Opublikowano 6 komentarzy

Nasze wspólne budowanie

V Niedziela Wielkanocna, A; (Dz 6, 1-7); (Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 18-19); (1P 2, 4-9); Aklamacja; (J 14, 1-12 ); Winnica 7 maja 2023.

Jak świat światem i Kościół Kościołem zawsze usłyszymy szemranie. Zawsze komuś coś się nie będzie podobało, nie będzie pasowało, zawsze ktoś powie, że powinno być inaczej, lepiej czy mądrzej.

Do istoty szemrania należy też to, że swoje niezadowolenie wygłasza się po cichu. Nie podoba się nauczyciel, to mówimy o tym… szwagierce. Nie podoba się wójt, to mówimy o tym… pani w sklepie, gdy kupujemy bułki. Nie podoba się nam proboszcz, to mówimy o tym… w szpitalu gdzie przyszło nam leżeć.

Nie mówię o żadnym konkretnym nauczycielu, żadnym konkretnym wójcie, ani też o sobie. Pokazuję pewną chorą ideę – coś nam się nie podoba a skarga płynie w zupełnie inną stronę.

Czasem dociera ona do adresata, ale poprzez nieskończone ogniwa, które działają jak głuchy telefon – ukradł czy jemu ukradli, pobił czy jego pobili – nigdy do końca nie wiadomo.

Czasami ludzkie narzekania są wynikiem ludzkiej głupoty albo złości, albo obu tych rzeczy naraz.

Czasem jednak są wynikiem trzeźwego, rozsądnego spojrzenia na pewne rzeczy. Naprawdę coś można zrobić mądrzej, lepiej, taniej.

Przypomina mi się decyzja św. Jana Marii Vianneya, który kazał wyciąć plebanijny sad. Święty martwił się, że jego sad jest pokusą dla dzieci, której to pokusie ulegają i przychodzą kraść plebanijne jabłka.

Nie będzie sadu, nie będzie jabłek, nie będzie pokusy, nie będzie grzechu. Jakie to proste.

Super temat do szemrania i obgadywania, ale można też inaczej. W tej historii ktoś się zdobył na to, by przyjść do proboszcza i powiedzieć mu, że zamiast wycinania sadu może po prostu ogłosić z ambony, że wszyscy mogą sobie przychodzić i brać te jabłka.

Można być świętym i robić głupie rzeczy.

W Dziejach Apostolskich jedna grupa wiernych narzekała na inną, że jest krzywdzona, że pewne dobra są niesprawiedliwie rozdzielane.

Rzeczywisty problem – niesprawiedliwości albo przynajmniej poczucia takiej niesprawiedliwości. Trzeba się rzeczy przyjrzeć, ocenić, rozstrzygnąć.

I można to zrobić samemu a można prosić o pomoc.

I mamy kapitalną, z Ducha Świętego poczętą decyzję apostołów. Nie zajmą się tym sami, ale ustanowią w kościele siedmiu mężów, którym powierzą to zadanie.

W Piśmie Świętym nie pada żadne ich określenie, ale tradycja widzi tu ustanowienie diakonatu. Filip, Prochor, Nikanor, Tymon, Parmenas i Mikołaj to pierwsi diakoni w Kościele.

Diakoni funkcjonowali przez kilka wieków, ale potem diakonat stał tylko pewnym stopniem w dochodzeniu do święceń prezbiteratu. Każdy ksiądz, zwykle rok przed swoimi święceniami przyjmował święcenia diakonatu i był diakonem.

Kilkadziesiąt lat temu przywrócono w Kościele stały diakonat a jakiś czas temu w Polsce także stworzono tę możliwość. I mamy już w Polsce kilkudziesięciu stałych diakonów, w naszej diecezji jeszcze żadnego. Wydaje się jednak, że to się zmieni.

Kim był, kim jest stały diakon? To mężczyzna, najczęściej żonaty, posiadający rodzinę, choć diakon może też wybrać samotność. Kandydat musi zdobyć wykształcenie teologiczne takie jak każdy ksiądz.

Gdy przyjmie święcenia diakonatu może w Kościele pełnić ważne funkcje. Może chrzcić, błogosławić śluby, prowadzić pogrzeby. Może głosić kazania.

Zwykle te zadania sprawowane są na marginesie życia zawodowego. Diakon żyje w rodzinie, ma pracę, z tej pracy się utrzymuje. Jednocześnie służy Kościołowi. W starożytnym Kościele diakoni często brali na siebie sprawy administracyjne i charytatywne.

Dzisiaj, gdy stajemy przed perspektywą spadku liczby księży, warto być otwartym na taką funkcję w Kościele.

Chciałbym jednak byśmy spojrzeli na to szerzej niż tylko przez pryzmat braków kadrowych w Kościele.

To może być twoje powołanie! Tak trzeba na to patrzeć. Być może Bóg powołuje cię na diakona – kogoś, kto będzie gruntownie przygotowany i kto z miłością będzie służył Kościołowi.

Chciałbym, by w naszej parafii był diakon albo diakoni, choćby siedmiu, jak w Jerozolimie. Mam przekonanie, że przez to może być lepiej, mądrzej, szybciej, taniej i ciekawiej. Gdy zarządzanie, planowanie, praca rozkłada się na więcej osób, może być tylko lepiej.

Powołanie do pewnych funkcji w Kościele to nie tylko sprawa święceń diakonatu. To także to co Kościół nazywa posługami.

Te posługi to posługa lektoratu i akolitatu. Obie związane są z liturgią. I znowu nie patrzmy na to przez pryzmat „odciążenia” księdza, który kiedyś się zestarzeje a będzie miał do sakramentalnej „obsługi” kilka parafii.

To może być twoje powołanie. Nie tylko przeczytanie czytania na Mszy Świętej, ale szersza troska o Słowo Boże w Kościele. Tym zajmuje się lektor. Nie tylko służenie do Mszy Świętej, ale odkrycie w tym swego powołania. Tym zajmuje się akolita.

Swoje miejsce w Kościele i parafii powinni także znaleźć katechiści. Osoby, które pomagają w parafialnej katechizacji. Często okazją do tego będzie chrzest dziecka, Pierwsza Komunia, bierzmowanie.

Myślenie, że wszystko w parafii ma zrobić ksiądz i wikary to błędne myślenie. Zdecydowanie lepiej, gdy odpowiedzialność i praca rozkłada się na wielu a najlepiej na wszystkich.

Szczęśliwie dzisiaj, w drugim czytaniu, słyszymy jeden z moich ulubionych fragmentów Pisma Świętego. Święty Piotr mówi nam KIM jesteśmy: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie – ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.” (1P 2,9-10)

To nie jest list do wybranych, do biskupów tylko czy tylko do księży. To są słowa skierowane do wszystkich bez wyjątku.

Nie jesteś jedynie widzem, klientem, kibicem, konsumentem, ale tworzysz ten Kościół. Jesteś wybranym plemieniem, jesteś królewskim kapłaństwem, jesteś świętym narodem, jesteś ludem Bogu przeznaczonym. Jesteś wezwany do ogłaszania potęgi Boga, dawania świadectwa jak Bóg przeprowadza z ciemności do światłości.

Odpowiedzialności i współpraca nie oznacza jednak tego, że mamy zostać wariatami. Wariactwem byłoby posadzić kogoś na koparce, bez żadnego przeszkolenia i przygotowania.

Podobną nieodpowiedzialnością byłoby kierowanie ludzi do posług w Kościele bez przygotowania. Jest jednak na to rada. Jeszcze bez szczegółów, ale mogę już zapowiedzieć, że w naszej diecezji powstanie jakaś forma szkoły, spotkań przygotowujących do przyjęcia posług.

A na zakończenie chcę przywołać najbardziej chyba zdumiewające słowa wypowiedziane przez Jezusa do uczniów. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.” (J 14,12)

I znowu… To nie są słowa tylko do Piotra, tylko do niektórych, tylko do wybranych… Albo inaczej – to są słowa do wybranych, z tym tylko, że wszyscy jesteśmy wybrani. Jesteśmy „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem”.

Gdy przyszedłem do Winnicy, w pierwszym kazaniu powiedziałem jak bardzo mi zależy, by Winnica była NASZA, NASZA Winnica.

Cieszy mnie to, że idea ta, choć nie powiem, że z łatwością, przebija się do świadomości wielu.

Tak właśnie powinno być – nasza Winnica, nasza parafia, nasz Kościół, nasza troska, nasza odpowiedzialność.

Nasze wspólne budowanie.


Książeczka do rozdawania przy różnych okazjach

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Rozpal-swoja-wiare/74

6 komentarzy do “Nasze wspólne budowanie

  1. Przesłuchałam kilka kazań. Boże, jak ja bym chciała mieszkać w Winnicy…. (Czytaj: mieć takiego proboszcza!)

    1. Zapraszam.
      Jest dom z działką do okazyjnego nabycia w centrum Winnicy 🙂
      Albo chociaż pobyć w pustelni https://www.youtube.com/watch?v=rFX1fO0Zdng

  2. To jakaś kpina może kobiety będą kapłami i będą odprawiały mszę Światą ? A może katecheci będą posługiwać w konfesjonale?
    Kiedyś był 1 ksiądz w parafii a msza trwała 2-3 godziny i doskonale sobie ze wszystkim poradził bo miał czas i nie musiał zrobić wszystkiego szybko.
    Nie podoba mi się takie rozwiązywanie problemu braku powołań .
    Jest wiele innych rzeczy w czym mogą a nawet powinni pomóc parafianie ale na pewno nie udzielaniu sakramentu .

    1. Pani Barbaro proponuję jeszcze raz przeczytać kazanie. A może dwa lub trzy razy. Pozdrawiam.

  3. Dziękuję bardzo za wspaniałe wyjaśnienie , tak ważnych , przez nas , źle Rozumianych słów.
    Jezu Chryste, pokaż , jaka droga jest dla mnie przeznaczona, aby pomagać I wspierać Wiernych, księży. Dziękuję ci bardzo, już teraz, za twój głos, w moim sercu . Amen

  4. Maria Magdalena była Apostołka.
    W 2022 Papież Franciszek mianował trzy kobiety, które mają wpływ na wybór biskupów. I to jest wspólne budowanie Kościoła.
    Pozdrawiam i dziękuję.

Skomentuj Zbigniew Paweł Maciejewski Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *