Opublikowano Dodaj komentarz

Szkoła życia z Bogiem – prezentacja na Dniach Pastoralnych

Szkoła życia z Bogiem prezentacja na Dniach Pastoralnych 13.04.2023 Ciechanów

Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania

Dziękuję za zaproszenie na „Dni pastoralne” i docenienie tym samym dorobku Fundacji Nasza Winnica.

Misja Fundacji zawiera się w zdaniu: „Pomagamy księżom, w ich pracy parafialnej przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich, ponieważ wierzymy, że może to zmienić oblicze Kościoła.”

Przedstawiając Fundację mówię też często: „Od Litery Do Wiary, Rzeczy Dobrze Pomyślane”.

Jedną z dobrze pomyślanych rzeczy jest program „Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania”. Do prezentacji tego programu zaproszono mnie, jako autora, za co raz jeszcze dziękuję.

Zacznę od pewnej historii.

Mój program ma już trochę lat, ale nie doczekał się nigdy imprimatur. Nie dbałem o to, ale kilka lat temu uznałem, że może to imprimatur się przyda – ciągle są osoby dla których to jest ważne.

Nieoficjalnie wysłałem materiały do śp. Księdza Ireneusza Mroczkowskiego, który był wtedy jednym z cenzorów. Bardzo szybko zadzwonił, ale wieści nie były ciekawe. „Kolego, to nie przejdzie”. Chodziło o pierwsze zdanie z broszury: „Dwa sekrety dobrego przygotowania do bierzmowania”, która jest rozbudowanym wstępem do programu.

Napisałem w niej tak: „Gdyby w niektórych parafiach w trybie natychmiastowym zaprzestać wszelkich przygotowań młodzieży do bierzmowania, zawiesić wszystkie spotkania, zrezygnować z realizacji wszystkich kurialnych czy synodalnych wskazań, oznaczałoby to znaczący wzrost poziomu duszpasterstwa młodzieży – przestano by szkodzić. A to już coś.”

Trzymam się dalej tego zdania, nie zamierzam skreślić ani słowa. Gwoli ścisłości chcę jednak zauważyć, że w tym zdaniu akcent pada na „realizację” a nie na „wskazania”. Moje wskazania zawarte w programie, jeśli będą źle wdrażane, także wyrządzą szkodę.

Szkoda nigdy nie jest intencjonalna, zamierzona, przeciwnie często widać wielką gorliwość księdza, ale szkoda jednak istnieje.

Do tych szkodliwych „realizacji” jeszcze wrócę, ale teraz bardzo szybko prezentacja programu.

Program powstał z dwóch motywów: strachu i poszukiwania sensu.

Strachem było moje pójście na wikariat do Mławy, gdzie jednym z zadań było przygotowanie młodzieży do bierzmowania. Rok przed moim przyjściem przygotowywano dwa roczniki – ok. 340 osób. Podobno na spotkaniach kandydaci w ostatnich ławkach popalali marihuanę.

Strach czasem jest motywem ucieczki, ale może też być mobilizacją środków przed starciem. W moim przypadku zadziałało to drugie.

Drugim motywem jest poszukiwanie sensu. Brak sensu całkowicie mnie rozbraja i demotywuje. Zatem znalezienie sensu było sprawą życiowej wagi. Zdaje się, że ten sens odnalazłem.

Około pięciu lat trwały poszukiwania i wykuwanie czegoś, co ostatecznie zostało nazwane „Szkołą życia z Bogiem”.

Przez kilka lat dzieliłem się materiałami w formie plików do samodzielnego wydruku. Kilka lat temu program przyjął formę drukowanych materiałów.

Mówię o tym, by podkreślić, że program nie powstał gdzieś przy biurku teoretyka, ale w doświadczeniu praktyka.

Co obecnie zawiera program „Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania”?

Zawiera on pomoce dla prowadzącego. Wszystko zebrane w segregator,

Zawiera pomoce dla animatora – opcjonalnie, bo można program realizować bez spotkań w grupach, choć na pewno wersja z animatorami daje większe szanse.

Są też materiały dla kandydata.

Jest to okładka i luźne kartki, które w te okładki się wpina.

Otwórzmy segregator. Zobaczmy co w nim znajdziemy.

Jest wspomniana już broszura „Dwa sekrety dobrego przygotowania do bierzmowania”. To swego rodzaju wstęp, pozwala zrozumieć założenia programu, jego „filozofię”.

Mamy metodologiczne wprowadzenie. Ważne, by nie pomijać tego wstępu – poznać treści i metodę.

Mamy scenariusze do ośmiu spotkań – katechez. Szczegółowe, krok po kroku. Spiralowana oprawa sprawi, że nigdy się scenariusze same nie zamkną.

Mamy płytę, gdzie wszystkie te katechezy są nagrane od początku do końca. To są filmy moich spotkań z młodzieżą w Mławie i Płocku. Pozwala to lepiej uchwycić styl.

Mamy płytę, gdzie nagrane są wszystkie nauczania – gadająca (moja) głowa i pewne słowa klucze.

Jest też płyta z wszystkimi potrzebnymi plikami i pomocami do wydrukowania.

Wszystkie nauczania są także w Internecie – dostępne dla animatorów i kandydatów. Kartka z linkami i kodami QR jest w segregatorze.

Mamy dołączony jeden konspekt dla animatora.

I komplet materiałów rozdawanych stopniowo kandydatom.

Mamy też broszurkę, która zawiera w sobie pewne „sztuczki” i porady, które sprawiają, że całe przygotowanie odbywa się sprawniej i nabiera jeszcze większego sensu. Te porady są do zastosowania dla każdego programu.

Przejdźmy do konspektu dla animatora.

Konspekty dla animatora, proszę to zauważyć, nie są obszerne. To bardziej jest metodologia spotkań. Animator niczego nie naucza, nie wprowadza nowych treści. Grupa, wraz z animatorem, w swoim spotkaniu i rozmowie, odnosi się do katechezy księdza. Spotkanie jest zatem pewnym echem spotkania ogólnego. Przez przyjętą metodologię łatwiej jest znaleźć animatora. Wystarczą pewne zdolności komunikacyjne i jakiś autorytet. Dlatego takim animatorem może być starszy kolega czy koleżanka.

Materiały dla kandydata to 4 strony A5, które kandydat wpina do okładek, które dostaje na początku. Każda „rozdajka” zawiera streszczenie katechezy, jakąś formę pracy domowej, najczęściej związanej z sięgnięciem do Biblii, pytania mogące służyć do pewnej syntezy oraz link do katechezy, co ważne jest szczególnie dla nieobecnych na spotkaniu.

Materiały rozdawane są na zakończenie spotkania. Nieobecni muszą pofatygować się do księdza, co też jest dobre.

Cały program, realizowany w rok, jest prosty i elastyczny. I jest realistyczny.

Pierwsze spotkanie ukazuje proces budowania relacji z Bogiem. Te cztery kroki to usłyszenie, spotkanie, zakochanie i wyznanie.

W realiach kandydatów kluczowe znaczenie ma spotkanie. Możemy spotykać się z Bogiem w Słowie Bożym, modlitwie i sakramentach. To wyznacza nam tematy drugiego, trzeciego i czwartego spotkania. Kolejny cykl czterech spotkań to nic innego jak cztery prawa duchowego życia.

Mamy tematy Bożej Miłości, Grzechu, Jezusa Chrystusa i przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela.

Widzimy zatem, że program jest wybitnie ewangelizacyjny. Bierzmowanie jest pretekstem, szansą i próbą zbudowania wiary.

Wiara jest kluczowa.

Jeśli będzie wiara, to bierzmowanie się „przyjmie”, nawet jeśli kandydaci nie będą tego czy tamtego o bierzmowaniu wiedzieć.

Jeśli wiary nie ma to wszystkie „bierzmowane” tematy odpadną nawet jeśli wcześniej będą zaliczone na „szóstkę”.

Miałem zaprezentować program „Szkoła życia z Bogiem” i mimo że oczywiście jestem do niego przywiązany i uważam za ciekawe rozwiązanie, to chcę jasno powiedzieć, że program, ten czy inny, ma drugorzędne a nawet trzeciorzędne znaczenie.

To co jest zdecydowanie najważniejsze to pewne założenia jakie przyjmujemy, pewna filozofia postępowania i, nie zawaham się tego powiedzieć, pewna teologia, która może być zdrowa, ale może też być chora.

O co mi chodzi?

Broszura „Dwa sekrety” ma swój podtytuł, hasło: „Bardzo dobrze biegniesz, sprawdź tylko, czy w dobrą stronę”.

Zapewne każdy ksiądz ma swoją spójną koncepcję przygotowania młodzieży do bierzmowania, przekonanie o tym co trzeba z nimi robić, i wielu jest takich, którzy to czynią w sposób wielce gorliwy.

Pytanie tylko czy biegną, czy zmierzają w dobrą stronę?

Wiem, że trudno jest zakwestionować własną pracę.

Warto jednak przyjąć nutę metodologicznego zwątpienia, by zastanowić się szczerze i uczciwie, czy wszystko co robimy przygotowując młodzież do bierzmowania, robimy właściwie.

A jeśli robimy właściwie, to czy nie można robić czegoś lepiej?

Przygotowując młodzież do bierzmowania łatwo bowiem zejść na manowce, bezdroża i ślepe uliczki, robić coś co prowadzi donikąd a czasami wręcz przeszkadza i szkodzi.

Teraz w telegraficznym skrócie przegląd tych bezdroży.

Zacznijmy od przekonania, że młodzież należy zmusić do różnych pobożności. To będzie nie tylko niedzielna Msza Święta, ale także nabożeństwa różańcowe, majowe, droga krzyżowa. Mówię o zmuszaniu, bo często stawia się to w sposób kategoryczny – macie to robić, bo jak nie, to nie będziecie dopuszczeni.

Przekonanie o tym, że jak młodzież przegoni się przez pobożności, to zapali się w nich wiara, jest przekonaniem błędnym. Nie zapali się. To tak nie działa. Większa jest szansa zduszenia ledwie tlejącego się knotka.

Z przeganianiem przez pobożności wiąże się ściśle rejestrator pobożności czyli indeks.

Przy okazji przypomnę, że używanie indeksów w przygotowaniu do bierzmowania jest zakazane przez ostatni płocki synod. Nawet jeśli indeks zmienia swoją nazwę na bardziej neutralną nie przestaje być rejestratorem pobożności, z którego łatwo można zrobić narzędzie opresji.

Kiedyś puściłem wodze wyobraźni i zaproponowałem przewrotnie, by zaczipować wiernych i mierzyć, sprawdzać wszystkie aktywności religijne, wszystkie praktyki – udział we Mszy Świętej, spowiedź. Potem na kolędę przynosiłoby się bilingi z tych wszystkich aktywności i wszystkich parafian sprawiedliwie rozliczyło.

Życie jest jednak lepsze od najlepszego kabaretu.

Po jakimś czasie media doniosły o tym, że pewien ksiądz sprawdzał obecność swoich kandydatów do bierzmowania czytnikiem linii papilarnych. Kandydat wchodził, zostawiał swój unikalny ślad. Inny ksiądz (to było gdzieś pod Poznaniem) dawał swoim kandydatom identyfikatory na smyczy, z kodem kreskowym i sczytywał te kody przed spotkaniem, jak konserwy w biedronce. Swoją drogą bardzo adekwatna w tym wypadku nazwa – smycz.

Indeks różni się od czytnika linii papilarnych, czytnika kodów, czy wszczepionego czipu tylko niższym poziomem technologicznym.

Czy naprawdę chcemy takiego Kościoła?

Ja zdecydowanie nie!

Kolejny sprawa to „łamanie sumień”. Nazywam tak praktykę zmuszania kandydatów do comiesięcznej spowiedzi. Nie mówię o zachęcaniu, nie mówię o ukazywaniu wartości, ale właśnie o zmuszaniu. Jak nie będzie się spowiadał – nie będziesz dopuszczony.

Czemu to ma służyć i jakim prawem tego się oczekuje? To kompletne manowce.

Kolejnym problemem jest brak szacunku. Oczywistą jest rzeczą, że wyzywanie kandydatów przez wnerwionego księdza jest tym brakiem szacunku. Nawet jeśli kandydaci sami wcześniej ten brak szacunku okazali.

Myślę jednak o bardziej zniuansowanych przykładach. Brakiem szacunku będzie także ogłoszenie w niedzielę, że w poniedziałek o 17.00 wszyscy mają być w kościele. Ludzie mają swoje plany i nadzieje i trzeba je szanować. Spotkania można zaplanować wcześniej, nawet na cały rok.

Brakiem szacunku jest także pójście na spotkanie nieprzygotowanym. „Coś im się tam powie”.

Przygotowując młodzież do bierzmowania grzeszymy czasem naiwnością w ocenie ich wiary. Czasami mamy tę wiarę w młodzieży, ale coraz częściej ta wiara będzie słabiutka lub w ogóle jej nie będzie a motywem pójścia do bierzmowania będą jedynie rodzice albo perspektywa zostania rodzicem chrzestnym.

Błędem w przygotowaniu jest także to, że tematy spotkań są zbiorem pobożnych, acz niepowiązanych, przypadkowych tematów. W październiku będzie o różańcu, w listopadzie o modlitwie za zmarłych (chyba, że ksiądz wybierze temat patriotyzmu), w grudniu Matka Boża, w styczniu… nie ma spotkania bo wiadomo, że kolęda, w lutym coś o świetle, bo „gromniczna”, w marcu o pokucie, bo Wielki Post, w kwietniu… coś się wymyśli.

Błędem jest także złe stawianie wymagań.

Chodzi o to, że pewnych wymagań nie powinno się stawiać, jak choćby wspomnianej obowiązkowej spowiedzi pierwszopiątkowej. Jednak bardziej chcę zaakcentować błąd polegający na stawianiu wymagań (nawet sensownych), których się nie egzekwuje.

Najpierw ustawia się wieżowce różnych wymagań a potem i tak dopuszcza się wszystkich. A jedyna konsekwencja to uroczyste pogrożenie palcem.

Ostatnim błędem jest brak spójności duszpasterskiej – wikary swoje a proboszcz swoje. Wikary nie dopuści a proboszcz ma bardziej kochające serduszko i ostatecznie dopuści. Tak się nie robi. Nie wolno się podkopywać.

Program „Szkoła życia z Bogiem” stara się unikać tych bezdroży, manowców i ślepych uliczek.

Można jednak zadać sensowne bardzo pytanie: jeśli nie tak, to jak? Mówisz: Tu nie chodź, tego nie rób, tego nie wolno, to głupie, to zostaw, więc co robić, jak działać?

Spójrzmy zatem pozytywnie. Najprościej byłoby zdradzić owe dwa sekrety dobrego przygotowania do bierzmowania.

Nie jestem ich twórcą. Jestem ich odkrywcą.

I nie znalazłem tych sekretów za górami i za lasami, w grubych doktoratach czy socjologicznych badaniach.

Były w książce, którą miałem w swojej bibliotece. I nie jest to żaden biały kruk – jest ta książka prawdopodobnie w każdej parafii. Obrzędy Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych.

W tej książce są nasze sekrety. Dokładnie we wprowadzeniu.

Obrzędy pokazują co jest potrzebne katechumenowi w przygotowaniu do chrztu. To samo będzie potrzebne kandydatowi do bierzmowania w przygotowaniu do bierzmowania.

Te dwie rzeczy to wspólnota i modlitwa. Mówimy dwie rzeczy, ale tak naprawdę to jest jedna rzeczywistość – wspólnota, która się modli. Przy tym zatrzymamy się na dłużej.

Jeśli kandydat do bierzmowania doświadczy modlącej się wspólnoty – jest szansa na rozpalenie wiary.

Jeśli kandydat NIE doświadczy modlącej się wspólnoty – szansa na jakiekolwiek owoce są minimalne.

To proste i łatwe do powiedzenia – modląca się wspólnota. Trudniej to zrealizować, bo takiej wspólnoty nie da się zadekretować i wejścia kandydata w tę wspólnotę nie da się zadekretować. Bardzo często nasze działania będą polegały na przechodzeniu od porażki do porażki, daj Boże, by udawało się to robić bez utraty entuzjazmu.

Można jednak podać pewne przykłady, gdy to się udaje. Powiem o moim osobistym doświadczeniu, z wikariackich czasów, gdy udało mi się namówić dwie ósme klasy do wyjazdu na rekolekcje – piątek, sobota, niedziela. Ważne było to, że pojechałem tam razem z nimi.

Ekipą, która prowadziła te rekolekcje była młodzież z Gostynina ze wspólnoty LEON, niewiele starsza od moich kandydatów.

Razem jechaliśmy, razem mieszkaliśmy, razem jedliśmy, razem bawiliśmy się na pogodnym wieczorze, razem spędzaliśmy przerwy. Razem się modliliśmy – na Eucharystii i na spotkaniach modlitewnych.

Kluczowe było działanie młodzieżowej ekipy, ich świadectwa, ich nauczanie, ich modlitwa, ich rozmowy z moimi uczniami.

To był ogień i żywy Kościół. To było autentyczne, mocne doświadczenie modlącej się wspólnoty.

To był wieczernik i Zesłanie Ducha Świętego.

Tak na marginesie… Istnieje pogląd, że następuje pentekostalizacja Kościoła. Zgadzam się z tym. Jeśli jednak jedni widzą w tym zagrożenie, to ja widzę jedyną szansę dla Kościoła.

Po owocach ich poznacie. Owocem tych rekolekcji było powstanie i kilkuletnie mocne działanie licznej młodzieżowej wspólnoty Ruchu Światło-Życie, kręgów Domowego Kościoła oraz powstanie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.

Jednak jeśli ktoś przeprowadziłby śledztwo to wykaże, że jedna osoba z gostynińskiej ekipy pomagająca w rekolekcjach została potem pastorem zielonoświątkowym. To prawda.

Jednak inna osoba z tej ekipy została katechetką, jak najbardziej katolicką, a jeszcze inna karmelitanką bosą.

Duch wieje kędy chce. I dobrze, że wieje.

Cisza i spokój jest na cmentarzu.

Chodzi jednak nie o ciszę i spokój, ale o życie. „Litera (…) zabija, Duch (…) ożywia.” (2Kor 3,6b)

***

Dziękuję za możliwość prezentacji programu „Szkoła życia z Bogiem”.

Program „Szkoła życia z Bogiem” na pewno nie jest jedynym sensownym programem i na pewno istnieje dobre przygotowanie do bierzmowania poza tym programem.

Program z całą pewnością nie daje gwarancji, jest jedynie szansą, którą można wykorzystać. I na pewno nie szkodzi.

Zainteresowanych odsyłam do stron Fundacji, gdzie do niedzieli 16 kwietnia 2023, na kod: zpm można nabyć segregator „Szkoła życia z Bogiem” z materiałami dla prowadzącego, z rabatem 50%.

Na zakończenie trzy zdania syntezy i opinia kierowcy pewnego autobusu.

Zdanie pierwsze. Przygotowanie do bierzmowania uda się wtedy i na tyle się uda, na ile powiedzie się stworzenie wspólnoty – kandydatów między sobą i kandydatów z prowadzącym.

Zdanie drugie. Wspólnota daje wiele profitów, ale najważniejszy z nich to doświadczenie mocy modlitwy.

Zdanie trzecie. Najlepiej tego dokonać w czasie rekolekcji zamkniętych przeżywanych z kandydatami, w czasie których posługuje grupa starszej młodzieży, która dzieli się swoją wiarą.

I opinia kierowcy autobusu, który wiózł młodzież z Winnicy do Czerwińska na rekolekcje prowadzone przez Wojsko Gedeona. Zawoził w piątek i przywoził w niedzielę. Powiedział: „W niedzielę przywiozłem zupełnie inną młodzież niż zawiozłem w piątek”.

I oto mniej więcej chodzi.


Szkoła życia z Bogiem – przygotowanie do bierzmowania

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Przygotowanie-do-bierzmowania/16

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *