Opublikowano 2 komentarze

Bramka A, bramka B

II Niedziela Zwykła, (1 Sm 3,3b-10.19); (Ps 40,2 i 4ab.7-8a.8b-10); (1 Kor 6,13c-15a.17-20); Aklamacja (J 1,41.17b); (J 1,35-42); Winnica 14 stycznia 2024.

Stoisz sobie a przed tobą są dwie bramki, bramka A i bramka B. Bramka A ma tytuł „wstań i biegnij”, bramka B ma tytuł „wróć i połóż się spać”. Którą bramkę wybierasz?

Do małego Samuela przemówił Bóg, przemawiał trzykrotnie. Samuel trzy razy zrywał się i biegł, i trzy razy słyszał dobrą radę „wracaj i kładź się spać”.

Bóg przemówił po raz czwarty. Samuel wstał z gotowością słuchania i służenia. Powiedział: „Mów, bo sługa Twój słucha”. A mógł sobie pospać!

Którą bramkę wybierasz? Bramkę „wstań i biegnij”, czy bramkę „wróć i połóż się spać”?

Wydaje się niektórym, że Bóg przemawia do człowieka niezwykle rzadko, raz na milion, że są to ekstremalnie rzadkie przypadki.

To nie tak. Bóg przemawia do człowieka częściej, dużo częściej, powiem, że jeden na jeden, czyli do każdego. Bóg mówi do każdego człowieka, do każdego ma coś osobistego do powiedzenia, dla każdego ma swój plan, każdemu rozdaje bardzo indywidualne zadania.

Te plany i zadania, ten osobisty plan Boga dla człowieka może być bardzo różny, dotykać wielu sfer. Dzisiaj jednak, gdy czytania ukazują nam małego Samuela, który służy w przybytku – świątyni, myśl moja biegnie ku naszemu kościołowi, naszej parafialnej świątyni, której możemy wszyscy służyć w liturgii.

Liturgia nie jest teatrem a z całą pewnością nie jest teatrem jednego aktora. To nie może być dzieło księdza, który wszystko robi sam. A czasami tak bywa.

Czy wiecie o tym, że są parafie, gdzie ksiądz sam zbiera tacę? Nie mówię o sytuacji gdzie jeden ksiądz odprawia a drugi zbiera na tacę. Chodzi o coś innego, ten sam ksiądz odprawia i sam zbiera na tacę. Przerywa Mszę Świętą, odchodzi od ołtarza i w ornacie wędruje z koszykiem po kościele, nawet na chór wejdzie.

Wielce żenująca sytuacja. Jeśli ten ksiądz myśli, że on to zrobi najlepiej, jest to żenujące. Jeśli chciałby, by ktoś mu pomógł a nie ma nikogo, bo wszyscy to mają gdzieś, to także jest żenujące.

Dobrze, że u nas tak nie ma. Dobrze, że są osoby i jest ich coraz więcej, które potrafią wziąć koszyk i zebrać tacę a potem, po Mszy Świętej pójść do zakrystii i ją policzyć.

Czy wiecie o tym, że są takie parafie, gdzie nie ma nikogo kto przeczytałbym czytania mszalne i modlitwę wiernych? Ksiądz robi to sam. Czasem taki ksiądz myśli, że nikt nie zrobi tego lepiej, częściej nie ma nikogo, kto chciałby to zrobić. Tak czy siak, żenada.

Dobrze, że u nas są dorośli, którzy czytają w kościele. Tak powinno być. A gdy czytających jest więcej to powinni między siebie rozdzielić czytania. Jedna osoba przeczyta pierwsze czytanie, druga osoba zaśpiewa psalm, jeszcze inna osoba przeczyta drugie czytanie, jeszcze inna niech przeczyta modlitwę wiernych.

A czy wiecie, że są już parafie, gdzie nie ma ministrantów? Ksiądz sam jest przy ołtarzu, dzień w dzień, świątek i piątek. Przykra i żałosna sytuacja.

Dobrze, że u nas są ministranci, dobrze, że są także ministranci dorośli, że są szafarze. Liturgia to rzecz poważna i tę powagę podkreślają ludzie dojrzali i poważni przy ołtarzu.

Dobrze jeśli przy ołtarzu staje dziecko, ale jeszcze lepiej gdy staje ojciec z synem. Tak u nas bywa i jest to piękny widok.

Mówię o tym wszystkim nie bez powodu.

Dobrze, że mamy zbierających na tacę, czytających, śpiewających, służących do Mszy Świętej. Rzecz w tym, by było nas więcej, dużo więcej.

I mam przekonanie, że wielu z was Bóg woła po imieniu do tych zadań. „Samuelu, Samuelu”, „Pawle, Pawle”, „Małgorzato, Małgorzato”, „Anno, Anno”.

A ty? A ty stoisz przed bramką. Bramka A to „wstań i biegnij”, bramka B to „wróć i połóż się spać”. Którą bramkę wybierasz?

Może Bóg woła na ciebie już od dawna. Może ten głos usłyszałeś dopiero teraz. Niezależnie od czasu powiedz wreszcie „mów, bo sługa Twój słucha”. Zgłoś wreszcie swą gotowość.

Przełam się i wreszcie weź ten koszyk na tacę. Masz predyspozycje do czytania i śpiewania, zrób to wreszcie! Służyłeś jako dziecko do Mszy Świętej, wróć do ołtarza. Nie służyłeś nigdy, nauczysz się!

Trzeba tylko chcieć! Pomyśl, czy czasem Bóg cię nie wzywa?

Ważna rzecz… Tu nie chodzi o popisywanie się, pokazywanie się. Jeśli masz takie intencje, to raczej wracaj i połóż się spać. Wrócisz jak dorośniesz!

W liturgii bowiem nie chodzi o popisywanie się, ale chodzi o służenie. Służenie Bogu i ludziom.

Do tacy nie potrzebujesz się zgłaszać, po prostu idziesz i zbierasz. Co do czytania czy służenia zgłoś do mnie swoją gotowość. Przyjdź i powiedź „jestem gotowy”. Powiem ci „co i jak”.

A jeśli JUŻ zbierasz na tacę, czytasz, śpiewasz, służysz? To pójdź tropem dzisiejszej Ewangelii, tropem Andrzeja!

Andrzej jest tym, który przyprowadza. Przyprowadził do Jezusa Piotra.

Zawsze będą tacy, którzy sami się zgłoszą, ale także zawsze będą tacy, których trzeba przyprowadzić, wziąć za rękę i przyprowadzić.

Potrzebni są zatem w Kościele ci, którzy przyprowadzają. Pomyśl, kogo powinieneś przyprowadzić?

Służenie w Kościele zawsze powinno się rodzić z poczucia obdarowania, z wdzięczności. Widzę co Bóg dla mnie zrobił , jestem wdzięczny i służę, jak umiem.

Jak w dzisiejszym psalmie: „Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy. Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: >>Oto przychodzę. W zwoju księgi jest o mnie napisane: Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże.<<”

Bóg cię woła! Po imieniu! Trzy razy na dzień!

Nie kładź się spać! Usłysz i powiedz: „mów, bo sługa Twój słucha”.

Zgłoś swoją gotowość.

Stoisz sobie a przed tobą są dwie bramki, bramka A i bramka B. Bramka A ma tytuł „wstań i biegnij”, bramka B ma tytuł „wróć i połóż się spać”. Którą bramkę wybierasz?


2 komentarze do “Bramka A, bramka B

  1. Bardzo dziękuję za księdza kazania. Często są one dla mnie inspiracją. Pozdrawiam ks. Czesław

  2. Dużo by pisać. W mojej poprzedniej parafii ksiądz sam… (dużo), bo… (zostawię, choć większość wie dlaczego, szczególnie w przypadku tacy..). W obecnej jeden z księży zapraszał ludzi do czytania. Było pięknie. Zgłaszali się ci, którzy czuli się na siłach. Czasem brzmiało to tak przejmująco. Skończyło się. Widać, pozostałym się nie podobało. Teraz jest jedna i ta sama pani, która beznamiętnie czyta (na tej mszy , na którą chodzę).
    Ale dość narzekania, bo jeszcze jest druga kwestia – TEGO mówienia. Kto z nas nie miał w życiu światła, takiego wewnętrznego głosu żeby czegoś tam nie powiedzieć czy nie zrobić, a mimo to powiedział czy zrobił. Pamiętacie to uczucie przegranej, to uczucie porażki, bo nie posłuchaliśmy TEGO głosu i się źle podziało? Albo odwrotnie. Zrobiliśmy. Posłuchaliśmy. Pamiętacie jakie dobre rzeczy się zadziały? Ostatnio przed egzaminem, czułam co jeszcze powinnam przeczytać. Przekombinowałam, przeczytałam to co sama ustaliłam. I na egzaminie na koniec… dostałam to co chodziło we mnie, że jeszcze to, ale tego nie. zrobiłam. Piszę o tym, bo od dawna wiem, że trzeba słuchać TEGO głosu, a jednak… znów dałam się zwieść.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *