Opublikowano 7 komentarzy

Proście, szukajcie, kołaczcie

17 Niedziela Zwykła, C; Rdz 18,20-32; Ps 138,1-3.6-8; Kol 2,12-14; Rz 8,15; Łk 11,1-13; Winnica 23 lipca 2016 roku.

W Ewangelii Jezus daje nam lekcję modlitwy. Uczy nas: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” (Mt 7,7)

Każe nam zatem prosić, szukać i kołatać. Co to jednak znaczy?

Zanim to spróbujemy wyjaśnić warto w tym miejscu zapytać o podstawową sprawę: „Czy ty w ogóle się modlisz?” Zostawmy pytanie o jakość, sposób i długość, ale czy w ogóle się modlisz?

Jeśli nie modlisz się, to potrzebne ci nawrócenie. Zacznij się modlić – bez tego twoja wiara po prostu zamiera.

Gdy zaś ta modlitwa jest, to przyjrzyj się jej jaka jest, by ją rozwinąć i udoskonalić.

Jezus zaprasza nas do proszenia na modlitwie. Czy jest to jednak potrzebne? Wszak Pismo Święte mówi: „Wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” (Mt 6,8bc)

To prawda – wie wszystko – zna nasze potrzeby i pragnienia. Weźmy jednak pod uwagę to, że nasza modlitwa prośby jest jednocześnie wyznawaniem wiary. Gdy modlisz się o zdrowie to wyznajesz, że nie masz władzy nad swoją chorobą – to Bóg ją ma. Gdy modlisz się dla siebie o dobrą śmierć to wyznajesz, że to Bóg jest Panem życia i śmierci.

Gdy modlisz się o zgodę, przebaczenie, wolność od nałogów (dla siebie czy kogoś) to wyznajesz, że są sprawy i sytuacje, które ciebie zwyczajnie przerastają i jest Bóg dla którego „nie ma nic niemożliwego”. (Łk 1,37b)

Kolejny punkt lekcji modlitwy to szukanie.

Oznacza to nasze zaangażowanie. To, że rzeczy i sprawy nas przerastają, i że wszystko jest w ręku Boga, nie oznacza świętej bezczynności – „niech Bóg działa… ja odpocznę”.

Mamy szukać – to oznacza aktywność. Nie da rady szukać i znaleźć cokolwiek, gdy siedzimy w fotelu lub leżymy na kanapie.

Ważne zatem w modlitwie jest nasze zaangażowanie, wysiłek, aktywność.

I mamy pukać!

To wiąże się z poprzednim punktem, z szukaniem i oznacza determinację. Bóg chce byśmy byli na modlitwie konsekwentni, gorliwi i długodystansowi.

To trochę przypomina zdobywanie żony. To nie dokonuje się w sekundę, w jednym spotkaniu, mimochodem – jak sięgnięcie po bułkę w supermarkecie i włożenie do koszyka.

Zdobywanie żony to raczej zakrojone na szeroką skalę manewry. To strategia i taktyka wyrastająca z naszych przekonań i zasad. To rozciąga się w czasie. To wymaga czasem długiego oblężenia lub nieszablonowych forteli.

I to jest jasne – żona to nie bułka i nie baton. Trzeba dziewczynie pokazać i udowodnić, że naprawdę nam na niej zależy.

Bóg także nie jest bulką i batonem. I to o co się modlimy nie jest bułką i batonem. I naprawdę powinniśmy pokazać, że nam i na Bogu i na tym o co prosimy naprawdę zależy.

Postawa Abrahama, który wstawia się za Sodomą i Gomorą jest podawana jako przykład gorliwości i upartego targowania się z Bogiem.

A może Bóg oczekiwał czegoś innego, czegoś więcej? By Abraham kołatał do bram miłosierdzia jeszcze dłużej? Wyprosił łaskę przez wzgląd na pięćdziesięciu, czterdziestu, dziesięciu sprawiedliwych. Ostatecznie jednak nic to nie zmieniło, bo nie było tam nawet dziesięciu sprawiedliwych.

Może jednak powinien kołatać o łaskę nad grzesznymi miastami przez wzgląd na jednego sprawiedliwego Lota, swojego bratanka, który żył w tym mieście?

Nie odpuszczajmy zbyt szybko na modlitwie.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” (Mt 7,7)

Proście, szukajcie, kołaczcie.

7 komentarzy do “Proście, szukajcie, kołaczcie

  1. Wiara jest bardzo potrzebna, bez niej nasze zycie byłoby nijakie. Tak samo kwiaty potrzebuja wody, czlowiek potrzebuje Boga.

  2. Do Gosi.Wydaje mi się, że to nie prośba a wymuszanie.Zaufaj Bogu.On naprawdę wie co jest dla Ciebie lepsze.Ja ostatnio proszę, dodając” według Twojej woli Panie.”

  3. Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, że modlitwa prośby jest jednocześnie wyznaniem wiary.
    To bardzo ważne i dziś sobie to mocno uświadomiłam.

  4. Dobry temat „Gosia” poruszyła, czasami się człowiek zastanawia dlaczego tak długo, dlaczego ciągle nic,

  5. Ale JAK? prosić o cud.
    Ja kołacze do Boga od wielu lat i nic .Parę lat temu nawróciłam się , z letniego katolika stałam się osobą która chce żyć wg prawa Boga.Oddałam swoje życie Jezusowi.Miałam pewne marzenie które włożyłam w serce(a może Bóg je tam włożył) i dostałam odwagi by modlić się , by Bóg mi pomógł je zrealizować .Zostawiłam pewną drogę i poszłam inną , pewna siebie że po mojej stronie stoi Bóg. Dwa lata temu zaczęłam się kłócić z Bogiem że mi nie odpowiada na modlitwy.W nocy w czasie snu słyszałam męski głos który w kółko powtarzał>dlaczego jesteś człowiekiem małej wiary, dlaczego nie ufasz Bogu ……>Minęło dwa lata , dalej się modlę , proszę na kolanach Boga i nic ,jestem już zmęczona, wypalona modlitwą prośby już nie mam siły płakać i modlić się.Nie wiem czy to coś zmieni.Codziennie czytam że gdzieś stał się cud, ja cudów nie czuję .One gdzieś się zdarzają , gdzieś tam??, jak u braci Grimm za siedmioma górami…. nie u mnie.Może do takich osób jak ja Bóg nie przychodzi.Kiedyś byłam podekscytowana historią Dawida, poszedł w góry jako pasterz wrócił jako król.Czułam że z Bogiem wszystko jest możliwe ,teraz już nie wiem co myśleć?

    1. Nie znam treści, intencji i wiary. Trudno się więc ustosunkować do problemu.
      Prosze jednak pamiętać, że:
      1 Jn 5:14
      14. Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą.
      (BT)
      Warto też spojrzeć na: http://funawi.pl/o-co-chodzi-w-modlitwie/

    2. Myśle ,że bardzo ważna jest wiara w to iż Bóg juz wysłuchał naszej prośby ,ale moze my nasza optyką tego jeszcze nie ogarniamy ,no i tu jest kwestia zaufania Bogu,że on juz teprośbe spełnił wedłóg swojej wiedzy i woli -bo to On wie co dla nas jest najlepsze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *