Opublikowano 2 komentarze

Mówić do siebie (Modlitwa)

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Zanim przejdziemy do zasadniczych treści (…) poświęconych modlitwie kilka uwag na marginesie.

Różnie można definiować chrześcijaństwo. Ja w tej chwili powiem tak: „Chrześcijaństwo to sprawa wyboru”. Mam nadzieję, że wiesz o tym, że nikt nie rodzi się chrześcijaninem. Chrześcijaństwo to nie jest też sprawa wychowania i nauczenia się czegoś (choć niektórym tak się wydaje). Chrześcijaństwo to wybór.

Biblia ciągle świadczy o tym, że człowiek musiał wybierać. Od Adama i Ewy, przez Naród Wybrany, który wybrał przymierze z Bogiem i Dziesięć Przykazań aż do Jezusa Chrystusa, który też oczekuje wyboru.

Wielu ludzi żyje w całkowitym zakłamaniu albo zupełnej nieświadomości. Wiara jest dla nich tylko przyzwyczajeniem się do zewnętrznych obrzędów i zwyczajów. Nie wywiera żadnego wpływu na ich życie. I co najgorsze – wielu ludziom jest po prostu z tym dobrze.

cztery-kroki-do-milosci-maciejewskiCzytasz tekst będący fragmentem książki:
Cztery kroki do Miłości
Jak usłyszeć, poznać i dotknąć Boga!

Książka do nabycia w Klubie Książki TOLLE
KLIKNIJ: https://funawi.pl/cztery-kroki-w-tolle
lub w pakietach w sklepie internetowym
Fundacji Nasza Winnica
KLIKNIJ: https://funawi.pl/produkt/cztery-kroki-do-milosci-pakiety/

Mam nadzieję, że do nich nie należysz. Jeśli zaś należysz, to mam nadzieję, że odczujesz niewygodę i bezsens takiej sytuacji.

Wracamy jednak do naszych historii.

Poznałeś już Anię, poznałeś Kunegundę. [bohaterki poprzednich rozdziałów] Podpatrywaliśmy ich wspólnie na randkach. Teraz też chcę zaprosić cię na randkę.

Siedzą sobie oboje (za chwilę będziesz zgadywał kto) w kawiarence. Słuchają miłej muzyki. Zamówili kawę i ciacho. Spróbujmy podejrzeć co robią i podsłuchać.

Chłopak mówi: „Miałem ciężki tydzień w pracy…”. Dziewczyna tylko głupio się uśmiecha, nic nie mówi, trzepocze rzęsami jak słodka idiotka.

Chłopak: „Mam okropnego szefa, facet nic nie rozumie. Nie zna się na robocie, a ma o sobie wysokie mniemanie. Poza tym – skończony cham…”.

A dziewczyna dalej głupio się uśmiecha i nic nie mówi.

Chłopak: „Zostawmy to jednak… Chcę ci powiedzieć, że bardzo tęskniłem za tobą”. Dziewczyna… bez zmian.

Chłopak: „A jak ty spędziłaś te dni? Powiedz coś o nich”. Dziewczyna nie mówi nic, głupio się śmieje.

Mam pytanie: Czy to była Ania czy Kunegunda? Mądra czy głupia?

Wiem, że wyolbrzymiam i znowu przerysowuję robiąc z tej sceny karykaturę, ale czynię to tylko po to, by przekazać ważne myśli i prawdy. Jeśli każda randka będzie tak wyglądać, to na ile chłopakowi wystarczy cierpliwości? Aż na dwie randki? Założę się i wygram, że na trzecią na pewno nie pójdzie.

Jeśli randka ma tak wyglądać, to te spotkania nie będą budować związku. Wszystko to po jakimś czasie  zwyczajnie się rozleci.

A teraz inny scenariusz randki.

Chłopak mówi: „Miałem ciężki tydzień w pracy…”.

Dziewczyna: „Wiesz, Mariola sobie kupiła taką śliczną sukienkę, tu wcięcie, tam wycięcie, tu zakładka, tu guziczki, tu różyczka i kieszonka”.

Chłopak: „Mam okropnego szefa, facet nic nie rozumie. Nie zna się na robocie, a ma o sobie wysokie mniemanie. Poza tym – skończony cham…”.

Dziewczyna: „Zdobyłam świetny przepis na sałatkę owocową, jak przyjdziesz do mnie to ci zrobię”.

Chłopak: „Zostawmy te moje problemy… Chcę ci powiedzieć, że bardzo tęskniłem za tobą, kocham cię”.

Dziewczyna: „A »M jak miłość« oglądałeś wczoraj?”.

Znowu pewnie przerysowuję, ale po to, by zapytać: Czy taka randka będzie budować miłość? Na ile chłopakowi wystarczy cierpliwości?

Tu chcę wam powiedzieć bardzo ważną rzecz: jedną z najważniejszych spraw na randce jest… rozmowa.

Jeśli nie ma rozmowy, to nic się nie klei. Jeśli nie ma rozmowy, to chłopak z dziewczyną się nie poznają, nie powstanie więź. Tylko co to jest rozmowa? Czy każde gadanie, wypowiadanie słów, można nazwać rozmową? Czy to, co słyszeliśmy w kawiarni było rozmową?

Mamy usta i mamy uszy – powinniśmy z tego korzystać – to są instrumenty do rozmowy. Powinniśmy mówić i powinniśmy słuchać. Trudno mówić o rozmowie, gdy jedno mówi swoje, drugie swoje i wzajemnie się nie słuchają.

Przenieśmy to wszystko na nasze relacje z Bogiem. Źle się dzieje, gdy stajemy przed Nim i ani Go nie słuchamy, ani do Niego nie mówimy.

Jeśli tak się spotykamy z Bogiem to… trudno mówić, że jest to prawdziwe spotkanie, że powstanie jakakolwiek więź, że poznamy Boga.

Najprostsza definicja modlitwy mówi, że jest to rozmowa z Bogiem. W takiej rozmowie trzeba siebie słuchać i do siebie mówić. O takiej modlitwie chcę teraz pisać. Takiej modlitwy chcę uczyć.

Wielu ludzi modli się pacierzem. Dobrze, że go znamy, ale czasami może dojść do jakiejś karykatury modlitwy.

Wyobraźnie sobie taką scenkę – znowu randka.

Chłopak mówi: „Powiedz, co o mnie myślisz?”. Dziewczyna bierze kartkę ze ściągą i duka: „Jesteś… bardzo… przystojny… i… podobasz… mi się”.

Chłopak: „Ale powiedz coś od siebie”.

Dziewczyna (z kartki): „Uważam, że jesteś… miły i… sympatyczny. Lubię… twoje niebieskie oczy i jak marszczysz… czoło”.

Znowu chłopak: „Akurat mam brązowe oczy… Powiedz coś własnego”.

A dziewczyna dalej duka z kartki: „Jesteś… szałowy, a ja… szaleję za tobą, tęsknię… i mdleję na twój… widok”.

Czasami dobrze jest powiedzieć na randce jakiś wiersz, nawet cudzy, jeśli prawdziwie opisuje on miłość. Możesz też śpiewać (to raczej dla chłopców) cudze piosenki pod balkonem. Gdyby jednak na tym poprzestać, gdyby to była jedyna forma wyrażenia swoich uczuć, to coś by tu było nie tak. Swoją miłość – inną niż wszystkie inne miłości – trzeba wyrażać przede wszystkim własnymi słowami.

Tak samo jest w naszej rozmowie z Bogiem. Od mówienia czegoś wyuczonego na pamięć lepsze są własne słowa.

Chcę was uczyć modlitwy będącej rozmową z Bogiem. Ktoś kiedyś zauważył, że jeśli mamy jedne usta i dwoje uszu to powinniśmy dwa razy więcej słuchać niż gadać. Także na modlitwie. W modlitwie powinniśmy więcej nasłuchiwać Boga niż do Niego mówić.

Zacznijmy od cytatu z Biblii. „Kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił.

Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!

I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!

Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. (Mk 14,32-38)

Zobaczmy. Mamy tu czarno na białym – mamy się modlić! To jest wola Jezusa. Nie księdza, nie mamy i taty. Nie jest to jakaś tradycja wymyślona przez ludzi. To Bóg chce, by człowiek z Nim rozmawiał.

Chcę ci pomóc w uczeniu się modlitwy. Zrobię to jednak opowiadając kolejną historię.

Ania ma dużo młodszą siostrę, która zaczęła dopiero swoją edukację w gimnazjum. Ma na imię Dorota i… jest bardzo nieśmiała.

Nieśmiałość jednak nie ma wpływu na jej oczy i już pierwszego dnia w nowej szkole, w czasie apelu wypatrzyła chłopaka, którym z miejsca się zauroczyła. Co ma jednak biedna zrobić, skoro chłopak chodzi do innej klasy i nie mają żadnych wspólnych znajomych? Nieśmiałość paraliżuje ją kompletnie i uniemożliwia zwyczajne podejście na korytarzu do chłopaka i powiedzenie „cześć”. Jedyne co zrobiła, to dowiedziała się, że chłopak ma na imię Maciek.

Mija wrzesień – dziewczyna schnie z tęsknoty, mija październik – umiera z rozpaczy. Początek listopada – bez zmian.

W dniu 13 listopada (niech mi jeszcze ktoś wciska, że to pechowa data) Dorota po powrocie ze szkoły otwiera torbę i… znajduje kolorową kopertę. W kopercie list. Od niego! Od Maćka!!!

Zapewne domyślasz się, że nie szukała nożyka, by kopertę elegancko rozciąć. Rozerwała ją w strzępy (i każdego by rozerwała na podobne strzępy, gdyby w tym momencie ktoś jej przeszkadzał) i czyta.

Droga Doroto!

Dawno już chciałem Ci to powiedzieć, ale nie wiedziałem jak. Od kiedy zobaczyłem Cię we wrześniu w szkole, nie mogę od Ciebie oderwać oczu. Jesteś taka piękna i taka dobra. Nie ma piękniejszej i lepszej na całym świecie. Chcę, byś to wiedziała. Kocham Cię jak nikogo na świecie. Chciałbym, byś była moją dziewczyną.

Zgadzasz się?

Maciek

PS

Jeśli możesz odpowiedz (tu numer komórki).

Dziewczyna przeczytała, ale czyta jeszcze raz i jeszcze raz. I jeszcze raz, i jeszcze raz. Już nie czyta, bo każde słowo zna na pamięć. Powtarza je z pamięci. I powtarza sobie te słowa: „Kocham Cię jak nikogo na świecie. Kocham Cię jak nikogo na świecie. Kocham Cię jak nikogo na świecie. Kocham Cię jak nikogo na świecie”.

Głupia? Nie! Ma w tym przyjemność. Smakuje to. Kocham Cię jak nikogo na świecie. Kocham Cię jak nikogo na świecie – te słowa były dla niej najcenniejsze.

Szuka komórki. Pisze sms, odpowiada: „Ja też Cię kocham! Zgadzam się”.

W tej historii (wiem, wiem, znowu przerysowana i uproszczona) są wszystkie istotne elementy modlitwy.

Pokażę ci teraz metodę modlitwy, która nazywa się “lectio divina” (czyt. lekcjo diwina). Zobaczysz w niej wszystkie elementy przygody Doroty z 13 listopada.

Istotą tej metody jest jej podział na trzy etapy: czytanie, powtarzanie, mówienie. Całość powinna być poprzedzona chwilą wyciszenia, skupienia, prośbą o dobre owoce skierowaną do Ducha Świętego. Na zakończenie powinniśmy podziękować Bogu oraz dokonać refleksji nad naszą modlitwą – jak się czuliśmy, co było dobre w tej modlitwie, a co należałoby w niej poprawić w przyszłości.

Teraz kilka słów o każdym etapie.

Na czytanie wybieramy dłuższy fragment tekstu – przynajmniej jeden rozdział. Nie zakładamy, że przeczytamy go w całości. Może się zdarzyć, że już pierwszy werset będzie tym fragmentem nad którym powinniśmy zatrzymać się dłużej. W czytaniu chodzi bowiem o znalezienie takiego fragmentu (zwykle będzie to jeden werset), który nas poruszy. To poruszenie może mieć bardzo różny charakter. Może to być ciekawość, niezrozumienie, pociecha, mądrość, piękno, niepokój. Poruszenie jest informacją, że ten werset (dla nas osobiście) jest ważny. Znalezienie takiego tekstu jest sygnałem, że kończy się etap „lectio”.

Ważne jest to, by w odpowiedni sposób traktować czytany tekst. Trzeba go traktować tak jak Dorota list od Maćka. Tekst Pisma Świętego powinien być dla nas (i tak jest w istocie) listem od ukochanej osoby.

Powtarzanie ma swój łaciński odpowiednik: meditatio. Kojarzy się to z jakąś zaawansowaną modlitwą, ale pierwotne, łacińskie znaczenie tego słowa to właśnie „powtarzanie”. Łaciński poeta napisał gdzieś o pastuszku, który „medytował” na fujarce. Chodziło o to, że ciągle powtarzał ten sam motyw muzyczny. W tej części koncentrujemy się na znalezionym urywku. Czytamy go wielokrotnie, powoli, jakby smakując całość wersetu lub jego fragmenty. Czytając możemy akcentować różne części i wyrazy wersetu. Prawdopodobnie nauczymy się w ten sposób wersetu na pamięć. Powtarzajmy go zatem także w myśli – może nam pomóc zamknięcie oczu. Angażujmy na tym etapie nie tylko rozum ale też serce.

Angażujmy się tak jak Dorota powtarzająca słowa: „Kocham Cię jak nikogo na świecie”.

Na pewnym etapie medytacji przechodzimy w mówienie. Będzie to miało spontaniczny charakter. Czasami będzie to nasza aktywność, ale możemy też być „porwani” przez Boże natchnienie. Wtedy mówienie (czyli nasza modlitwa) stanie się bardziej działaniem Boga w nas niż naszym działaniem. Trudno przewidzieć o czym będziemy mówić Bogu. Może to być zarówno przebłaganie, prośba jak i dziękczynienie, i uwielbienie. Nasza modlitwa, nasze „mówienie do Boga” – takie czy inne – będzie zawsze naszą odpowiedzią.

Przypomnijmy sobie: Dorota pisząc sms odpowiedziała na list Maćka.

Po zakończeniu cyklu (czytampowtarzammówię), jeśli wystarcza nam czasu, możemy go powtórzyć. Kontynuujemy wtedy czytanie do momentu znalezienia kolejnego wersetu, następuje kolejna medytacja – powtarzanie i kolejna modlitwa-odpowiedź. Długość trwania jednego cyklu jest sprawą bardzo indywidualną. W czasie pół godziny można zmieścić zarówno jeden jak i trzy cykle.

A teraz oderwij się od czytania. Zostaw tę książeczkę i sięgnij po Pismo Święte. Znajdź 15. rozdział Ewangelii Jana.

No mówię – zostaw książkę!

Chcę, byś posługując się poznaną metodą, zaczął czytać ten tekst z Ewangelii Jana.

Na początku tego rozdziału pisałem o wyborach. Teraz też stoisz przed podobnym wyborem: poprzestać na czytaniu (na teorii) czy zacząć praktykę?

Jeśli chcesz rozszerzyć znajomość tej metody zapraszam cię do wzięcia udziału w bezpłatnym, Internetowym Kursie Modlitwy. Podaj na stronie: http://internetowykursmodlitwy.pl swój adres e-mail i imię, a każdego dnia będziesz dostawał kolejną lekcję.

cztery-kroki-do-milosci-maciejewskiCzytasz tekst będący fragmentem książki:
Cztery kroki do Miłości
Jak usłyszeć, poznać i dotknąć Boga!

Książka do nabycia w Klubie Książki TOLLE
KLIKNIJ: https://funawi.pl/cztery-kroki-w-tolle
lub w pakietach w sklepie internetowym
Fundacji Nasza Winnica
KLIKNIJ: https://funawi.pl/produkt/cztery-kroki-do-milosci-pakiety/

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

2 komentarze do: “Mówić do siebie (Modlitwa)

  1. Dziekuje, chciałam się zapisać na internetowy kurs modlitwy ALE … mój e-mail adres nie jest akceptowany /mieszkam poza Polska/ . Czy zapisy są przyjmowane tylko dla ludzi z Polski? Szczęść Boze.

    1. Jest dla wszystkich.
      A zapis następuje do tego samego systemu, który obsługuje listę mailingową tej strony, i do którego Pani jest zapisana.
      Mógłbym pomóc gdybym posiadał więcej danych – może kopię komunikatów, screeny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *