Opublikowano 10 komentarzy

Gdzie dwóch lub trzech… Uczestniczę we wspólnocie Kościoła [Maciejewski]

Pełny tekst broszurki i zamieszanie wokół niej.

W listopadzie 2023 roku wydałem małą książeczkę “Gdzie dwóch lub trzech… Uczestniczę we wspólnocie Kościoła”, którą polecam jako maleńki upominek przekazywany rodzinie w czasie wizyty kolędowej.

Celem tej książeczki było pokazanie jedności i wspólnotowości Kościoła oraz wezwanie, by w tej wspólnocie aktywnie uczestniczyć. Było to podjęcie tematu roku duszpasterskiego, który znalazł się w podtytule książeczki.

Pierwszy rozdzialik książeczki pokazywał i przestrzegał przed pewnym rozłamem w Kościele polegającym na istnieniu w Kościele wyizolowanych, zamkniętych i darzących się wzajemną nieufnością dwóch grup – świeckich i duchownych. Nazywam to największą herezją w Kościele. I zachęcam do jej przezwyciężenia.

Drugi rozdzialik nawiązuje do sakramentu chrztu i związanej z nim godności i zadań każdego wiernego. Przez chrzest uczestniczymy wszyscy w potrójnej misji Chrystusa – prorockiej, kapłańskiej i królewskiej.

Trzeci wyraża przekonanie, że Duch Święty może mówić do Kościoła także przez najmniejszych i “ostatnich”. I warto tego głosu posłuchać.

Czwarty jest prostym wezwaniem do zaangażowania się we wspólnotę Kościoła.

Ta prosta i w założeniu niewinna książeczka spotkała się z wrogą reakcją portalu PCh24.pl, który książeczkę, autora oraz mojego biskupa (który książeczkę zaakceptował), bezpardonowo zaatakował. Portal PCh24.pl firmowany jest przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi.

23 listopada 2023 ukazał się tekst Pawła Chmielewskiego: Nie bierz tej „książeczki” od księdza po kolędzie. Wideo, które powstało później UWAGA! NIE BIERZ TEJ “KSIĄŻECZKI” OD KSIĘDZA PO KOLĘDZIE powtarza tezy tekstu – jedni wolą czytać inni oglądać a raczej słuchać. Książeczka została, także na łamach PCh24 skomentowana (i skrytykowana) przez dwóch Księży Profesorów. Są to teksty: O. prof. Dariusz Kowalczyk o broszurze z Płocka: Duchowość wspólnoty czy… antysacerdotalizm? Oraz Ks. prof. Bortkiewicz TChr o „synodalnej” broszurze z Płocka. Zdecydowane słowa.

Rzecz została potem zreferowana przez fakt.pl Kontrowersyjny pomysł księdza. Będzie rozdawał to podczas kolędy, o2.pl Będą rozdawać podczas kolędy. Niektórym to się nie podoba oraz Frondę P. Chmielewski: Jeśli podczas kolędy ksiądz da ci tę książkę – nie bierz jej.

Cóż mogę powiedzieć?

Dziękuję za reklamę i za to, że nie przekręcono nazwiska. Nakład 80.000 egzemplarzy rozszedł się i jest rekordowy – żadnej wcześniejszej książeczki kolędowej (wydajemy coś podobnego co roku) w takim nakładzie nie wydrukowaliśmy.

A co można powiedzieć o krytyce? Moim zdaniem niesłuszna, krzywdząca, miejscami obraźliwa. Najczęściej jest to polemika z wymyślonymi tezami, których w książeczce zwyczajnie nie ma albo dygresje idące daleko od treści. Najciekawszą jest krytyka poczynań prof. Zuhlenera, promotora pracy doktorskiej bpa Szymona Stułkowskiego, który zaakceptował treść książeczki. To jeszcze lepsze niż dziadek w Wehrmachcie.

Nie podejmę z tekstami żadnej polemiki, bo nie mam przekonania, że ma to jakiś sens. W tej wojnie argumenty nie mają żadnego znaczenia a stawiane pytania są tylko po to, by natychmiast dać na nie swoją jedynie słuszną odpowiedź. Przy okazji pytań… Na każdym etapie moi krytycy mieli przed sobą mój telefon i adres mailowy. Nie skorzystali, choć niektórzy byli wprost do tego zachęcani.

Krytyczne teksty linkuję powyżej, poniżej zamieszczam pełen tekst książeczki a jeszcze niżej plik z wersją książeczki na czytniki w epub, azw3, mobi oraz PDF w formacie A4. Do bezpłatnego korzystania i bezpłatnego rozpowszechniania.

Jeśli ktoś jest zaniepokojony krytyką niech poczyta sobie teksty krytyczne i porówna z książeczką. I niech wyciągnie WŁASNE wnioski. Jeśli ktoś jednak prezentuje chore myślenie – trudno, jest mi z tym źle, ale nie potrafię leczyć.

Jedną rzecz jednak napiszę jako pewną ciekawostkę. Chodzi o okładkę. Rysunek specjalnie mi się nie podoba, ale to kwestia estetyki. Krytycy piszą jednak: Na okładce widzimy trzy obejmujące się postaci: kobietę i dwóch mężczyzn, z których jeden jest (chyba) księdzem [Chmielewski], …Poczynając od okładki, która przedstawia młodą kobietę i dwóch młodych złączonych krzyżem. Para małżeńska z przyjacielem? Trójkąt małżeński? Związek polimorficzny? Cóż, wiem, że jeden z tych mężczyzn ma na szyi, na podkoszulku krzyż. Czy jednak jest to wystarczające do rozpoznania w tym mężczyźnie kapłana? [Bortkiewicz].

W odpowiedzi pozwolę sobie zamieścić moją “rozmowę” z CzatGPT, który zrobił ten rysunek:

Pierwsze polecenie:

Jak widać czasem ChatGPT szaleje

Drugie polecenie:

To nie było do końca to o co mi chodziło

Ostatnie polecenie:

To nie jest orientacja portretowa, ale poddałem się i wybrałem tę wersją.

Proszę to porównać z tym co “widzą” krytycy.

Zapowiedzi

Jeszcze przed samą burzą miałem zamiar treści i tezy tej książeczki rozszerzyć do rozmiarów czterech rekolekcyjnych nauk. Jeden z księzy zapraszając mnie na adwentowe rekolekcje chciał, by tematyka dotknęła tematu roku duszpasterskiego “Uczestniczę we wspólnocie Kościoła”.

Cóż teraz? Jestem jeszcze bardziej zmotywowany. Nauki powstają a po wygłoszeniu wydane zostaną w formie książki. Zapewne w styczniu 2024 roku rzecz się ukaże


A poniżej już tekst i pliki:


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

Gdzie dwóch lub trzech…

Uczestniczę we wspólnocie Kościoła

Winnica 2023

© Copyright by Fundacja Nasza Winnica

© Copyright by ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

Redakcja: zespół

ISBN 978-83-964291-5-5

Fundacja Nasza Winnica

pl. Jana Pawła II 3, 06-120 Winnica

http://funawi.pl fundacja@funawi.pl

tel.  501 231 895

Wstęp

Radzę zamykać garaż! Jeśli nie będziesz tego robił, to któregoś dnia możesz w swoim garażu znaleźć… małe kociaki. Chyba, że marzysz o takich małych kociakach, wtedy garaż trzymaj otwarty.

Ja tę przygodę mam już za sobą. Nie wiem, czy kocięta zostały porzucone przez kocią mamę czy zostały przez złych ludzi podrzucone, koniec końców znalazły się w moim garażu.

Znalazłem je w chłodny październikowy poranek. Siedziały na starej kanapie przeznaczonej do wywiezienia na śmieci. Przytulone do siebie tworzyły jedną kocią kulę.

Małe kocięta, ale wiedziały, że w parę lub trójkę jest cieplej, bezpieczniej i lepiej.

I o tym będzie opowiadała ta mała książeczka – o wspólnocie, której wszyscy potrzebujemy. O wspólnocie Kościoła. O tym, że razem w niej uczestniczymy i że razem jest lepiej!

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski – funawi.pl

Największa herezja

Przyszło nam żyć w czasach dużych niepokojów, które ogarniają świat. Nie jest wolny od tych niepokojów i Kościół. Podziały, spory, czasem otwarte wojny, oskarżanie się wzajemne o herezje, upadek autorytetów.

Nie chcę włączać się w ten nurt doraźnych utarczek, ale zejść do „piwnicy”, by przyjrzeć się fundamentom. Od fundamentu bowiem zależy bardzo wiele, gdy fundamentu brakuje albo jest źle położony, to wszystko zaczyna pękać i sypać się.

Jestem już w tej „piwnicy”… Co widzę? Nie jest dobrze! Widzę istotny błąd konstrukcyjny. Kościół zbudowany jest na dwóch oddzielnych płytach, które inaczej pracują, mają inną dynamikę. Przez to „budowla” Kościoła rozjeżdża się, pęka pod własnym ciężarem.

Te dwie płyty to księża i świeccy w Kościele. Problem nie polega na tym, że są księża i są świeccy, ale że są oni niejako obok siebie, osobno, że są podzieleni.

Podział polega na uznaniu, że te grupy rządzą się odmiennymi prawami, że pewne wymagania Ewangelii dotyczą jednych, a nie dotykają drugich, że jedni są w Kościele na serio, a drudzy „tak trochę”, że jedni mają prawo głosu, a drudzy tylko prawo dawania na tacę, że jedni są lepsi, a drudzy jacyś gorsi.

Parafrazując pewną ideę: Wszyscy w Kościele są równi, ale… niektórzy są równiejsi.

I to jest największa herezja w Kościele!

Nie ustanie ona póki duchowni o świeckich będą mówić „oni”. Nie ustanie, póki świeccy o księżach mówić będą „oni”.

Nie ustanie póki duchowni i świeccy nie odkryją słowa „MY”.

Gdy świeccy głoszą „MY jesteśmy Kościołem”, to błądzą. Gdy księża myślą o sobie, że to „MY jesteśmy Kościołem”, to także błądzą.

Duchowni i świeccy „RAZEM są Kościołem”! Nie osobno, ale RAZEM. Nie obok siebie, ale RAZEM. Nie jedni nad drugimi, ale RAZEM.

Odkrycie tej prawdy to absolutnie konieczna naprawa fundamentu Kościoła.

Twój chrzest

Czy pamiętasz swój chrzest? Zapewne nie! Przypomnę zatem pewien obrzęd do którego chcę nawiązać w tym miejscu.

Po samym chrzcie ksiądz zanurzył swój palec w małym naczynku z olejem a potem na twoim czole uczynił znak krzyża i pomodlił się tak:

„Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony(a) do ludu Bożego, wytrwał(a) w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne.”

O czym mówi ta modlitwa? O tym, że ochrzczony zostaje włączony do wspólnoty Kościoła. Nie jest kandydatem, nie ma miejsca tylko na trybunach jako kibic, nie grzeje ławki rezerwowych, ale wybiega na murawę. Bierze udział w grze.

Modlitwa mówi o jedności z Chrystusem! Ochrzczony, przez tę jedność, uczestniczy w potrójnej misji Chrystusa: prorockiej, kapłańskiej i królewskiej. Ochrzczony JEST prorokiem w Kościele, JEST kapłanem w Kościele, JEST królem w Kościele.

To nie są jedynie pobożne etykiety, to poważne i odpowiedzialne zadania.

Misja prorocka

Prorok może kojarzyć się z dziwnym, długowłosym starcem z jeszcze dłuższą brodą, który w zawiłych słowach ogłasza przyszłość.

Prawda o proroku jest jednak inna. Prorok to ktoś, kto rozpoznaje Bożą wolę i rozpoznaje, że powinien ją przekazać innym. Tym, który najlepiej rozpoznaje wolę Boga jest Jezus Chrystus. On tym samym staje się Prorokiem dla świata. Wierni zjednoczeni z Chrystusem stają się nauczycielami i przewodnikami dla innych.

I nie trzeba jechać do Afryki, by nauczać innych, ani zostawać etatowym katechetą, ani wejść w kolejkę kazań w parafialnym kościele.

Można nie ruszać się z miejsca i nie zmieniać swojej pracy a okazje same przyjdą. Będzie to twoja rodzina (dzieci!), twoja praca, wszyscy, których spotykasz.

I absolutnie nie trzeba zapuszczać brody! Przeciwnie, jeśli ją już mamy, to trzeba o nią zadbać tak samo jak o całego siebie, by nie być dziwakiem dla świata, ale przekonującym człowiekiem, którego słowo się ceni i szanuje.

Misja kapłańska

Wydaje się niektórym ludziom, że ksiądz ma jakieś lepsze dojścia, wejścia do Pana Boga. Nie ma!

Kapłan to po łacinie pontifex, czyli dokładnie ten, który buduje mosty. W domyśle między ludźmi a Bogiem. Kapłan jest zatem pośrednikiem.

W Nowym Testamencie jest tylko jeden „kapłan – pośrednik”. Jest nim Jezus Chrystus. Kto ma łączność z Chrystusem ma łączność z Bogiem. Każdy wierny, każdy ochrzczony (zjednoczony z Chrystusem), ma bezpośredni dostęp do Chrystusa, co za tym idzie także do Boga. Nie potrzebuje pośredników.

Dlatego mówimy o powszechnym kapłaństwie wiernych. Każdy wierny zakorzeniony jest w Bogu i każdy wierny może być łącznikiem między Bogiem a światem.

Każdy wierny składając duchowe ofiary i modląc się uczestniczy w misji kapłańskiej Chrystusa.

Misja królewska

Jezus jest Królem! A wszyscy z Nim zjednoczeni współkrólują.

Pamiętajmy tylko, że królowanie Chrystusa (i nasze królowanie) nie jest z tego świata. Tu nie chodzi o siedzenie na tronie, używanie życia i wyciskanie podatków ze swoich poddanych.

Prawdziwy król to ten, który troszczy się o powierzonych jego opiece ludzi. Król dba o bezpieczeństwo, ład i porządek. Troszczy się o zabezpieczenie wszelkich potrzeb.

Czy widzisz już jak możesz uczestniczyć w misji królewskiej Chrystusa? Jak możesz troszczyć się o swoich bliskich, o swoją parafię, ojczyznę, świat? To zadanie dla wszystkich, nie tylko dla księdza.

Jezus jest Królem a ty razem z Nim!

Najmniejszy i najmłodszy

Słyszałeś o synodzie? Tym „synodzie o synodalności”? To brzmi trochę jak masło maślane, z tym tylko, że o maśle mamy jakieś pojęcie a o synodzie?

Synod to greckie słowo oznaczające wspólną drogę, wspólne maszerowanie. W praktyce oznacza to spotkanie biskupów, na które zaprasza się także świeckich, by wraz z papieżem rozeznali to co Bóg chce DZISIAJ powiedzieć do Kościoła.

A może nie tyle powiedzieć co przypomnieć, bo wszystko co Bóg chciał powiedzieć ludziom powiedział już w swoim Synu.

Światłem dla Kościoła dzisiaj jest to, że synodalność powinna dotyczyć nie tylko biskupów w Rzymie, ale powinna stać się normą i stylem życia Kościoła w każdej wspólnocie i w każdej parafii.

„Wspólna droga i wspólne maszerowanie”, by w czasie tej drogi spotkać Jezusa i rozpoznać Jego wolę wobec Kościoła.

Synodalność to przekonanie, że Duch mówi do swojego Kościoła i ten głos można usłyszeć.

Jest to też przekonanie, że ten głos mogą słyszeć nie tylko ci „równiejsi w Kościele”, ale wszyscy. Duch może przemówić także przez (po ludzku) najmniejszego, najmłodszego, będącego także na marginesie.

Posłuchaj takiej historii… Pewna parafia przeżywała Uroczystość Bożego Ciała. Po sumie miała ruszyć procesja eucharystyczna do czterech ołtarzy.

To spore zadanie logistyczne. Najpierw trzeba dopilnować, by te ołtarze powstały, zadbać o nagłośnienie, zmobilizować asystę i pokierować porządkiem.

Był tam proboszcz, który miał to wszystko w jednym palcu, doświadczony, od wielu lat w tej parafii.

I wszystko szło swoim porządkiem – krzyż, chorągwie, feretrony, ministranci, dziewczynki sypiące kwiatami.

Szedł i sam proboszcz z monstrancją pod baldachimem niesionym przez najbardziej zasłużonych mężczyzn w parafii.

Jedynym zgrzytem był mały ministrant, z tych najmniejszych, przedkomunijnych, który plątał się pod nogami proboszcza.

Plątał się i co jakiś czas ciągnął proboszcza za albę.

– Czego chcesz? – zapytał wreszcie a raczej warknął proboszcz.

– … bo ksiądz nie włożył Najświętszego Sakramentu do monstrancji!

Czy tak było naprawdę? Nie wiem! Jednak NAPRAWDĘ Bóg może przemówić przez najmłodszego, najmniejszego, będącego na marginesie. I naprawdę może to być głos pełen mądrości, prostoty i rozsądku.

Przypomnij sobie historię małego Samuela – to pierwsze trzy rozdziały wzięte z Pierwszej Księgi Samuela (1Sm 1-3). Weź Biblię i poczytaj!

Oto mały Samuel został oddany do służby w przybytku, gdzie kapłanami był Heli i jego synowie.

Bóg przemówił, a miał co do powiedzenia, bo wiele rzeczy w tym Bożym przybytku toczyło się nie tak jak powinno.

Przemówił, ale nie do Helego, nie do jego dwóch synów, nie przemówił do arystokratów, wodzów, ówczesnych VIP-ów, ale do małego Samuela.

Dzisiaj także w Kościele (Bożym Przybytku) nie wszystko toczy się we właściwym porządku. To tak najdelikatniej mówiąc. I dzisiaj także Bóg mówi do swojego Kościoła. I trzeba to usłyszeć!

Nie wiemy jak to będzie i kto to będzie. Może przemówi przez kogoś wielkiego, a może przez kogoś małego, nieznanego? Może nie chodzi też o jednego człowieka, ale o to, by cały Kościół był gotowy na słuchanie Boga i usłyszał Boga.

Cały Kościół, czyli także ty!

Uczestniczę we wspólnocie Kościoła

To może być nawet wygodne. Wybrać jednego człowieka, udzielić mu święceń i powierzyć mu parafię z wszystkimi sprawami. Spraw jest dużo więc może zróbmy zrzutkę, by nie musiał pracować gdzie indziej, a pilnował tylko spraw parafii.

Jeśli parafia większa to dajmy mu pomocnika, albo pomocników – wikariuszy, katechetów. I sprawa załatwiona.

Nie wiem czy taki model kiedykolwiek działał, ale dzisiaj na pewno nie zadziała. I nie chodzi tylko o to, że zaczyna brakować wikariuszy, a czasem już i proboszczów i parafie są łączone, ale dlatego, że od początku jest to niezgodne z teologią.

Kościół, parafia ma być wspólnotą. To ma być NASZ kościół i NASZA parafia. A skoro tak, to potrzeba NASZEJ wspólnej za Kościół i parafię odpowiedzialności.

Na miarę sił, stanu i możliwości wszyscy powinniśmy być za swoją wspólnotę odpo-wiedzialni.

I nie chodzi tu tylko o troskę za sprawy materialne i utrzymanie, ale o Misję Kościoła.

Podstawowym zaś zadaniem Kościoła jest dotarcie z Ewangelią do świata, do ludzi. Zatem Kościół nie może być jedynie miejscem konserwowania swojej osobistej relacji do Boga.

Są bowiem inni, którzy tej relacji nie mają albo ta relacja jest bardzo słaba. I Kościół za nich powinien być odpowiedzialny. A Kościół to nie tylko księża, to nie tylko etatowi pracownicy, to wszyscy ochrzczeni. Kościół to Jezus, ja i ty!

Kociaki w garażu odkryły, że razem jest cieplej i lepiej. My musimy odkryć jeszcze coś więcej. Gdzie w imię Jezusa gromadzi się dwóch lub trzech, tam przychodzi CZWARTY – sam Jezus.

I to są fundamenty Kościoła! RAZEM, w imię Jezusa, duchowni i świeccy, WE WSPÓLNOCIE, gdzie jest ON sam, we wspólnocie, gdzie każdy ma swoje MIEJSCE i odkrywa swoje ZADANIA.


Możesz pobrać bezpłatnie i bezpłatnie rozpowszeniać pliki mobilne: epub, azw3, mobi i PDF. Wszystkie spakowane w jeden plik zip (1,1 MB), który po ściągnięciu rozpakujesz. [TUTAJ KLIKNIJ, JEŚLI CHCESZ TE PLIKI]

KLIKNIJ

10 komentarzy do “Gdzie dwóch lub trzech… Uczestniczę we wspólnocie Kościoła [Maciejewski]

  1. Okładka książki cudowna. Uduchowione, radosne trzy młode osoby.
    Gratuluję i już dziękuję za upominek.
    Ps. W jednej z parafii na Mazurach wierni po Mszy Św. spotykają się. Jest herbata i ciasto upieczone przez Kogoś z wspólnoty.
    Pozdrawiam.

  2. Proszę jeszcze raz spokojnie przeczytać x. Dariusza Kowalczyka.
    Zwraca uwagę na istotę urzędu kapłana ” ipse Chrystus”, która bardzo różni się się od kapłaństwa ochrzczonego.. Znaki zewnętrzne są równie ważne, bo jesteśmy cieleśni, czyli strój, wiek, oznaki szacunku ( ksiądz nie jest kumplem, ani po imieniu) – obrazek jest niefortunny, bo naiwny i schlebiający aktualnej płytkiej modzie a nie istocie pozycji kapłana. Ja mojemu synowi, gdy chciał abyśmy byli po imieniu, powiedziałem, że gdy będę kumplem to straci ojca. A ojciec jest tylko jeden, a kumpli można mieć bez ograniczeń. A słowo klerykalizm oznacza co innego niż to, co ksiądz opisuje..
    Myślę, że ksiądz tak, jak każdy z nas ma pewien problem z pokorą i wyraźnie widać w wypowiedzi niepotrzebną irytację i brak nawet cienia wątpliwości. Chmielewski na pewno przesadził ale x. Dariusz wykazujący zawsze dyscyplinę w komentowaniu, bardzo dobrze wskazał oczywiste braki w zbyt JEDNOSTRONNYM tym razem myśleniu księdza ( wierzę, w dobrej wierze). Pasja jest szalenie ważna, ale winna być podporządkowana rozumowi.
    Nie znam żadnego zrozumiałego wyjaśnienia rzekomej istoty synodu. Są to tylko słowa, słowa, zastawianie się Duchem św. – niestety chyba to ludzka wydmuszka. Nie wchodzi się w nowy biznes, którego się nie rozumie albo nie ma pieczęci Boga.
    Z Panem Bogiem
    jm
    PS/ Polecałem kazania i książeczki księdza moim księżom, wnukom kupiłem parę książeczek.
    Chciałbym dalej polecać księdza…

    1. Czasem ktoś w tekście wyczytuje coś czego nie ma. A potem toczy z tym polemiki. Na przykład ks. Dariusz.
      Czasem ktoś w obrazie widzi coś czego nie ma. A potem czyni swoje uwagi, skądinąd słuszne. Na przykład… Pan.
      Na okładce książeczki NIE MA księdza, nigdy go nie było i nie miałem takiego zamiaru, by był. Widzi go jednak p. Chmielewski, widzi ks. Bortkiewicz.
      W tekście powyższym przedstawiam historię tego obrazka, która jest prosta i jednoznaczna, a Pan dalej widzi tam księdza. I jak się nie irytować?

      1. Ja bym jednak bardziej starannie dobierał treść i obrazki, konsultując przedtem z kompetentnymi osobami oraz testując na odbiorcach, bo jest wielka odpowiedzialność twórcy za maluczkich. Czy ksiądz nie ulega czasem -” tym gorzej dla faktów” ? Dziwne jest dla mnie, że wymaga się tutaj od odbiorców takiego samego myślenia jak twórca, który jakby zmienia część dawno ustalonych( od tysięcy lat) i sprawdzonych zasad. Musiało z tego wyniknąć niestety zamieszanie, więc korzyści mogą być niepewne w sferze prawdy. A miłość najbardziej pasyjna bez prawdy nie jest prawdziwa.
        Pozdrawiam
        Janusz

        1. Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. (Mt 11,25b)

          1. Życzę zatem księdzu autorytetu prawdziwego Chrystusowego pasterza oraz mądrości:
            https://youtu.be/uWiHq1XRxgE?si=KM1ZCf3QghqTyVFa

            Aktywizm jest złudny i nie może zastępować modlitwy. I powinniśmy się nawracać…
            Janusz

            1. GU300DO

    2. Panie jm
      Przyznam że wolałabym zwrócić się do Pana chociażby po imieniu.
      Tak z szacunku.
      Życzę Panu duchowości.

    3. Panie Januszu. Mój zięć zwraca się do mnie po imieniu. Braku szacunku nie zauważyłam. Pogodziłam się z tym, a może raczej dopasowałam do czasu bieżącego. Być może Pana syn potrzebował kumpla. Może chwilowo chciał go widzieć i słyszeć w Panu. Zwracanie się do kogoś po imieniu nie ma nic wspólnego z szacunkiem.
      Do Jezusa zwracano się ,, Mój Mistrzu”, Nauczycielu”, ,,Jezusie”. Bartymeusz zwrócił się do przechodzącego Mistrza jak nikt inny w Ewangelii Marka – synu Dawida. Jezus mu pomógł.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *