Opublikowano 10 komentarzy

Poza Mną nie ma nic

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

29. Niedziela Zwykła, A; (Iz 45, 1. 4-6); (Ps 96 (95), 1 i 3. 4-5. 7-8. 9 i 10ac); (1 Tes 1, 1-5b); Aklamacja (Flp 2, 15d. 16a); (Mt 22, 15-21); Winnica 18 października 2020.

Boicie się?

Ludzka to rzecz. Jezus w Ogrójcu bał się. I to bardzo. Biblia mówi: „Począł drżeć, i odczuwać trwogę.” (Mk 14,33b) „Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.” (Łk 22,44)

Boicie się?

Czego się boicie? Tego, że stracicie pracę? Wywalą was z roboty? Wasza działalność splajtuje?

Słusznie. W tym roku, tylko w pierwszym kwartale, straciło pracę 120 tys. osób. W zeszłym roku 757 firm ogłosiło niewypłacalność. Zatrudniały one ponad 25 tys. osób. A tym roku? Zapewne będzie tego dużo więcej.

Czego się boicie? Może tego, że nie donosicie ciąży?

Słusznie. Co roku notuje się 40 tys. poronień.

Czego się boicie? Tego, że wasze małżeństwo się rozpadnie?

Słusznie. Na trzy zawarte małżeństwa będzie na pewno jeden rozwód.

Czego się boicie? Suszy na polach? Gradobicia? Huraganu?

Słusznie. Gdy to przyjdzie będziesz mógł się tylko przyglądać. Najgorsza jest chyba bezradność.

Jednak jak to mówią: Najważniejsze jest „zdrówko”.

Zatem boisz się o zdrowie, o życie?

Słusznie. W 2017 roku zachorowało w Polsce na raka 165 tys. osób. Umarło 100 tys. Na zawał umiera 15 tys. Polaków rocznie. Miażdżyca zabija w Polsce co roku 30 tys. ludzi. Choroba wieńcowa 40 tys. rocznie. W 2019 roku na polskich drogach doszło do 30 tysięcy wypadków, w których zginęło blisko 3 tys. osób.

W Polsce umiera codziennie 1.100 osób. Dla naszej parafii wystarczyłyby trzy dni.

Boisz się tego wszystkiego. Powiem ci jednak, że najbardziej dzisiaj to boisz się koronawirusa.

Słusznie. Fakt niezaprzeczalny. Umarło już ponad 3 tys. osób. Jest się czego bać. A wirus ma na pewno najlepszy marketing.

Powiem ci jeszcze coś. Gdy będziesz umierał to nie będzie miało specjalnego znaczenia z jakiego to powodu. Owszem, należy się modlić o dobrą śmierć, ale śmierć to śmierć.

I gdy umrze ci ktoś bliski, to nie będziesz miał specjalnej pociechy w tym, że umarł na zawał a nie wpadł pod pociąg. Śmierć to śmierć, przyjdzie i zabierze. A ty będziesz płakał i rozpaczał, ale śmierci to nie wzruszy. Nie wróci i nie odda. A jak wróci to po kolejne drogie ci osoby, a na koniec po ciebie.

I takie właśnie jest życie – problemy, zmartwienia, choroby, śmierć, łzy. Czasem też radość, pociecha, nadzieja. Różne proporcje, różne układy.

Chodzimy wokół tego, żyjemy tym, kręcimy się przy tym. Z takimi myślami zasypiamy i z takimi się budzimy. Dzieci, wnuki, praca, zdrowie, dom, pole.

I w to wszystko wchodzi dzisiaj Słowo Boże. Wchodzi w absolutnej kontrze, zdecydowanie, radykalnie i do końca.

To Słowo Boże, wzięte z proroka Izajasza, daje nam głos samego Boga, który mówi do nas: „Poza Mną nie ma nic.” [Iz 45,6b Biblia Tysiąclecia V]

Poza Mną nie ma nic. To jest absolutnie radykalne. Poza… Mną… nie… ma… nic… Nie ma domu, pola, pracy, dzieci, choroby, śmierci. Poza Mną nie ma nic – mówi Bóg. Mówi zdecydowanie, radykalnie i do końca.

Mało kto to rozumie. Mało kto potrafi tak żyć i tak wierzyć. Wiara i chrześcijaństwo to najczęściej zabawa w „kościółek” i „paciorek”. To taka rozrywka, niegroźna i nie zobowiązująca. Nic poważnego.

Dalej się boisz?

Ludzka to rzecz. Jezus w Ogrójcu także się bał. To naturalny odruch ludzkiej natury. Z tym nic nie zrobimy – będzie lęk w naszym życiu. Rzecz w tym, by się z nim zmierzyć, by go przekroczyć i pokonać.

Jezus pocił się krwią, ale nie uciekł od krzyża i na koniec powiedział: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.” (Łk 23,46b)

Będzie lęk w twoim życiu. Ludzka to rzecz. Rzecz w tym jednak, by się z nim zmierzyć, by przekroczyć go i pokonać.

Ktoś pewien pięknie to ujął w strofy poezji:

„Pewnego deszczowego dnia
szłam cicho szarym chodnikiem,
a za mną strach.
Przyspieszyłam kroku,
nie oglądając się nawet za siebie,
bo serce waliło mi młotem.
Strach także szedł szybciej,
depcząc mi ciągle po piętach.
Zaczęłam biec, dysząc
i próbując uciec.
On jednak był coraz bliżej mnie.
Nie miałam siły uciekać.
Nie chciałam.
Zatrzymałam się nagle
i odwróciłam, patrząc mu prosto w oczy.
Na to strach spojrzał na mnie
i rozczarowanym głosem powiedział:
“Jednak nie pasujemy do siebie”.
Odwrócił się na pięcie i odszedł.”

(J.Z.)

Nie zniknie z perspektywy twojego życia rak, zawał, udar, wszelkie możliwe i niemożliwe choroby, samochodowy wypadek, kalectwo, niedostatek, zdrada, nałogi twoje i bliskich.

Przez to wszystko spotkasz też swój strach. Z tym, że ten strach możesz pokonać. Możesz nie pozwolić mu rządzić swoim życiem, decydować o twoim losie.

Są strachy, które można pokonać własnymi siłami. Są jednak też strachy, które przerosnąć mogą nasze możliwości.

Te ostatnie strachy pokonuje Bóg. Pokonuje, jeśli faktycznie jest z nami, jeśli rzeczywiście poza nim nie ma niczego. Jeśli nie traktujemy Go jak zabawę i nieszkodliwą rozrywkę. Jeśli nie bawimy się w „kościółek” i „paciorek”.

Przychodzi dzisiaj kolejna próba dla naszej wiary, kontrola jakości, sprawdzian prawdziwości. To dobrze. Może czasem przyjemnie jest żyć w ułudzie, ale to przecież budowanie na piasku.

Jeśli twoja wiara nie daje ci nic. To znaczy, że jest fałszywa.

Jeśli wiara twoja daje ci moc – odkrywasz, w którą stronę masz iść.

Szukaj Boga, szukaj wiary, szukaj Bożej mocy. Życie nie stanie się łatwiejsze, kiedyś zachorujesz i umrzesz, ale pokonasz swój strach i będziesz mógł żyć godnie, bo strach niszczy ludzką godność.

Jezus mówi: „Ja jestem, nie bójcie się!” (J 6,20b)

Bóg mówi: „Poza… Mną… nie… ma… nic… „


Zapis rekolekcji wygłoszonych przez ks. Zbigniewa Pawła Maciejewskiego

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Jak-wierzyc-w-trudnych-czasach/46

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

10 komentarzy do: “Poza Mną nie ma nic

  1. Być może najlepszym komentarzem będzie proste uznanie faktu, że poza Bogiem nie ma nic. Pozdrawiam serdecznie z nad morza

  2. Bóg zapłać za kolejną homilię wszystko co mamy i czym jesteśmy jest od Boga i do niego powróci. Żyjmy jego miłością i przykazaniami i nie bójmy się żyć.

  3. Dziekuje ks. ZPM za kolejne kazanie. Za statystyke i wiersz i za to, ze mamy szerszy obraz pojecia strachu: co do nego prowadzi i jake sa jego konsekwencje, za mysli ktore poglebiaja nasza wiare bysmy w zyciu we wszystkim co nas spotyka i spotkac moze nie stracali zdrowy ludzki rozum, byli wciaz otwarci na Boze prawdy, ktore sa od wiekow i beda na wieki niezmienne, czekajac w nadzieji na nasze Wizio Beata.

  4. Dziękuję za kazanie. Wiele wątków, ale najważniejsze, to zdanie, że poza Bogiem nie ma nic. Wszystko mamy od Stwórcy “na chwilę”, by przekonać się samemu, co i kto w naszym życiu jest najwyższą wartością. Zatem nie ma co przywiązywać się do ludzi, nawet tych najukochańszych czy rzeczy, bo “za chwilę” ich nie będziemy mieli, a pozostanie smutek, żal, może i rozpacz, na pewno cierpienie, a jeśli Boga uczynimy swoją Miłością, Najwyższą WARTOŚCIĄ, to będziemy do Niego zmierzali. Oczywiście “kościółek” i “paciorek” mogą nam w tym pomóc. W końcu tak nas kiedyś uczono. Św. JP II widział ogromną moc w Eucharystii (dobrze sprawowanej przez celebransa i wiernych); z niej czerpiemy pomysly do dobrego i siłę.
    A ja na przekór nawiążę do koronawirusa, którego wszyscy (?) się boją. Pod koniec klasy 4. szk. podst. po zwiedzaniu ZOO, nie mogłam oddychać (zapalenie opłucnej), i lekarka przepisała mi 4 zastrzyki z pencyliny. Wystarczyły 3 i wszystko wróciło do normy. Może Medycy powinni wrócić do stosowania pencyliny na tzw. duszności. Szkoda męki ludzi, u których (czasem błędnie) stwierdzono koronawirusa.
    Choremu na serce powiedzieć tylko, że jest zakażony, od razu ma duszności. STRACH przyśpiesza postęp chproby. NIE BÓJCIE SIĘ TEJ CHOROBY, żyjcie ludzie w PRZYJAŹNI Z BOGIEM, wtedy i śmierć niestraszna. POLECAM NOWENNĘ DO BOGA OJCA z obrazu słynącego łaskami (warto przeczytać jego historię; jest ciekawa).
    Pozdrawiam Księdza i wszystkich Czytelników. Niech szczera modlitwa do Boga spowoduje zakończenie pandemii, pozwoli powrócić do normalności. Wszystkim życzę zdrowia i optymizmu. Niech Aniołowie mają nas w Swej opiece.

  5. Słowa homilii wpasowują się idealnie w sposób myślenia antycovidowców. Najpierw zrelatywizowanie choroby na tle innych śmiertelnych chorób i zagrożeń, później teza że i tak wszystko zależy od Boga i nie trzeba się bać.

    1. A niech się tam wpasowują. Tak, nie trzeba się bać. Z czego nie wynika, że mamy sobie kichać w twarz. Uprzejmie jednak proszę, byśmy nie rozmawiali tu o żadnych wirusach.

    2. Nie ma Pan racji. Źle zrozumiał Pan kazanie.
      Nie bój się. Zakładaj maskę i nie bój się. Pozdrawiam.

    3. Niektórym się myli odwaga z głupotą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *