Opublikowano 37 komentarzy

Naucz się służyć

Wielki Czwartek, Msza Wieczerzy Pańskiej, Wj 12,1-8.11-14; Ps 116,12-13.15-18; 1Kor 11,23-26; J 13,34; J 13,1-15; Winnica 2 kwietnia 2015 roku.

Jezus umył uczniom nogi. Wstał od wieczerzy, zdjął swoje szaty. Zapewne przed każdym apostołem musiał klęknąć, pochylić się. Umył nogi każdemu, także Judaszowi, chociaż wiedział, że ten go wyda.

Uczynił to wszystko, by czegoś nas nauczyć. Po umyciu nóg powiedział słowa, które zapisał ewangelista Jan: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi.” (J 13,14)

Słyszałem, że jest taka wspólnota protestancka, która te słowa potraktowała literalnie – skoro Jezus kazał sobie umywać nogi to oni schodząc się na swoją Wieczerzę Pańską umywali sobie nogi. To co my robimy co roku oni robili co tydzień.

Chodzi jednak nie o to, by myć komuś nogi co rok, co tydzień, czy każdego dnia, ale by czegoś się nauczyć, co będzie miało zastosowanie w codzienności. Nie w kościele, na pokaz, ale w normalnym życiu.

Tym czymś czego nas uczy Jezus jest służba.

Jezus powiedział: „Nie tak [jak w świecie] będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.” (Mt 20,26-28)

Jezus nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć.

I my mamy służyć.

I czynimy sobie rzeczywiście różne przysługi. Przecież nie wszystko robimy za pieniądze albo z jakiejś rodzinnej powinności.

Zważmy jednak na jedno – czy rzeczywiście jest to służenie?

Jest taka rzymska maksyma – „do ut des”. Znaczy to „daję abyś dawał”. Nie jest to samo w sobie złe, ale nie jest to służenie. Skoro daję abyś dawał to tak naprawdę jest to wymiana – transakcja, płacenie. Tylko, że odroczona w czasie. Dawanie wtedy jest pewną inwestycją, która ma się zwrócić. Jak się zwróci to będzie korzyść. Jak się nie zwróci to żal, ale czasem po prostu źle sie inwestuje. Nauczka na przyszłość, by tam nie inwestować – nie dawać.

By dawanie było służbą musi być bezinteresowne. Daję i nie oczekuję nic w zamian. Ani teraz ani później.

W prawdziwym dawaniu, w służbie, jest jednak nadzieja, że to pójdzie dalej. Nadzieja, że obdarowany czegoś się nauczy, że obdaruje czymś innych. Nie tego, od którego coś otrzymał, ale kogoś następnego. A ten ktoś znowu kogoś innego.

Świat byłby wtedy lepszy.

Ci wierzący, którzy co tydzień umywali sobie nogi, niewiele się nauczyli. Ostatecznie pokłócili sie o to, czy myć te nogi na początku spotkania czy na końcu. I w złości się podzielili. Nic nie zrozumieli.

Klucz do służenia innym leży w naszym poczuciu, że jesteśmy bogaci. Nie chodzi tu o finanse, ale o zrozumienie jak wiele każdy z nas otrzymał od Boga.

A otrzymaliśmy naprawdę wiele – tak naprawdę wszystko.

Apostoł Paweł pisał do Efezjan: „Byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, (…) postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie.” (Ef 2,1.2bc-6)

Streszczając – byliśmy umarli a żyjemy. Żyjemy zaś nie dlatego, że na to zasłużyliśmy, ale dlatego, że Bóg w swojej łaskawości przywraca nas do życia. A to życie to nie wegetacja, ale wyniesienie do chwały.

Wielkanoc, w którą wkraczamy, jest tego wszystkiego przypomnieniem, uświadomieniem, powtórką. Mamy zobaczyć, co dostaliśmy od Boga. Mamy się poczuć obdarowani. Odkryć jak jesteśmy bogaci.

Z grobu do życia. Z duchowego a często i życiowego rynsztoku do chwały nieba i towarzystwa aniołów. Paweł pisał w innym swoim liście: „Sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni!” (Kol 3,15)

Bądź wdzięczny Bogu za dar wiary i odkupienia, ale nawet nie próbuj Mu się zrewanżować – i tak wszystko co Mu dasz od Niego pochodzi.

Bądź wdzięczny i służ innym. Dawaj nie oczekując odpłaty, wzajemności, zwrotu z inwestycji.

„Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi.” (J 13,14)

I naprawdę chodzi tu o coś więcej niż lanie wody na stopy. Chodzi o to, by mieć otwarte oczy – widzieć i kochać.

Daj mi, proszę, odczuć, że to kazanie przeczytał człowiek a nie tylko roboty google indeksujące Internet. Daj komentarz, polub, umieść na swojej tablicy, przekaż innym.

37 komentarzy do “Naucz się służyć

  1. Bóg zapłać!

  2. Bóg zapłać za takie mądre kazanie

  3. Modlę się do Pana, aby uczył mnie stawać się bezinteresownym darem dla innych.

  4. Muszę popracować nad tym by jeszcze lepiej służyć bezinteresownie.

  5. Wydawało mi się że służę bezinteresownie a jednak podświadomie oczekiwałam wdzięczności,uznania czy chociażby zauważenia.Będę pracować nad tym aby służąc innym wszystko odnosić do Boga.Bóg zapłacić za każdą dobrą myśl którą ksiądz wlewa do naszych serc.

  6. Bardzo dziękuję za to kazanie. Kiedyś nie oczekiwałam rewanżu , ale teraz często się na tym”łapie”,że jednak oczekuję coś w zamian. Bedę nad sobą pracować, aby to w sobie zmienić.
    pozdrawiam

  7. Słowa drogowskazy pośród poplątanych dróg.

  8. Pan Jezus nam przekazal wszystko. jak musimy(ježeli chcemy) Go nasladowac:przekazal wszystkie cnoty:lagodnosc ,pokorę,cierpliwosc,nieograniczoną Milosc,Milosierdzie.Teraz odemnie musi byc odpowiedz na pytanie:jak ja služę Bogu i ludziom?dziękuję bardzo za homiliję ktura dotyka naszych serc isumienia.

  9. J.13,14 to zdanie Jezusa jest dla mnie wskazówką jaka ma być moja miłość i służba wobec bliźnich.Chwała niech będzie Jezusowi,który jednym zdaniem zwycięża moją pychę.

  10. Służenie bliźniemu jest bardzo szlachetne i piękne i nie takie trudne, jeśli obdarowywany jest wdzięczny, albo chociaż miły. Nie wiem jak służyć człowiekowi, który krzywdzi . Tego nie potrafię i modlę się bardzo o to ,aby nie życzyć źle takiemu blizniemu.

    1. Mi zajęło sporo czasu aby dojść do tego, módl się a kiedyś to zrozumiesz, co wcale nie jest łatwe. Naprawdę można zrobić to z miłości do Jezusa. Powodzenia.

  11. Ja w umyciu nóg widzę taką gotowość do służby , do szacunku oraz przebaczenia sobie nawzajem. Sam gest umycia nóg wzywa do pokory i miłości. A ten symboliczny gest w Kościele jest ważny i potrzebny tak jak inne symbole, by przypominać i pomagać stawać w prawdzie wobec siebie , braci a przede wszystkim wobec Boga. Bóg zapłać i życzę księdzu i wszystkim błogosławionych i radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

    1. Służąc drugiemu człowiekowi oczekiwałam chociażby podziękowania.
      Będę musiała nad sobą popracować.
      Dziękuję

  12. Tak Panie umyj nogi szczegolnie tym ktorzy Cię nienawidza!

  13. bardzo trafne, w szczególności do mnie, często jak daję coś komuś oczekuję że to dobro do mnie wróci, dziękuje za kazanie. musze sie teraz nauczyć prawdziwie dawać czyli służyć

  14. Ważne kazanie… jak służyć?
    Szczęść Boże.

  15. Dziękuje za wskazanie jak mamy postępować umywać nogi bliżnim naszymi czynami wobec nich

    1. No właśnie, jak codziennie się krzątać i nie mieć żalu, że ja to wszystko muszę? Jak zrobić to z miłości bez cienia goryczy? Dziękuję za dobre słowo.

  16. Prawda. Rzadkością są ludzie pomagający z serca, bezinteresownie. Jak daleko nam do miłości pierwszych chrześcijan a podobno żyjemy w lepszych czasach…(…chyba tylko materialnie).

  17. dzięki za to kazanie,
    służbę – działanie postrzegam jako najlepszą formę aktywnej wdzięczności, łatwo powiedzieć jestem Ci wdzięczny, ale często trudniej zdobyć się choć na mały wysiłek i coś zrobić – bez słów…

    Z Panem Bogiem !

  18. strach przed wykorzystaniem naszej służby…
    strach przed wypaleniem…
    strach przed samotnością…
    zostaje tylko Bóg…

  19. Kazanie ma charakter miłosierdzia. Umycie komus nog oznacza pomoc ku drugiemu człowiekowi.

  20. jak dzisiaj trudno w świecie komercji postepowac wg słów Jezusa..ale trzeba starać się

  21. Jak cenne jest uświadomienie sobie jak bardzo jesteśmy bogaci (przy okazji czym jest prawdziwe bogactwo) i do jakiej chwały jesteśmy powołani!!! Jest to szczególnie ważne dziś, kiedy to człowiek na każdym kroku jest degradowany i traktowany bez należytego szacunku.

  22. I jak zawsze – z każdego kazania księdza można wynieść perełki, które na długo pozostają w pamięci.

  23. Szczęść Boże,

    dziękuję za przypomnienie i wyjaśnienie kilku ważnych kwestii, z pewnością dotykają one najważniejszych tajemnic i wartości naszego życia doczesnego i wiecznego.

    Zastanawiam się nad bezinteresownością, rozumiem, że prawdziwą służbą nie jest żadna transakcja wymienna, np. zwykle czuję się nieswojo wobec rodziców, którzy mówią o poświęceniu dla swoich dzieci w kontekście oczekiwanego rewanżu, gdy będą już starzy. Oczywiście dorosłe dzieci powinny się troszczyć o swoich starych rodziców, ale nie po to się przecież nimi zajmujemy żeby nam odpłaciły w taki czy inny sposób. Robimy to z miłości, bo chcemy żeby były szczęśliwe i wyrosły na dobrych ludzi, żyjących w przyjaźni z Bogiem. Chcemy żeby się rozwijały i osiągały piękną dojrzałość, żeby stawały się wspaniałymi mężczyznami i kobietami, żeby umiały korzystać z talentów, ze wszystkich darów, jakie otrzymują od Pana.

    Zastanawia mnie jednak jak rozumieć bezinteresowność w relacji z Panem Bogiem. Z jednej strony żyjąc dobrze, przestrzegając Jego przykazań, pełniąc Jego wolę liczymy na bardzo wiele. Oczekujemy, że Jego pokój i radość w nas zamieszkają, że staniemy się Jego dobrymi sługami, że kiedyś będzie nam dane wieczne szczęście, że będziemy oglądać chwałę Pana i wielbić Go przez całą wieczność. Trzeba sobie na pewno uświadamiać, że nie jest to droga łatwa ani szeroka, że nie da się jej przejść odrzucając krzyż, ale przecież ufamy, że życie zgodne z Bożym planem będzie najpiękniejszym i najszczęśliwszym z możliwych.

    Z drugiej strony wszystko to zawdzięczamy łasce, czyli nigdy nie powinniśmy proponować Bogu transakcji typu: „ja Tobie przestrzeganie przykazań, a Ty mi błogosławieństwo i zbawienie”. Jesteśmy raczej w sytuacji dzieci, którym rodzice tłumaczą jak otworzyć zapakowany prezent, żeby nie uszkodzić jego zawartości i móc się nią cieszyć, czyli jak dobrze żyć żeby być szczęśliwym, żeby jak najpełniej korzystać z Bożych darów. Liczymy na szczęście, oczekujemy łaski, mamy nadzieję, cieszymy się, ale powinniśmy mieć pełną świadomość, że to niezasłużone dary. Czy dobrze to rozumiem?

    Pozdrawiam

    Piotr Warych

    1. Ważna jest świadomość, że dary Boże są zawsze uprzednie.

      Rz 5:8
      8. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.
      (BT)

      i nieodwołalne

      Rz 11:29
      29. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.
      (BT)

      co nie znaczy, że ginie gdzieś nasza wolna wola
      ona jest zawsze
      możemy zrezygnować, odrzucić, zdradzić
      i przez to potępić siebie

      nie możemy jednak nigdy zarobić

    2. Słowa te do mnie bardzo dotarły. Prawdą jest, że często służąc innym to w skrytości oczekujemy na jakiś malutki rewanż, niekoniecznie od razu ale chociażby w przyszłości – a nie o to chodzi. Od Pana Boga otrzymaliśmy przecież wszystko.

  24. Ważne jest , to co ja czynię- w codziennym działaniu i drugiemu człowiekowi . Nie skupiam się na tym co ,, robi dla mnie , lub mi człowiek,,. Jeśli otrzymuje dobro, to miłe, jak nie to też dobrze. Gdy spotyka zło , oddaje to Bogu , pragnę dobra dla osoby. Nie oczekuję , nic w zamian. To b. trudne , lecz tylko w B. możliwe. Nie narusza wolności. On nie manipuluję, nie odrzuca , nie rani. Dziękuję J ze ,,uzdrowił mnie z człowieka,, . Złota zasada,nie zamykać się na bliźniego czynić mu dobrze , w pełnej wolności .Służyć innym , na wzór CH, to istota Jego nauki. Nie szukać swego

  25. Dobrze, że jest ktoś kogo słowa do mnie docierają, kto głosi i wyjaśnia Słowo Boże na drodze ku wieczności.

  26. Ważne kazanie… jak służyć… teściowej która sieje rozłam i budzi trudne uczucia….

  27. Nie jest to wcale trudne nawet obecnych czasach. Jeśli prawdziwie kocham, rozumiem co to jest i jak wygląda PRAWDZIWA miłość (zwłaszcza tych których nie chcemy widzieć) , jeśli na pierwszym miejscu POMIMO WSZYSTKO widzę Boga, to wszystko jest możliwe. Wszystko co czynię, to służba drugiemu człowiekowi. Czyli służba PANU BOGU. Wszystko to dokonuje się samoczynnie….. i musi to dokonywać się w prawdziwej miłości, szczerej…..Potrzeba do tego Ducha Świętego no i trzeba CHCIEĆ. Porzucić egoizm który wkrada się prawie do każdego człowieka. Służmy sobie nawzajem jeden drugiemu w miłości, a szybko Bóg pokaże i da dalszy drogowskaz i będzie z PEWNOŚCIĄ nam błogosławił. Zakończę pieśnią którą często śpiewam i gram w kościele…
    Dotknij Panie moich oczu abym przejrzał
    dotknij Panie moich warg abym przemówił uwielbieniem
    dotknij Panie mego serca i oczyść je,
    niech Twój Święty Duch
    dziś ogania mnie….
    Szczęść Boże.

  28. Dziękuję Zpm.Jakoś tak -..dzisiaj potrzeba mi było tego właśnie przypomnienia! 🙂 Bóg zapłać..

  29. Pięknie , pokrzepiająco prawdziwie . Takie mówienie o Bogu wpisuje się w tak pojmowane służenie

  30. ten typ aktywności
    (sluzenia ) chrześcijańskiej może się wydawać trudny do zrealizowania we współczesnych warunkach, jedno jest pewne: wyznawcy Kościoła wczesnochrześcijańskiego mieli właściwie poukładane priorytety …

    1. W istocie owe „współczesne warunki” niewiele różnią się od owych w czasach wczesnych chrześcijan. To nie były priorytety, to Duch Święty. Jedno tchnienie i priorytety wskakują na miejsca jak w magicznym pudełku. Trzeba tylko (i aż) chcieć.

Skomentuj Kazimierz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *