17. Niedziela Zwykła, B; (2 Krl 4, 42-44); (Ps 145 (144), 10-11. 15-16. 17-18); (Ef 4, 1-6); Aklamacja (Łk 7, 16); (J 6, 1-15); Winnica 25 lipca 2021.
Dzisiejsza Ewangelia opisuje, że za Jezusem szły tłumy. Opisuje też, że tłumy te, w euforii po rozmnożeniu chleba i ryb, chcą obwołać Jezusa królem.
Wydawać się może, że powinno to cieszyć. Powinno nam przecież zależeć, by Jezus porywał tłumy i by te tłumy uznawały w nim króla.
W opisanej historii jest jednak drugie dno. Podana jest przyczyna, dla której tłumy szły za Jezusem. Tą przyczyną były cudowne znaki, aura sensacji związana z Jezusem.
„Szedł za Nim wielki tłum, BO widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali.” (J 6,2)
Fragment zaś kończy się tym, że Jezus poznając zamiary tłumu, chęć porwania Go i uczynienia królem, usuwa się spośród tłumu. Nie chce tego.
I ja mu się nie dziwię. Co to za król, który jest porwany?
Ten tłum z Ewangelii tak naprawdę nie potrzebował Jezusa, tylko rozrywki i piekarni. Żadne zaskoczenie, zawsze tak było: „chleba i igrzysk”.
I tylu było królów i cesarzy, którzy tak naprawdę nie rządzili, tylko byli zakładnikami ludu, mieli dawać chleb i dawać rozrywkę. Czasem były to walki gladiatorów, czasem gala Disco Polo. Czasem rozdawano zboże a czasem zasiłki i dotacje.
Nie na tym ma polegać ludzka więź z Jezusem.
Ta więź to przyjaźń i miłość, która jest trwalsza od bułki z masłem. Przyjaźń i miłość, która jest na dobre i na złe, w sytości i głodzie.
Przyjaźń i miłość, która jest stała!
Kocham cię, kiedy rozmnażasz mi chleb. Kocham cię, gdy tego chleba nie mam. Bez względu na okoliczności wierzę, że jestem z Tobą, w twoich rękach.
Kocham cię, gdy wyciągasz mnie i ratujesz z pieca ognistego. Kocham cię, gdy wróg obcina mi język i wydłubuje oczy.
Łatwo wierzyć przy ładnej pogodzie, w pokoju i zdrowiu, z pełnym żołądkiem, w miękkim fotelu. Wiara jednak weryfikuje się w trąbie powietrznej, prześladowaniu, chorobie i niewygodzie.
Gdy byłem młody, na oazach śpiewaliśmy piosenkę „Choćby figi nie zakwitły”.
Chciałbym przypomnieć jej tekst: „Choćby figi nie zakwitły, * a urodzaj winnic by znikł, * oliwy owoc wygniłby, * ziemia dała marny plon, * choćby owce wszystkie wybił ktoś, * a w oborach brakłoby krów, * jednak w Panu radość będę miał, * jednak w Panu radość będę miał. * Rozraduję się w Bogu zbawienia mego, * moją Mocą jest Pan.”
(nieco inna wersja: https://youtu.be/EDGOGloBUvc)
Jest to tekst oparty na końcówce księgi proroka Habakuka.
Oryginał jest bardziej radykalny. W piosence jest bowiem opisana ewentualność „choćby figi nie zakwitły”. W Biblii mamy opis rzeczywistości, klęski za klęską: „Drzewo figowe (…) nie rozwija pąków, nie dają plonu winnice, zawiódł owoc oliwek, a pola nie dają żywności, (…) trzody owiec znikają z owczarni i nie ma wołów w zagrodach. Ja mimo to w Panu będę się radować, weselić się będę w Bogu, moim Zbawicielu.” (Ha 3,17-18)
To jest wiara, ta prawdziwa, nie za bułkę z masłem.

Prosta Metoda Modlitwy





Kazanie prawdziwie piękne.. Dziękuję.
Ja dzis o poranku na balkonie przy książce i kawie w deszczu i słońcu oczekiwałam tęczy . Nie pojawiła się. Może następnym razem zobaczę 🤐🌈
Nawet gdy boli jak diabli, będę Cię chwalił.
Na youtube: Even When It Hurts (Praise Song) Live – Hillsong UNITED
Piękna piosenka. Dziękuję.
Dziekuje za bardzo madre slowa jak zawsze, i w tej homilii. Ks. Zbigniewie tej piosenki nie znam. Ale bylam wychowywana w Kosciele. ,,O Panie Boze dzieki Ci, zes mi Kosciola otwarl drzwi…,, Wiara jednak weryfikuje się …Panie Jezu prosze o sile i odwage na trudne chwile w zyciu…