Opublikowano Jeden komentarz

Są granice

14 Niedziela Zwykła, A; (Za 9,9-10); (Ps 145,1-2.8-11.13-14); (Rz 8,9.11-13); (Mt 11,25); (Mt 11,25-30); Winnica 9 lipca 2023.

[podcasty moje znajdziesz na Spotify https://open.spotify.com/show/2k601ARpVtkryCfeJBizQP, Podcasty Apple’a https://podcasts.apple.com/pl/podcast/kazania-ks-zbigniew-pawe%C5%82-maciejewski/id1526946076, Spreaker https://www.spreaker.com/show/kazania_1 i innych miejscach – szukaj maciejewski kazania]

Przyzwyczajamy się do życia bez granic. Pakujemy walizkę, bierzemy dowód i lecimy sobie do Chorwacji czy Hiszpanii. I bardzo dobrze. Nie żal granic, które kojarzyły się z czekaniem, długimi odprawami, celnikami i kontrolami.

Są jednak granice, których znosić nie powinniśmy, które są potrzebne, o które trzeba walczyć.

Myślę o pewnych zasadach naszego życia, w których mieści się także nasza moralność.

Piewcy nowego porządku głosić będą, że wszystko można, wszystko wolno.

Otóż nie! Nie wszystko wypada, nie wszystko można, nie wszystko wolno. Są granice!

Jak spojrzysz na siebie, na swoje życie, to odkryjesz rozmaite siły, które buzują w tobie. Odkryjesz pragnienia, emocje, lęki, rozmaite myśli, nadzieje, chcenia. I dobrze, i to jest życie, ale musi to być ujęte w pewne ramy, poskromione, uporządkowane, opanowane.

To trochę jak tłok i cylinder. Jest spalanie, ale żeby zamienić to na pracę, to tłok musi być w cylindrze. Cylinder stanowi pewne granice. Tłok poruszając się w cylindrze, w swoich granicach, napędza samochód.

A gdy granice puszczą? Huk, błysk, trzask, może efektowny fajerwerk i… kupa smrodu i złomu.

Granice są potrzebne. „Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli.” (Rz 8,13)

Życie według ciała to te wszystkie energie i namiętności. Duch, który to potrafi okiełznać, to potrzebne nam granice.

Przywołać tu można obraz końskiej uzdy. Daje ona panowanie nad zwierzęciem, pozwala utrzymać, kierować.

A teraz przywołajmy obraz człowieka, który pozbawiony jest wszelkich hamulców i ograniczeń. O takim człowieku bez-uzdy, mówimy „wyuzdany”. To nie jest komplement.

Są granice! Dobrze jest panować nad sobą, być opanowanym.

Stawiajmy granice! Stawiajmy granice sobie, swoim dzieciom, swojemu mężowi, swojej żonie, wszystkim.

Czy to tłumienie wolności? Nie, to raczej dobra szkoła, która pomoże odnaleźć się w życiu i dobrze je przeżyć.

Zobaczmy dziecko, które jest wychowywane bez żadnych granic, któremu wszystko wolno, który ma zaspokojone wszelkie zachcianki, który realizować może wszelkie swoje pomysły. Mówimy o tym „wychowanie bezstresowe”.

Życie w raju, które sprawia, że dziecko zaczyna wierzyć, że jest centrum wszechświata, że wszystko i wszyscy kręcą się wokół niego.

A potem to dziecko, to słoneczko, idzie do przedszkola i do szkoły i spotyka się, i zderza z dwudziestką takich słońc. I… czarna dziura. A to tylko wstęp do życia, do pracy, do prawdziwych problemów.

Są granice! I dobrze, że są granice, i trzymajmy się tych granic.

Powiem teraz może rzecz dziwną… Trzymajmy się granic, nawet jak je przekraczamy. Co chcę przez to powiedzieć?

Źle, gdy przekraczamy granice, pewne normy, zasady, przykazania. Jeśli jednak uznajemy, że coś zostało przekroczone, złamane, to mamy szansę na powrót i odnalezienie się.

Czasem przelezie się przez płot na cudze jabłka, ale płot zostaje. Zostaje świadomość co jest moje a co cudze, co jest dobre a co złe. Zawsze można wrócić na właściwą stronę.

Prawdziwa bieda jest wtedy, gdy płot przewracamy, gdy ogłaszamy, że nie ma barier, że wszystko wolno, nie ma norm, nie ma przykazań, wszystko można, wszystko wolno.

Taka perspektywa (świat bez płotów) może jednak być dla kogoś atrakcyjna, powabna, kusząca. Co jest w niej takiego złego, by przed nią uciekać?

Na początku, gdy zaczyna się brykanie, to rzeczywiście może się to okazać pociągające i atrakcyjne. Dopiero po czasie zauważamy problem.

Jak nie masz „płotów”, jak nie masz granic, to w pewnym momencie zauważasz, że nie wiesz gdzie jesteś. Bez „płotów” i granic tracisz punkty odniesienia, tracisz orientację. Bez orientacji stajesz się zagubiony, stajesz się zgubionym człowiekiem. To nie jest atrakcyjna perspektywa. To jest bieda!

Ewangelia pokazuje zupełnie inną perspektywę. Jest to perspektywa, w której nie ma brykania, jest za to związanie się z Jezusem. Jezus zaprasza: „Weźcie moje jarzmo na siebie”. (Mt 11,29a)

Jarzmo jednak źle nam się kojarzy! Wolelibyśmy go uniknąć. Tymczasem jarzma nie unikniesz – takie jest życie. Masz tylko do wyboru – być w tym jarzmie z Jezusem albo być sam.

Dla zrozumienia trzeba wiedzieć czym jest jarzmo. To urządzenie, które spinało ze sobą parę zwierząt, by orały czy coś ciągnęły. Co do zasady musiała być para. Jedno zwierzę w jarzmie niczego nie zdziała, najwyżej się porani.

Jezus zaświadcza o wyjątkowości swojego jarzma. „Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,30) Potraktuj to jarzmo jako swoją asekurację.

Są granice, które są potrzebne, o które trzeba walczyć. Są zasady, których nie powinniśmy przekraczać. Są ograniczenia, które powinniśmy rozumieć, są przykazania, które powinniśmy szanować.

Są granice, jest „płot”. Nawet jeśli zdarza ci się go przeskoczyć, to go nie przewracaj. Chyba, że wolisz kupę smrodu i złomu.


1 komentarz do “Są granice

  1. Bóg zapłać za kazanie.
    Pochwalam i popieram życie z zasadami i ,,granicami”. Dlaczego? Ponieważ pragnę być lepszym. Czlłowiek nie żyje tylko dla siebie. Został powołany do życia, aby jak nasz Zbawiciel być odpowiedzialnym za drugiego człowieka. Za jego życie, nie tylko te ziemskie ale również wieczne. Bez przykazań, bez zasad, bez ganic nie da rady tego osiągnąć. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *