proroków, którzy będą głosić: „nie kradnij… za wiele”, „nie zabijaj… chyba, że nienarodzone dziecko, które przyszło nie w porę”, „nie cudzołóż… zbyt ostentacyjnie”, „nie kłam… za często”.
Bogu dziękujcie, że nie słyszycie: „nie przesadzajcie z narkotykami, upijajcie się tylko w domu i nie przejmujcie się papierosami, bo przecież jakiś nałóg każdy musi mieć.”
Bogu dziękujcie, że nie rozwadnia się wam Ewangelii, nawet jeśli wszyscy do niej nie dorastamy.
Nie dotkniesz gwiazd na niebie, ale możesz się nimi kierować. Krzysztof Kolumb patrzył w nie każdej nocy, trzymał się wytrwale 28 równoleżnika i płynął na zachód wbrew wszystkim, i odkrył Nowy Świat. Przepłynął Atlantyk płynąc w nieznane na skorupie, która w poprzek zmieściłaby się w naszym kościele i można by ją spokojnie obejść.
Gdyby nasz dziennikarz i publicysta był mentorem Krzysztofa Kolumba rzekłby mu zapewne: „pływaj tylko przy brzegu a płynąc tylko się opalaj i przypalaj skręta”.
Żadne wiatry ci nie pomogą, jeśli nie znasz portu, do którego płyniesz. Żadne wiatry ci nie pomogą, gdy nie masz odwagi, gdy nie wymagasz od siebie, nie wyznaczasz wielkich celów.
Do niczego w życiu nie dojdziesz, jeśli nie wiesz dokąd masz iść. Do niczego w życiu nie dojdziesz siedząc na kanapie.
Dziękuj Bogu za Ewangelię. Nawet jeśli do niej nie dorastasz.
Nie idź za minimum, po linii najmniejszej oporu.
Idź po maksimum.

Sto razy więcej do kochania





Bardzo dobre kazanie, jestem osobą mloda ale nie mam facebooka. Wiemeże tak jak wiele dobra tam jest tak i tego typu wpisów pewnie tez niemalo. „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mego imienia(…)” ale jakże ta nienawisc stala sie subtelna , na granicy żarciku , ot , taka „dobra rada” starszego wujka -zeby za bardzo nie krzyczeli ze obrażasz Chrzescijan. A tak to tylko politowanie za niemadry wpis.
Pan Piotr Szmulewicz ma straszna biedę w sercu.Mlodzi z całe świata doskonale bawili się pod wpływem Słowa Bożego i obecnością Ojca Św Franciszeka który nauczył jak żyć , miłować Boga , człowieka i siebie samego.Oni są nadzieją Świata .Księdzu dziękuje za kazania . Pozdrawiam .. Regina
Bardzo dobre kazanie i motywujące. Tylko czesto brakuje siły aby iść pod prąd,wyczynowe buty chce się zdjąć i po prostu posiedziec w spokoju na kanapie. Codziennie trzeba prowadzić walkę z samym sobą.
Zgorszenia wprawdzie przyjść muszą ale biada człowiekowi przez którego one przychodzą. Z każdego słowa będzie kiedyś człowiek rozliczony…
Módlmy się za pana Piotra Szumlewicza. On tego bardzo potrzebuje.
Muzyka do filmu „1492” skomponowana i wykonana przez Vangelisa
https://www.youtube.com/watch?v=wn7qtLN0HlI
Jakże piękny utwór muzyczny nawiązujący i obejmujący treść kazania to przełożenie treści na muzykę i film.
Dziękuję za podesłanie linku do tego przepięknego utworu, będącego bardzo trafnym „podkładem” do mocnego słowa przekazanego nam przez Ojca Zbigniewa.
Jestem pod wrażeniem tego kazania. Jest bardzo konkretne i otwiera oczy na to co rzeczywiście ważne jest dla człowieka – odpowiedź na pytanie : jak mam żyć? Czy mam żyć kierując się nauka świata czy może nauką płynącą z Biblii. Pod prąd mogę iść tylko z Jezusem, po wodach mogę chodzić tylko z Jezusem. Gdy zaczynam wątpić – tonę. Tonę w banie grzechów, upadków. Jednak i w takich sytuacjach jest blisko Chrystus i wyprowadza mnie z bagna, bo jeśli ja mam go w sercu to On czuwa nade mną i przypomina : „Uważaj na dołki, uważaj na kamienie, uważaj na bagna” Pójść za Jezusem to pójść tą drogą którą szedł św.Piotr – mimo słabości, mimo upadków on cały czas wracał do Jezusa ukazując siebie jako totalnego słabeusza, on bowiem czuł, że Chrystus jest Tym, który wyprowadza z ciemności, podnosi z upadków, że On ma moc nad grzechami.
Ten dziennikarz widać żyje nauką świata i nie rozumie tego co ważne, z czym człowiek chce iść na spotkanie z papieżem.
Bardzo dobre kazanie 😉 Muszę przyznać, że kilka słów niezwykle mnie dotknęło i sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać czy wiem do czego zmierzam w życiu. Oczywiście jestem w pociągu do Królestwa Bożego, ale w gruncie rzeczy nie wiem jak sobie zająć czas w tym pociągu i co robić. Dziękuję
Dziękuję Panu Bogu za dar wiary, za Jego słowo skierowane do mnie. Proszę Pana, aby wiarą obdarował innych.
Tak, mam za co dziękować! I dziękuję prawie codziennie: za mądre wybory dzieci, wnuczkę, męża… i za codzienny krzyż, który dzięki Bogu i Jego łasce mam siłę nieść.
Szczęść Boże!