Opublikowano 15 komentarzy

Nie przesadzajcie z tymi spowiednikami…

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Czasami szukanie spowiednika obarczone jest pewną skazą.

Jaką skazą? Obejrzyj krótkie wideo – 4’25”

I skomentuj to:

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

15 komentarzy do: “Nie przesadzajcie z tymi spowiednikami…

  1. Dzięki! Dorota, Jezus jest zawsze zaskakujący, najbardziej lubię niespodzianki, a Boże mnie zawsze zachwycają:). Pan jest wielki!, mnie też często nawiedzała pokusa, że kapłan nie ten, ni etaki, nie skomentował (mój stały spowiednik), po czasie…regularnych, przygotowanych spowiedzi zorientowałam się, że zawsze na pytanie, na które mi nie odpowiedział spowiednik, Pan Jezus mi w inny sposób odpowiedział przez kogoś, przez jakiś artykuł lub fragment czytanej książki, tak przy okazji, wiedziałam, że to ta odpowiedź bo ona dotyka mojego serca; z moich doświadczeń: bardzo ważne jest przygotowanie się i oddanie tego (grzechów, zranień, problemów, itp…) Panu Bogu, a On czy bezpośrednio czy przez kapłana, czy tylko przez jedno słowo od kapłana odpowie wcześniej czy później, kapłan to tylko pośrednik, bardzo ważny, ale pośrednik. Taka mądra zasada, którą stosuję w życiu duchowym, a zasłyszana od naszych rodzimych ojców kościoła:
    wszystko co włączone jest w modlitwę rozwija się w nas poprawnie,
    Bogu dzięki kochani korzystajcie i z tego jeśli potrzebujecie 🙂 Ściskam wszystkie duszyczki.

  2. powiem szczerze, że bardzo boję się następnej spowiedzi, w ostatnim czasie bardzo upadłem i teraz nie wiem w jaki sposób to wyznać Bogu za pośrednictwem kapłana. Byłem nawet na Jasnej Górze kilka tygodni temu i zwyczajnie się bałem. Co robić?

    1. Podreperować swoją wiarę Bożym Słowem – np. Łk 15

  3. czy można czytać grzechy z kartki?

    1. Nie polecam

  4. Codzienna formacja w oparciu o Słowo Boga powoduje, że wzrastamy, stajemy się dojrzalsi i stwierdzamy, że nasz spowiednik został na poziomie seminarium. Nasze oczekiwania od spowiednika są inne a on chce mieć poziom dzieci do I komunii. Zasmakowanie jak dobry jest PAN powoduje, że nie chcemy żyć bez Niego. To pragnienie nie pozostawia nas bezczynnymi. Każdy grzech odgradza nas od Boga a Duch Św. przekonuje o nim. Wyznanie grzechu, przyznanie Bogu racji przywraca owocny kontakt z Nim. Czy warto robić rachunki, czekać na spowiednika ? Czy nie lepiej stosować “duchowe oddychanie” by stale rozkoszować się Jego obecnością. Do tego zachęca nas bł. Franciszek Blachnicki abyśmy nie byli żabami taplającymi się w błocie !!!

    1. Jest istotna zbieżność, jeśli nie tożsamość, między duchowym oddychanie wdł. o. Blachnickiego (i ja jego dziecię) a ignacjańską metodą rachunku sumienia.

  5. Wspaniała nauka co do spowiedzi. Bóg zapłać księdzu 🙂

  6. Dziękuję bardzo za ten temat. Ciągle aktualny i ważny. To ja mam czuwać nad moją relacją z Bogiem i nad jej pogłębieniem. Zależy ona oczywiście od łaski Bożej, ale także od mojej wierności i wytrwałości.
    Rachunek sumienia praktykowany codziennie umożliwia ocenę mojego życia w codzienności, moich wyborów i reakcji. Spotkanie z Bogiem i człowiekiem ukazuje mi prawdę o mnie i o miłości Boga do grzesznika.
    Natomiast spowiednik sprawuje pieczę, umacnia, prowadzi, udziela sakramentu miłosierdzia i wspiera na drodze do Boga.

  7. to jest Prawda, ale nie cala: wielu swietych podkresla wazna role dobrego spowiednika i przewodnika duchowego nawet jest mowa u siostry Faustyny, ze kiepski spowiednik moze tez namacic w zyciu duchowym czlowieka. Zrzucenie ciezaru odpowiedzialnosci na spowiednika nie jest O.K. ale swiadomosc ,ze Jezus na siebie to wszystko wezmie jest uwalniajaca. Potrzeba nam szczegölnie w Niemczech, gdzie ja zyje dobrych spowiedniköw, bo wielu kaplanöw nie möwi juz nic o spowiedzi… moze za bardzo chca sie podobac wiernym- nie wiem…..

    Dorota, Eußerthal

  8. Generalnie nie zważam na to jaki ksiądz siedzi wewnątrz konfesjonału. Chociaż przyznam, że lepiej mi się jest spowiadać u księdza, który mnie zna. Najważniejsza jest decyzja, kiedy iść do spowiedzi. Najlepiej nie czekać! Przystępować zaraz po upadku. Dziękuję ojcu Zbigniewowi za proste i łatwe przypomnienie najważniejszych zasad spowiedzi.

  9. Dziękuję za wskazówki co do rachunku sumienia.
    Z wyborem spowiednika tez bywa różnie, ale ja to zawierzam Bogu .
    pozdrawiam

  10. Drogi Księże, dziękuję od razu za filmik i mam nadzieję, że nowa pozycja pomoże mi również w odnalezieniu relacji z Bogiem i jej rozwijaniu. Mam często taki problem, ze nie umiem nazwać grzechu tak po imieniu, jest też pragnienie spokojnej spowiedzi. Dziś myślę, że spowiedź to nie tylko cukierkowe pogłaskanie z nadzieją ale stanięcie w prawdzie, że jestem grzesznikiem. Jednak w tym Bóg mnie nie odrzuca i kocha bardzo. Doświadczam, że każda spowiedź jest jakby nowym życiem dla mnie i Jezus nigdy ze mnie nie rezygnuje.

  11. Kochany Księże Zbyszku. Podpisuję się pod Księdza tezą rekami, nogami i długopisem 😉 . Właśnie ostatnio doświadczyłam Spowiedzi, która była przepiękna i skuteczna, choć pozornie wszystko było inaczej niż zaplanowałam.
    Zaczęło się także inaczej, niż zwykle, po prostu Bóg zrobił mi trzęsienie Ziemi w życiu, a ja po raz pierwszy zamiast strachem, żalem i wszystkim innym w tym stylu, postanowiłam znaleźć, co swojego ma zły we mnie. Odhaczałam kolejne punkty z dekalogu, to nie, to nie i … zostało mi jedno – pierwsze przykazanie. Pomyślałam, jak to – ja i obcy bogowie? To mnie już nie dotyczy! Ale coś mnie męczyło i zaczęłam szukać w necie informacji o tym, jak zrobić dobry rachunek sumienia i po kilku godzinach miałam zapisaną drobnym maczkiem kartkę formatu A4, tylko grzechami z pierwszego przykazania. Wiedziałam gdzie pojadę do Spowiedzi. Wybrałam Zakon i godzinę, a tu wszystko się jakby “sprzysięgło” i wylądowałam w Kościele Zakonu, który byłby ostatni na mojej liście, gdybym w ogóle go tam umieściła. Tam się już raz “zawiodłam” na Spowiedniku!
    Gdy przyjechałam spowiadało dwóch Ojców. Wiedziałam, że sprawa poważna i powinnam pójść do tego starszego, a nie do młokosa, bo młody nie ogarnie powagi sprawy. Stało się jednak tak, że wylądowałam u młokosa, czyli według mojej oceny najgorzej jak tylko mogło być. Zły Zakon i zły Spowiednik. Tylko rachunek sumienia zrobiony porządnie i z sercem, które naprawdę żałowało.
    Ze zdenerwowania nie byłam w stanie wyciągnąć kartki i pozostało mi tylko uwierzyć, że tam za kratką jest Jezus i Ojciec Miłosierny w jednej osobie. Na dodatek, dzięki pierwszy raz dobrze zrobionemu rachunkowi sumienia wiedziałam też, co chcę Bogu oddać i o co poprosić.
    Co będę opisywać. Mnie odpuściło, poryczałam się, młody Ojciec też dziwnie często zaczął używać chusteczki, rozmawiałam z najlepszym Spowiednikiem, jakiego potrzebowałam 🙂
    I dziś wiem, że to dlatego, że ja się do tej Spowiedzi przygotowałam. Zrozumiałam także, że te wszystkie poprzednie, nieudane Spowiedzi były głównie wynikiem mojego braku przygotowania. Chciałam na Spowiednika przerzucić ciężar rozliczenia mnie. Oni tego ciężaru nie podejmowali i chwała im za to.

  12. Bardzo trafna wypowiedź!dziękuję!Renata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *