Opublikowano 4 komentarze

Pycha i głupota

Ap 3,20
Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

22. Niedziela Zwykła, B; (Pwt 4, 1-2. 6-8); (Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5); (Jk 1, 17-18. 21b-22. 27); Aklamacja (Jk 1, 18); (Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23; Winnica 29 sierpnia 2021.

Całe życie wybieramy!

Niektóre wybory są błahe. Na przykład wybór, czy kupić dwa czy trzy gałki lodów. Są jednak wybory zdecydowanie ważniejsze. Na przykład jaką szkołę wybrać, jaki kierunek studiów, jaką żonę, z jakim mężem związać swoje życie.

Skutki wyborów, tych ważnych, mogą ciągnąć się latami a nawet całe życie.

Uwaga! Są też takie wybory, które ustawiają nie tylko nasze życie, ale całą naszą wieczność.

Dzisiaj chciałbym cię zapytać o twoje wybory. Te ważne, te istotne, te na wieczność.

Postawię ci na początek może dziwne pytanie. Co wybierasz? Schody czy autostradę? Wybierasz mozolne wspinanie się w górę, stopień po stopniu? Czy wybierasz szybkie połykanie kolejnych kilometrów w wygodnej, klimatyzowanej limuzynie?

Trud schodów jest autentyczny i wygoda autostradowej limuzyny jest prawdziwa. Z tym tylko, uwaga, że schody prowadzą do nieba a autostrada do piekła.

Nawiązuję w tej chwili to dwóch piosenek wpisanych na trwale w naszą popkulturę. „Schody do nieba” to może najbardziej rozpoznawalny przebój grupy Led Zeppelin (Stairway To Heaven). „Autostrada do piekła” to przebój grupy AC/DC (Highway to Hell)

Zapewne bez intencji autorów, ale tytuły tych piosenek wpisują się w biblijny motyw wąskiej ścieżki, ciasnej bramy oraz szerokiej drogi i równie szerokiej bramy.

Mówi Pismo i to są punkty naszych wyborów: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.” (Mt 7,13-14)

Schody i autostrada. Schody do nieba i autostrada do piekła. Ktoś kiedyś zauważył, że różnica wynika też z natężenia ruchu. Zdecydowanie częściej, twierdził, wybierane jest piekło. Zatem na tej właśnie drodze musi być więcej miejsca.

Nie znamy procentów i rzeczywistego rozkładu, ale przesłanie Ewangelii jest jednoznaczne: wąska ścieżka i ciasna brama wiedzie ku życiu a szeroka droga i brama wiedzie ku śmierci. Ewangelia określa też zdecydowanie, że mało ludzi znajduje tę wąską ścieżkę.

Każdy wiek i każde pokolenie ma swoje biedy. Próbując opisać nasz wiek i nasze pokolenie można śmiało użyć słów dzisiejszej Ewangelii: złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha. (por. Mk 7,21-22)

Gdyby zaś któreś określenie należało mocniej podkreślić, to chyba te dwa ostatnie: pycha i głupota.

Skąd się to bierze? Jezus mówi, że z ludzkiego wnętrza.

Dzisiaj bardzo chętnie byśmy oskarżali o to warunki w jakich się żyje, okoliczności, sytuacje, struktury i instytucje. Jezus zaś jednoznacznie wskazuje źródło: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego, pochodzą złe myśli, nierząd” i tak dalej. (Mk 7,21a)

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego to całe zło rodzi się w ludzkim sercu? Odpowiedź jest banalnie i rozpaczliwie prosta i oczywista. W tym wnętrzu ludzkim, w tym sercu, nie ma Boga.

Gdyby tam był Bóg, to ludzkie serce byłoby źródłem owoców Ducha Świętego. Wtedy do opisu rzeczywistości użylibyśmy innych słów: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. (por. Ga 5,22-23)

Nie mówię, że tego nie ma. Są czyste strumyki życia, są iskry dobra, są błyski piękna. Jednak to co dominuje to głupota, brzydota i zło. To się przebija, to zwycięża, to staje się modne.

Czy aby nie przesadzam?

Czy nie przesadzam, zwłaszcza w przypadku Polski, z jej tysiącletnią tradycją chrześcijaństwa, z jej kulturą, z jej świętymi, błogosławionymi?

Apostoł Jakub pisze o religijności czystej i bez skazy. (por. Jk 1,27) Znaczy to jednak, że może istnieć religijność brudna i skalana. Potwierdza to sam apostoł przestrzegając wiernych, do których kieruje swój list, by nie byli słuchaczami oszukującymi samych siebie.

Bo można być słuchaczem oszukującym samego siebie. Można słuchać Słowa Bożego, kazań, rekolekcyjnych nauk, można czytać pobożne książki.

Można się nawet tym jakoś przejąć i wzruszyć, ale ostatecznie pozostać dalekim od wprowadzenia tego słowa w czyn. Tym samym pozostać dalekim od Boga. Pozostać bez Boga w sercu, odrzucić, odmówić Bogu realnego wpływu na nasze życie.

Do Jezusa w Ewangelii przyszli bardzo pobożni i religijni ludzie: faryzeusze i uczeni w piśmie. Jezus nazwał ich obłudnikami. Potwierdził surową diagnozę proroka Izajasza. Czytamy dokładnie tak: „[Jezus] odpowiedział im [faryzeuszom i uczonym]: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.” (Mk 7,6)

Bardzo łatwo jest przyjść do kościoła, pośpiewać sobie, posłuchać, pokazać się, spotkać kogoś, porozmawiać. Nie na tym jednak ma polegać chrześcijańskie życie.

Mamy wprowadzać słowo w czyn. Nie słuchać o miłosierdziu, ale być miłosiernym. Nie słuchać o przebaczaniu, ale przebaczać. Nie wzruszać się miłością, ale kochać.

Kochać także wtedy, gdy ta miłość jest trudna a może po ludzku niemożliwa. Kochać męża, który odszedł. Kochać żonę, która zdradziła. Kochać dziecko, które jest wielkim rozczarowaniem. Kochać nieprzyjaciół. Tych osobistych nieprzyjaciół i nieprzyjaciół Kościoła.

Więc jak to jest w naszym życiu?

Sama tylko teoria czy też praktyka?

Wąska ścieżka czy szeroka droga?

Schody do nieba czy autostrada do piekła?

Życie w prawdzie, czy oszukiwanie samego siebie? Prawość czy obłuda?

Nie rozglądaj się wokół! Nie zastanawiaj się, czy twój mąż, teściowa, sąsiad są prawi czy obłudni.

Patrz zawsze najpierw w swoje serce. I nie od razu łatwo uniewinniaj i usprawiedliwiaj samego siebie.

Pomyśl, zastanów się, zrób rachunek sumienia. Nie płytko, nie powierzchownie, ale głęboko!

Od wielu lat poraża mnie straszliwie fragment Apokalipsy. W drugim i trzecim rozdziale tej księgi są zawarte tak zwane listy do siedmiu kościołów. W myśl pewnej interpretacji listy te opisują Kościoły w poszczególnych epokach historycznych. Ostatni z siedmiu listów to list do Laodycejczyków. Zatem ten list mógłby być przesłaniem do współczesnego Kościoła.

Czytamy w tym liście: „Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba.” (Ap 3,17a)

Słowa stały się dla mnie porażające i przerażające, gdy uświadomiłem sobie rzecz najbardziej oczywistą – adresata tych słów.

Jezus bowiem nie mówi tego ogólnie do ludzkości. Nie mówi tego do pogan, czy do ateistów. On to mówi do Kościoła: do wiernych i do ich biskupa.

Porażające i przerażające jest to, że ten Kościół wyznaje, że Jezus jest mu niepotrzebny. Kościół wyznaje, że może obyć się bez Boga. Kumulacja pychy i kumulacja głupoty.

Jezus mówi: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.” (Ap 3,15-16)

Znowu przypomnę, że słowa te odnoszą się do Kościoła, są o Kościele. Jezus chce wypluć Kościół, który budzi w Nim obrzydzenie.

Co konkretnie budzi taki odruch wymiotny? Otóż letniość, przeciętność, bylejakość, powierzchowność. Ani taki, ani taki. Więc jaki? Jaki? Nijaki!

Jaki jest nasz Kościół współczesny? Jest nijaki!

Nijacy są biskupi, księża i wierni. Czy wszyscy? Oczywiście, że nie.

Jednak znowu apeluję, nie patrz na swojego sąsiada, ale zastanów się nad sobą, nad swoją jakością lub bylejakością, nad swoją wyrazistością lub jej brakiem. Nad swoim wewnętrznym ogniem czy letniością, bo ogień już dawno zgasł i tli się jedynie garstka popiołu.

To pycha i głupota sprawiają, że ucieka nam prawda o nas. Nie potrafimy się skonfrontować sami ze sobą. Uznać prawdy o sobie.

Taka dygresja… zdecydowana większość ludzi, są na to badania, jest przekonanych, że są mądrzejsi ponad przeciętną społeczeństwa. Tymczasem jest to wewnętrznie sprzeczne. Nie może większość być mądrzejsza od przeciętnej tak samo jak większość nie może być wyższa niż przeciętna.

Mamy jednak dobre samopoczucie i jeszcze lepsze mniemanie o sobie.

Jednak nie o iloraz inteligencji tutaj idzie. Chodzi o mądrość, którą ja nazywam mądrością łotra. Tego drugiego łotra, niezbyt trafnie nazywanego dobrym.

Mądrość tego łotra polegała na tym, że zobaczył swoją grzeszność i uwierzył w nią. Uwierzył, poznał, dokąd grzech go prowadzi. Zobaczył siebie pędzącego na autostradzie do piekła. I zobaczył w Jezusie ratunek, zobaczył Zbawiciela.

To pozwoliło mu zawołać w zupełnej pokorze: „Jezu, wspomnij na mnie.” (Łk 23,42a) I to go przeniosło na schody. A nawet więcej, na windę do nieba.

Tego chce od nas Jezus. W Apokalipsie czytamy: „Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział.” (Ap 3,17-18)

A my swoje: „niczego mi nie potrzeba”! Nasza pycha i nasza głupota zamykają nas na Boga. Pycha i głupota mówią, że Bóg jest do niczego nie potrzebny, niech pozostanie na wieki muzealnym eksponatem. Nasz pycha i głupota sprawiają, że w sercu nie ma miejsca dla Boga.

Pycha i głupota sprawiają, że świat wygląda tak jak wygląda.

List do Laodycejczyków kończy się słowami: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.” (Ap 3,20)

Piękny tekst i powszechnie znany. Jednak dalej pozostaje on przerażający i porażający. Przerażający i porażający, bo oto Jezus chce się dostać do Kościoła. Puka w drzwi Kościoła.

Jak myślisz, otworzą?

Nie ulegaj pokusie oceniania innych. Nie myśl o innych! Zajrzyj do swego serca!

Ty usłysz! Ty otwórz!

Stoisz przed wyborem. Usłyszysz, bądź udasz, że nic nie słyszysz. Otworzysz, bądź nie.

Niezależnie, co zrobisz, ten wybór ustawi całe twoje życie i całą twoją wieczność.


4 komentarze do: “Pycha i głupota

  1. Komentarz podany przez Mirosława jest odzwierciedleniem moich doznań i wrażeń. Dziękuję Bogu za księdza proboszcza parafii w Winnicy dzięki któremu uporządkuje swoje życie.

  2. Panie Jezu proszę o spojrzenie w prawdzie o sobie samym. Weź mnie za rękę i pozwól mi iść za Tobą.

  3. Szczęść Boże.
    Każdy z nas już dokonał wielu w życiu wyborów. Jedne może były według nas właściwe inne stanowiły naszą porażkę. Żyjemy w czasach w których wielu ,,pracuje,, nad zatarciem pojęcia dobra i zła. Sami staramy się interpretować przykazania Boże na własne usprawiedliwienie. Wiele razy te przykazania fałszujemy aby ,,jechać autostradą,,. Po każdym grzechu popełniamy kolejny. Nim się spotrzeżemy stanowią ciężki balast uniemożliwiający drogę po schodach do nieba a i jazda autostradą staje się niebezpieczna. Uważam, że przed podjęciem wyboru powinniśmy ,,Poznać samych siebie,,. Głęboki, rzetelny rachunek sumienia stanowi dla nas własną modlitwę-rozmowę z Panem Bogiem. Boimy się bólu, choroby, biedy,poniżania, samotności, braku akceptacji ludzi, prześladowania, poniżania, ponoszenia wielu wyrzeczeń. W swoim Ogrójcu musiałem zaprzeć się samego siebie. Myślami wracałem do swoich korzeni. Do sakramentów i nadziei najbliższych mi osób związanych z moim życiem. Wracałem na ,,schody,, by choć trochę okazać im swoją miłość, swoim postępowaniem przyspożyć im radości i dumy. Wiele razy widziałem w ich oczach łzy troski ale i były też i łzy radości. Wiele razy ,,chciałem jechać autostradą,, ale słowa Chrystusa brzmiały mi w uszach ,,Ojcze nie moja ale Twoja wola niech się stanie,,. Wiem, że moje życie jest potrzebne aby inni mogli mieć jakieś we mnie oparcie. Za najbliższych i tych z którymi ,,podróżowałem po autostradzie,, po ich śmierci zanoszę do Boga modlitwę o dar dla nich nieba. Zrozumiałem, że życie ma sens gdy żyjesz dla dobra innych.W życiu jest ważna pokora i wiara. Jeżeli ufasz Bogu to nikt ciebie nie strąci ze schodów. Nie wiem jak wiele jeszcze mam do pokonania stopni. Wiem jedno, że podobnie jak wchodzisz na górę i im jesteś wyżej tym piękniejsze są widoki. Proszę o modlitwę abym wszedł na wierzchołek tej GÓRY, o potrzebne łaski i pokorę. Księdzu Zbigniewowi dziękuję za systematyczne kierowanie mojego życia na właściwe ,,schody,,. Pozdrawiam.

  4. Dużo tu prawdy. GRATULACJE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *