Opublikowano 1 komentarz

Świąteczny Przekładaniec

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Uroczystość Narodzenia Pańskiego; (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); Aklamacja; (J 1,1-18); Winnica 25 grudnia 2020.

W Ewangelii usłyszeliśmy słowa: „Łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.” (J 1,17b) Zatrzymajmy się przy nich, odkryjmy ich znaczenie.

Zacznijmy jednak od pytania: Czy chrześcijaństwo może być atrakcyjne?

Odpowiedź na to pytanie będzie różna, w zależności od tego jak rozumieć będziemy chrześcijaństwo i jak głęboko sięgać będziemy do istoty rzeczy.

Najpierw, tak po wierzchu, to chrześcijaństwo może być atrakcyjne. Najlepiej to widać chyba w Boże Narodzenie i na przykładzie dziecka. Najpierw Wigilia, gdzie wszyscy starają się być mili, potem pod choinką prezenty, potem kolędy w kościele, każda inna a każda wspaniała. Potem żłóbek z siankiem i wielkimi figurami, i aniołek co kiwa główką jak się wrzuci złotówkę. Aż nie chce się wychodzić z kościoła. Chrześcijaństwo jest atrakcyjne.

Potem jednak, przyznajmy to, chrześcijaństwo traci na atrakcyjności. Te przykazania, obowiązki i wymagania. Ciągle do kościoła, do spowiedzi. Ciągle pamiętaj o pacierzu i o tym, by nie jeść mięsa w piątek.

A potem jest jeszcze gorzej. Nie wszyscy do tego dochodzą, bo wielu po wyrośnięciu z aniołka czy murzynka, co kiwa głową, zatrzymuje się na całe życie na tej płaszczyźnie przykazań i obowiązków.

Kto jednak schodzi głębiej odkrywa prawdziwą gorycz.

Odkrywa to, że jak bardzo by się nie starał, to zawsze będzie za mało. Odkrywa, że nie może sobie kupić zbawienia, zasłużyć sobie na nie dobrymi uczynkami. Ile by ich nie uzbierał, położony na wadze okaże się za lekki.

Gorycz głębi chrześcijaństwa to odkrycie prawdy o tym, że jest się grzesznikiem – brudnym, paskudnym, śmierdzącym grzesznikiem.

Gorycz chrześcijaństwa, tego pogłębionego, to odkrycie prawdy, że do nieba idzie się przez żebractwo – trzeba prosić o łaskę. Nie oczekiwać tego co się słusznie należy, ale prosić o to, co się nie należy a czego się bardzo pragnie.

Gorzkie to i smutne. A wszystkiemu winien Jezus Chrystus, bo „łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.” (J 1,17b)

Łaska i prawda to terminy, które ładnie brzmią, ale naprawdę są trudne do przyjęcia i przełknięcia.

Zobaczmy jak często w relacjach międzyludzkich możemy słyszeć: „nie robisz mi łaski”, „łaski bez”, „nie potrzebuję łaski”, „nie chcę łaski”, „obejdę się bez niczyjej łaski”.

Nie lubimy być na czyjejś łasce. Chcemy być silni, mocni, niezależni. Chcemy być panami i mieć pod kontrolą siebie i wszystko wokół.

Nie lubimy się prosić.

I to nie lubienie przenosimy na Boga. Chcielibyśmy błysnąć przed Bogiem, zasłużyć na pochwalę, zaimponować.

A tu okazuje się, że mamy prosić o łaskę, mamy żebrać.

Gorzkie i upokarzające.

Słowo „prawda” też brzmi pięknie i szlachetnie, ale odkrywa swoją gorycz, gdy jest to prawda o nas. Ta najgłębsza, najskrytsza. Prawda o naszym grzechu i nieprawości.

Bolesny bywa upadek z wysokości mniemania o sobie do poziomu prawdy o nas.

Znowu gorycz i upokorzenie. Chrześcijaństwo w niczym nie jest atrakcyjne.

Jednak nie jest to jeszcze cała prawda o chrześcijaństwie.

By ją poznać, trzeba zejść jeszcze niżej.

A niżej jest już tylko miłość Boga.

To właściwy opis rzeczywistości – jestem brudnym, paskudnym i śmierdzącym grzesznikiem, ale ta nędza kochana jest przez Boga.

Jestem słaby i ciągle za lekki, ale nie przestaję być dzieckiem Bożym.

Potrzebuję ratunku, zbawienia i łaski, ale tak jak ratunku i pomocy szuka dziecko u ojca i matki. To nie upokarza.

Dopiero gdy dotrzesz do tej miłości, gdy jej doświadczysz, zaczynasz ogarniać czym jest chrześcijaństwo. Znowu staje się ono atrakcyjne i nie jest to już atrakcja świątecznych prezentów, sianka, kolędy i kiwającej się główki.

Odkrywasz miłość i prawdziwe życie. Odkrywasz sens. „Na początku było słowo.” (J 1,1a) Logos to nie tylko słowo, ale także sens.

I nagle ten cały bałagan tysięcy puzzli układa się w jeden, spójny i piękny obraz.

Tylko trzeba zejść w głąb, i w głąb, i w głąb. Dojść do istoty rzeczy. Wtedy zrozumiesz czym jest łaska a prawda przestanie być gorzka.


Z mamą i tatą do Pierwszej Komunii – program przygotowania

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Przygotowanie-do-Pierwszej-Komunii/34

1 komentarz do: “Świąteczny Przekładaniec

  1. … wlasnie docieram do tej milosci, nieskonczonej, pieknej.
    Zabralo mi to troche czasu ( dobijam do 70-ki) jestem Jemu nieskonczenie wdzieczna, ze ON dal mi ten czas, musial wierzyc we mni, ze sie opamietam. Teraz to juz tylko proszenie , na kolanach, nie mam nic. Mowia ze bedziemy rozliczani z milosci, tak bylo jej duzo, ale wlasnej. Pozostaje tylko Jego Boga, milosierdzie i tego trzymam sie kurczowo.
    Bog zaplac za kazanie, niech Nowonarodzony Jezus blogoslawi, Bozena

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *